Rosa postraszyła Mistrza

Rosa była bardzo bliska sprawienia niespodzianki i pokonania na własnym parkiecie Mistrzów Polski, jednak fatalnie rozegrana końcówka sprawiła, że ostatecznie w Radomiu triumfowało Asseco – 76:75 – choć forma obrońców tytułu wciąż pozostawia wiele do życzenia. Gospodarze na siedem minut przed końcem meczu prowadzili nawet 72:66, ale do końca spotkania zdołali zdobyć jeszcze tylko trzy punkty, a kilka fatalnych błędów kosztowało ich szansę na prestiżowe zwycięstwo. Przesądzające o wygranej Asseco punkty zdobył trafieniem dystansowym Łukasz Koszarek, który był najlepszym graczem meczu (17 pkt., 7 as.).

Wkrótce więcej o meczu.

Skazywani na porażkę radomianie już od pierwszych minut pokazali, że choć okupują ostatnie miejsce w tabeli, to w starciu z Mistrzem Polski łatwo skóry nie oddadzą. Pierwsza kwarta to imponująca ofensywa obu ekip, zakończona remisem po 25. Wśród gospodarzy nieźle pokazywał się debiutujący w TBL Nic Wise (4 pkt., 3 as.), gości ciągnął natomiast Robert Witka, który raz po raz raził z dystansu (w całym meczu trafił 5 z 7 trójek i miał 17 punktów). Koniec pierwszej połowy należał jednak do gości, którzy po trafieniach  Łukasza Koszarka i Roberta Witki osiągnęli nawet dziwięciopunktowe prowadzenie – 45:36. Sytuacja dość diametralnie odwróciła się jednak w trzeciej odsłonie – Rosa zaczęła od piorunującego uderzenia i po serii 14:2 i akcji 3+1 Ronalda Doresya (9 ptk, 3 zb.) nie tylko odrobiła straty, ale wygrywała już 50:47. Od stanu 54:50 dla Rosy nieco lepiej zaczęli jednak grać goście i przed ostatnią kwartą prowadzili jednym punktem (61:60). Prawdziwe emocje zaczęły się w ostatniej odsłonie – pięć punktów z rzędu JJ Montgomery’ego (12 pkt, 3 zb) i kontratak wykorzystany przez Jakuba Zalewskiego (9 pkt.) dawał radomianom przewagę 72:66. Gospodarze nie poszli jednak za ciosem i przez kolejnych 6 minut nie byli w stanie zdobyć ani jednego punktu – Asseco zaś mozolnie odrabiało straty i po trójce Łukasza Koszarka na 4:17 przed końcem wyszło na prowadzenie 73:72. Przez kolejne trzy minuty punktów nie byli jednak w stanie zdobyć ani gospodarze, ani goście, a obie ekipy popełniały fatalne błędy. Na 90 sekund przed końcem meczu niemoc Rosy przerwał wreszcie Hubert Radke, który celną trójkę dał gospodarzom prowadzenie 75:73. Do tego momentu Radke miał na koncie ledwie 2 punkty, a chwilę wcześniej nie wykazał się na linii rzutów wolnych, pudłując oba rzuty. Szansę na zostanie bohaterem meczu odebrał mu jednak Łukasz Koszarek, który na trójkę podkoszowego Rosy odpowiedział również trafieniem dystansowym i – jak się później okazało – były to ostatnie punkty w meczu, dające Asseco cenne wyjazdowe zwycięstwo. Rosa miała jeszcze dwie szanse, aby wygrać to spotkanie, najpierw jednak gospodarze popełnili błąd 24 sekund, a w ostatnich sekundach Rosa wyjątkowo nieporadnie przeprowadziła kluczową akcję, w związku z czym wymuszony rzut Dorsey’a nie miał większych szans wpaść do kosza.
Po 17 punktów dla zwycięzców uzbierali Koszarek i Witka, a 11 pkt., 4 zb. i 6 as. dołożył Jerel Blassingame. Najskuteczniejszym graczem Rosy był Slavisa Bogavac, który zdobył 13 punktów. 10 zbiórek dołożył Kim Adams, ale był zupełnie bezproduktywny w ataku (0 pkt.).

Rosa Radom – Asseco Prokom Gdynia 75:76 (25:25, 11:20, 24:16, 15:15)

Rosa: Slavisa Bogavac 13, J.J. Montgomery 12, Piotr Kardaś 9, Ronald Dorsey 9, Jakub Zalewski 9, Artur Donigiewicz 7, Hubert Radke 5, Slaven Cupkovic 5, Nic Wise 4, Michał Nikiel 2, Kim Adams 0.

Asseco: Robert Witka 17, Łukasz Koszarek 17, Jerel Blassingame 11, Mateusz Ponitka 10, Rasid Mahalbasic 9, Adam Hrycaniuk 6, Przemysław Zamojski 3, Piotr Szczotka 3, Piotr Pamuła 0, Ryan Richards 0.

Wojtek Konieczny

Fan NBA od dziecka (stąd pomysł na stronę Retro NBA). Posiadacz kolekcji własnoręcznie zrobionych kart o każdym klubie i wielkiej encyklopedii NBA w zeszycie 80-kartkowym powstałej w czasach, gdy nie było jeszcze Internetu... Specjalizacja - wykresy, tabele, statystyki. W wolnych od koszykówki chwilach filolog i nauczyciel polskiego :).

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Stelmach zepsuł show Spraliji.

Swój najlepsze zawody w sezonie 2012-13 rozgrywał podkoszowy Trefla Sopot, Sime Spralija. Krytykowany często, za granie dalekie od kosza oraz...

Zamknij