Stelmet po dogrywce pokonuje AZS 85:80

Nieprawdopodobne emocje w Koszalinie – po bardzo wyrównanym i emocjonującym meczu Stelmet pokonał po dogrywce AZS 85:80. 31 punktów dla zwycięzców zdobył Walter Hodge, a 20 pkt. i 10 zb. miał Oliver Stević.
Akademikom nie pomógł świetny występ Łukasza Wiśniewskiego (21 pkt.) i fakt, że zagrali najlepszy mecz od dwóch miesięcy – największą bolączką w ich grze była fatalna skuteczność z dystansu – 4/25. Gospodarze bardzo źle rozegrali też końcówkę dogrywki – ostatnich 6 punktów w meczu zdobyli bowiem goście, a kluczowa okazała się być trójka zupełnie niewidocznego w całym meczu Łukasza Seweryna.

Stelmet przyjechał do Koszalina mając jeszcze w nogach przegrany mecz w Eurocupie i osłabiony brakiem Quintona Hosleya, AZS wystąpił zaś w pełnym składzie i z nowym trenerem. Debiut Zorana Sretenovicia wypadł – mimo porażki – całkiem nieźle, AZS rozegrał bowiem najlepszy mecz od dwóch miesięcy, co nie uchroniło jednak Akademików od szóstej porażki w siedmiu ostatnich meczach ligowych, co dość mocno komplikuje szanse AZS-u na awans do czołowej szóstki. Co ciekawe, była to dopiero druga porażka AZS-u w Koszalinie – poprzedni raz u siebie ulegli na inaugurację Jezioru Tarnobrzeg. Przed spotkaniem zdecydowanym faworytem byli jednak goście, co potwierdziła I kwarta, wygrana przez nich 24:16 – sam Walter Hodge rzucił w niej aż 14 pkt. – o dwa mniej, niż cały AZS. Akademicy jednak stopniowo odrabiali straty – po dwóch kwartach przegrywali już tylko punktem (36:37), a po trzech doprowadzili do remisu – po 55.
Ostatnia kwarta była nieprawdopodobnie wyrównana – aż 12 punktów z rzędu dla AZS-u zdobył w niej Łukasz Wiśniewski, którego akcja 2+1 dała Akademikom remis przed ostatnią akcją meczu. Tej nie wykorzystał Walter Hodge, którego trójka równo z syreną nie wpadła do kosza i doszło do pierwszej w tym roku dogrywki w Koszalinie. W tej po trójce Roberta Skibniewskiego AZS prowadził nawet dwoma punktami, ale ostatnich sześć oczek zdobyli goście – kluczowa okazała się trójka niewidocznego w całym meczu Łukasza Seweryna, AZS zaś w ostatnich minutach dogrywki zupełnie się popełniając łatwe straty i pudłując z dobrych pozycji.
W skali całego spotkania najlepszym graczem był Walter Hodge, który rzucił aż 31 punktów – 14 w I kwarcie i 12 w IV kwarcie i dogrywce – i miał 5 asyst. 20 pkt., 10 zbiórek i 4 przechwyty dołożył Oliver Stević, a 13 pkt. i 7 zb. miał Robert Jones.
Obok Łukasza Wiśniewskiego (21 pkt., 7 as., ale aż 5 strat i 0/3 za trzy) dobrze wśród Akademików wypadli także dwaj amerykańscy podkoszowi – Darrell Harris (17 pkt., 13 zb., 2 bl) i Jeff Robinson (14 pkt., 5 zb.). Słabiej wypadł Robert Skibniewski, który rzucił co prawda 10 pkt., ale trafił ledwie 3 z 14 rzutów i nie zaliczył ani jednej asysty!
Największą słabością AZS-u była skuteczność z dystansu – 4 trafienia na 25 rzutów to katastrofalny wynik, do którego przyczynili się głównie Skibniewski (2/8), Robinson (0/5) i Wiśniewski (0/3). AZS popełnił też wyraźnie więcej strat (14-5) i miał mniej asyst (10-15), wygrał za to walkę na tablicach (45-35).

Wojtek Konieczny

Fan NBA od dziecka (stąd pomysł na stronę Retro NBA). Posiadacz kolekcji własnoręcznie zrobionych kart o każdym klubie i wielkiej encyklopedii NBA w zeszycie 80-kartkowym powstałej w czasach, gdy nie było jeszcze Internetu... Specjalizacja - wykresy, tabele, statystyki. W wolnych od koszykówki chwilach filolog i nauczyciel polskiego :).

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. woy9 napisał(a):

    Seweryn załatwił AZS trójką z rogu. Po to wszedł. Słabo wg mnie zagrał AZS końcówkę, bez większego pomysłu i zmian np. na Henry’ego który mógl dodać trochę energii. Robinson w drugiej połowie świetnie trzymany m.in. przez Jonesa, dorzucił tylko 2pkt i nie trafił 5 trójek. Hodge 31oczek a Stević double-double 21pkt i 10zb. Praktycznie wygrali we dwóch. Sretenović jednak coś pozmieniał i Akademicy mogą jeszcze powalczyć z najlepszymi o top6, zwłaszcza przy porażce Czarnych.

    Najsłabiej dla mnie zagrał Kuebler który nie dorzucał do kosza..Różnica to straty 5-14 na niekorzyść AZS (5 Wiśniewskiego). Nawet wygrane o 10 zbiórki (45-35) niewiele zmieniły.

    Zaznaczmy jedno Stelmet świetnie bronił i widać nauki z Eurocup. Podwajanie przy próbie pick’n’rolla Skiby lub Milicića hamowało znacznie atak miejscowych.

    Kluczowa dla mnie akcja to wypad Wiśni za linię i podanie w nogi Skiby. Wrzucił go na minę i ten już musiał rzucać z nieprzygotowanej pozycji pod presją czasu. Wiśniewski odpuścił też Seweryna..

    Dzięki przegranej Czarnych AZS wciąż jest zespołem na top6, i w następnych kolejkach ma łatwiejsze mecze niż z faworyzowanym Stelmetem. Teraz 2 tygodnie przerwy i czas dla drużyny i Sretenovića by ją poukładać, przed spacerkiem we własnej hali z Rosą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Zapowiedź 18. kolejki TBL.

Spacerki Trefla i Turowa oraz cięższe batalie Asseco Prokomu i Stelmetu tak w skrócie zapowiada nam się 18. dzień rozgrywek...

Zamknij