Derby Pomorza Środkowego dla Czarnych – słupszczanie w górnej szóstce, AZS w dolnej

Po niezwykle zaciętym meczu Czarni Słupsk pokonali ostatecznie AZS Koszalin 71:63 i awansowali do górnej szóstki TBL kosztem Akademików, którzy po raz kolejny wylądują w „gorszej” połówce. Liderem gospodarzy był Rodercik Trice (17 pkt., 4 zb.), a najważniejsze punkty w drugiej połowie meczu zdobywał Jordan Hulls (14 pkt., 3 zb., 4 as.). Koszalinianom nie pomógł fantastyczny występ Krzysztofa Szubargi (24 pkt., 5 zb., 3 as., 6/8 z gry, 9/9 z wolnych) i najlepszy od kilku tygodni mecz LaceDariusa Dunna (19 pkt., 3 prz., 2 zb.), nie mieli oni bowiem żadnego wsparcia ze strony partnerów – warto zauważyć, że żaden inny gracz AZS-u nie zdobył więcej, niż 5 punktów. W ekipie trenera Urlepa takich graczy było czterech, w dodatku gospodarze grali skuteczniej (49% przy 34% gości), choć fatalnie pudłowali rzuty wolne 55% przy 89% AZS-u).

MNowakowski

Wynik 4:4 po czterech minutach gry najlepiej oddawał to, co działo się na boisku na początku pierwszej kwarty – obie drużyny grało bardzo agresywnie w obronie i bardzo nieskutecznie w ataku, widać było także ogromną nerwowość w grze obu ekip, która przełożyła się na liczne straty (po cztery z obu stron). Przez dłuższy czas wynik oscylował w granicach remisu, jednak po dwóch trzypunkotwych akcjach (najpierw aktywnego Zimmermana, potem Jarmakowicza) i serii 8:0 Czarno odskoczyli na siedem punktów – 16:9. Goście rozruszali się nieco dzięki pięciu kolejnym punktom Krzysztofa Szubargi, ale ostatecznie pierwszą kwartę gospodarze wygrali 20:14. AZS grał bardzo nieskutecznie, szczególnie na dystansie (2/9 za trzy), Czarni zaś wyraźnie dominowali w strefie podkoszowej (aż 14:4!).
Początek drugiej kwarty wyglądał bardzo podobnie: seryjne pudła i straty z obu stron, jednak po dwóch minutach bez punktów pięć oczek z rzędu w kilkanaście sekund zdobyli Czarni i odskoczyli na 11 punktów (25:14), co zmusiło trenera Okorna do wzięcia czasu. To zaowocowało serię 14:2 dla AZS-u, a aż dziesięć punktów (w tym dwie trójki) zdobył LaceDarius Dunn, cztery dodał Szubarga, co pozwoliło gościom wyjść na prowadzenie 28:27. Odpowiedź Czarnych była jednak błyskawiczna – cztery punkty z rzędu zdobyli słupszczanie i Gasper Okorn ponownie zmuszony był wziąć czas. Na niewiele się to jednak zdało – po trafieniu Nowakowskiego Czarni odskoczyli już na pięć oczek, a trafiający wcześniej Dunn zaczął niepotrzebnie forsować rzuty, fatalnie grał też Oded Brandwein, który zmienił grającego 18 minut bez przerwy Szubargę. Końcówka pierwszej połowy należała do dobrze grającego tego dnia Rodericka Trice’a (13 pkt. do przerwy, 5/7 z gry) – dzięki jego pięciu kolejnym punktom Czarni prowadzili po 20 minutach gry 38:30.
