Zapowiedź sezonu: Kogo zabiega gdyńska młodzież?

Będą najmłodszą drużyną w Lidze. Znowu. Będą najlepiej przygotowanym kondycyjnie zespołem w PLK. Znowu. Będą się nimi interesować kibice z całej Polski. Znowu. Będzie im bardzo ciężko awansować do Playoffów. Znowu. Dla Asseco Gdynia może to być sezon podobny do poprzedniego.

Tylko Polacy. Młodzi Polacy.

W Gdyni kontynuują rozpoczęty kilka lat temu program szkolenia młodzieży. Od poprzedniego roku w zespole znajdują się jedynie Polscy gracze. Zaś liczba weteranów jest ograniczona do minimum. Poza Piotrem Szczotką i Krzysztofem Szubargą najstarszym graczem jest nowy nabytek Beach Boys, Dariusz Wyka (26 lat). A poza tym – wszyscy poniżej 24 lat. Często nawet są jeszcze nastolatkami. Przyznacie, osobliwa drużyna. Jedyna taka w Polsce. Właśnie dlatego niemal wszyscy, jeśli nie śledzą dokładnie, to chociaż zerkają i sprawdzają „co tam u młodzieży z Asseco”. W tym sezonie będzie najpewniej podobnie. Znów wielu kibiców będzie się interesowało, co słychać w Gdyni. A tam kolejni młodzi, perspektywiczni zawodnicy dostaną swoje szanse.

Wzmocnienie pod koszem

W poprzednim sezonie największą siłą Asseco były: kondycja, zaangażowanie, energia, Krzysztof Szubarga (najlepszy polski gracz PLK ubiegłego sezonu) oraz, ogólnie, gracze obwodowi. Poza wspomnianym rozgrywającym bardzo dobry sezon rozgrywali Filip Matczak (w trakcie sezonu odszedł do Stelmetu Zielona Góra) oraz Przemysław Żołnierewicz (on co prawda gra jako niski skrzydłowy, ale bliżej mu do obwodowego). Z dobrej strony pokazywał się też Marcel Ponitka. Zaś zapleczem byli: strzelcy Bartosz Jankowski Karol Kamiński oraz obwodowy obrońca Mariusz Konopatzki. Dosyć solidny zestaw, jak na młodzieżowe standardy oczywiście. Wszyscy Ci gracze (poza Matczakiem rzecz jasna) pozostali w zespole. Ponadto dodano do składu bardzo dobrze zapowiadającego się Jakuba Garbacza (prawdopobodnie będzie podstawową „dwójką”) oraz 18-letniego Filipa Stryjewskiego i 16-latka(!) Miłosza Korolczuka. Zapewne w tym sezonie dwaj ostatni będą odgrywali marginalne role, ale za rok czy dwa: kto wie.

Marcel Ponitka (z piłką) oraz Krzysztof Szubarga

Słabiej prezentowała w ubiegłym roku strefa podkoszowa. Poza wiecznie młodym Piotrem Szczotką rolę wysokich spełniali Mikołaj Witliński, Filip Put, Roman Szymański oraz Łukasz Frąckiewicz. Tych dwóch ostatnich obecnie z zespołem już nie ma. W ich miejsce sprowadzono wspominanego w pierwszym akapicie Dariusza Wykę, a ponadto na minuty mogą liczyć chociażby Michał Kołodziej (jedynie 6 meczów w poprzednim sezonie) czy młodziutcy Bartłomiej Pietras i Mateusz Itrich. Teoretycznie wydaje się, że sprowadzono tylko jednego nowego, a stracono dwóch. Tyle że Szymański jako podstawowy center był niemal bezużyteczny, zaś Frąckiewicz notował średnio 1,2 punktu na mecz… Wyka powinien wraz z Putem, Szczotką i Witlińskim stanowić solidny zestaw na pozycjach 4 i 5.

 

Kogo zabiegają?

Wydaje się, że Asseco ma marginalne szanse na Playoffy. Zwłaszcza patrząc na ściągane przez inne zespoły gwiazdy z zagranicy albo uznanych miejscowych graczy. W Gdyni mają jednak niesamowitą energię, wolę walki oraz świetne przygotowanie fizyczne. Biegają przez cały mecz, do tego przepychają się z o wiele starszymi graczami – i nie ustępują im niemal wcale. Co jak co, ale o motorykę i o siłę trener Przemysław Frasunkiewicz martwić się nie musi. Pytaniem jest, czy Beach Boys wystarczy po prostu talentu i umiejętności, oraz czy będą w stanie udźwignąć presję walki o najlepsze miejsca. W poprzednim sezonie często grali seriami – wygrywali kilka meczy, by potem seryjnie przegrywać. Kluczem do sukcesu będzie, poza „zabieganiem” przeciwnika, postawa liderów, czyli Krzysztofa Szubargi (przede wszystkim) oraz Przemysława Żołnierewicza. W przypadku tego pierwszego w grę wchodzi także zdrowie. Co prawda rok temu powtarzał, że fizycznie czuje się najlepiej w karierze, ale z drugiej strony ma za sobą wiele lat gry oraz poważną kontuzję sprzed dwóch lat. Jeśli będzie grał jak rok temu i będzie zdrowy oraz, jeśli dostanie wsparcie od Żołnierza i reszty składu, to kibice w Gdyni być może zobaczą walkę o Playoffs.

od lewej: Mikołaj Witliński i Przemysław Żołnierewicz

Są głodni wygranych i nie mają nic do stracenia. Każdy z nich chce się pokazać działaczom czołowych klubów. Jeżeli utrzymają koncentrację i nie będą się zrażali porażkami, to w drugiej połowie sezonu, gdy niektóre zespołu nieco opadną z sił, mogą być niesamowicie groźni. Dalej będą dużo rzucać za 3, agresywnie bronić i biegać do kontrataku. Nie dość, że wzmocnili się Garbaczem i Wyką, to jeszcze przecież niemal każdy z ich młodych graczy nadal się rozwija, więc chociażby Żołnierz, Ponitka, Put czy Witliński powinni być w tym sezonie jeszcze lepsi niż ostatnio (np. Marcel Ponitka brał udział w tygodniowych testach w Fenerbahce Stambuł, co pokazuje, że mimo 20 lat nie jest anonimowym graczem). Może i czołowa ósemka to trochę za wysokie progi dla nich, ale z drugiej strony – jakieś 75% kibiców koszykarskich w Polsce ucieszyłoby się, gdyby im się udało. Ja życzę im jak najlepiej. Oby sprawili jak najwięcej niespodzianek.

 

Skład Asseco Gdynia:

Obwodowi: Krzysztof Szubarga, Marcel Ponitka, Jakub Garbacz, Mariusz Konopatzki, Bartosz Jankowski, Karol Kamiński, Filip Stryjewski, Miłosz Korolczuk

Skrzydłowi: Przemysław Żołnierewicz, Piotr Szczotka, Filip Put, Michał Kołodziej,

Środkowi: Dariusz Wyka, Mikołaj Witliński, Bartłomiej Pietras, Mateusz Itrich

Typ: 12 miejsce

 

Autor zdjęć: Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl

Kubala

Pasjonat gier planszowych, karcianych, książek, kina, podróżowania, piłki nożnej oraz, oczywiście, koszykówki. NBA interesuję się od finałów 2013 roku. Na co dzień student w rodzinnym Trójmieście. Kibic Asseco Gdynia, akredytowany na mecze domowe Trefla Sopot.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Z historii PLK: Jak Anwil zdobywał Superpuchar

Autor: Mac Ojj bardzo bym chciał jutro wieczorem wstawić wpis o takim samym tytule jak ten powyżej. Niestety emocje musimy...

Zamknij