Trzecia kwarta zaczęła się podobnie jak dwie poprzednie – pudła i straty z obu stron, a jedyne punkty w ciągu pierwszych trzech minut zdobył Artur Mielczarek. Niemoc Czarnych przerwał akcją… 1+2 Derrick Zimmerman, ale goście odpowiedzieli świetnym wejściem podkoszowym Dunna i efektownym blokiem Trybańskiego, a po celnych wolnych Dąbrowskiego i Szubargi zmniejszyli stratę do trzech punktów (38:41). Swój moment miał jednak Jarosław Mokros – po jego pięciu kolejnych punktach Czarni ponownie wyszli na siedem punktów przewagi (47:40), w dodatku fatalne decyzje rzutowe podejmował Dunn, a błędy po obu stronach boiska popełniał Trybański. Sześć punktów z rzędu bezbłędnego w rzutach (4/4 z gry, 7/7 z wolnych) Krzysztofa Szubargi pozwoliło gościom zmniejszyć straty do trzech punktów, ale wynik po trzech kwartach na 52:46 ustalił celną trójką również bardzo skuteczny (6/9 z gry, 2/2 z wolnych) Roderick Trice. Ostatnią kwartę meczu rozpoczęło pierwsze pudło z gry Szaubargi i dwie celne trójki Jordana Hullsa, dająca Czarnym 10 punktów przewagi (58:48). W odpowiedzi pięć punktów z rzędu rzucił najlepszy w ekipie gości Szubarga, ale równocześnie siódme pudło z rzędu zanotował najgorszy na parkiecie Jeff Robinson i gospodarze cały czas utrzymywali dość pewne, siedmiopunktowe prowadzenie. W połowie kwarty lepszy moment gry zaliczyli wreszcie koszykarze z Koszalina. Najpierw efektowną akcją 2+1 popisał się Dunn, ale po rzucie fatalnie upadł na plecy i musiał opuścić parkiet z powodu kontuzji. Chwilę później przełamali się także Robinson i Brandwein, którzy zdobyli swoje pierwsze punkty w meczu i AZS zbliżył się do Czarnych na zaledwie jeden punkt (58:59). AZS nie poszedł jednak za ciosem – goście nie byli w stanie wykończyć kilku kolejnych akcji celnym rzutem, a w odpowiedzi za trzy trafił Michał Nowakowski i Czarni wyszli na pięciopunktowe prowadzenie. W końcówce nie popisał się też Brandwein, który najpierw fatalnie spudłował, a później niepotrzebnie faulował Hullsa, który wykorzystał oba rzuty wolne, na które spudłowaną trójką odpowiedział… Brandwein i Czarni na niespełna dwie minuty przed końcem prowadzili 65:58, a losy meczu wydawały się rozstrzygnięte. Sama końcówka to seria taktycznych przewinień ze strony AZS-u, ale na wiele się to nie zdało – co prawda na minutę przed końcem ważną trójkę trafił Brandwein, ale choć słupszczanie kiepsko spisywali się na linii rzutów wolnych, to Akademicy nie wykańczali kluczowych akcji: najpierw spod kosza dwukrotnie przestrzelił Harris (czwartym blokiem popisał się Joseph Taylor), a chwilę później błąd kroków popełnił Brandwein i było po meczu. Zwycięstwo Czarnych przypieczętowali celnymi wolnymi Nowakowski i Trice i gospodarze wygrali ostatecznie 71:63.

Energa Czarni SłupskAZS Koszalin 71:63 (20:14, 18:16, 14:16, 19:17)

Energa Czarni: Trice 17, Hulls 14, Zimmerman 10, Nowakowski 9, Mokros 5, Gruszecki 5, Taylor 4, Śnieg 3, Jarmakowicz 3, Stutz 1.

AZS: Szubarga 24, Dunn 19, Brandwein 5, Mielczarek 4, Harris 4, Wołoszyn 3, Robinson 2, Dąbrowski 2, Trybański 0.

Wojtek Konieczny

Fan NBA od dziecka (stąd pomysł na stronę Retro NBA). Posiadacz kolekcji własnoręcznie zrobionych kart o każdym klubie i wielkiej encyklopedii NBA w zeszycie 80-kartkowym powstałej w czasach, gdy nie było jeszcze Internetu... Specjalizacja - wykresy, tabele, statystyki. W wolnych od koszykówki chwilach filolog i nauczyciel polskiego :).

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Anwil kontynuuje serię

Włocławianie mieli rozegrać pierwszy mecz bez swojego lidera Deividasa Dulkysa. Można było słyszeć od niektórych kibiców, że to koniec wygranych...

Zamknij