„Skiba” nigdzie się nie wybiera.

Jeszcze kilka dni temu internetowe fora donosiły o zainteresowaniu osobą 30-letniego rozgrywającego AZS Koszalin ze strony Turowa Zgorzelec. Jak wiadomo, obie drużyny walczą o miejsca w czołowej szóstce, a ich solidne wyniki z pierwszej rundy rozgrywek TBL zostały zakłócone przez ostatnie porażki (AZS Koszalin przegrał wysoko z Treflem, a Turów Zgorzelec uległ w szlagierze 14 kolejki z Anwilem). Bolączką zgorzelczan jest pozycja rozgrywającego i wg ‚ploteczek’ Robert Skibniewski miałby pozbawić bólu głowy swojego byłego trenera, Miodraga Rajkovića.

Turów już przed sezonem wyrażał chęć ponownego zatrudnienia Skibniewskiego, ale sam zawodnik najpierw czekał na ostateczne rozwiązanie sprawy ze Śląskiem Przemysława Koelnera, a następnie postawił na AZS Koszalin. Jak widać ten ostatni ruch się opłacił, gdyż w Koszalinie poprzez budowę nowoczesniej hali i ściągnięcie reprezentacyjnych kolegów Skiby – Pawła Leończyka i Łukasza Wiśniewskiego – stworzono drużynę na miarę awansu do pożądanego TOP6 PLK.

Spekulacje na temat przyszłości gracza, na łamach portalu e-koszalin.pl uciął prezes AZS-u, Marcin Kozak.

Z naszego punktu widzenia sprawy nie ma. Robert jest naszym zawodnikiem i na chwile obecną nie widzę powodów, aby mogło to się zmienić.

Swoje zdanie wypowiedział też pierwszy rozgrywający Akademików.

Nie wiem skąd ludzie biorą takie informacje. Jeszcze kilka dni temu słyszałem, że chcę grać dla Trefla Sopot, teraz okazuje się, że chciałbym odejść do Zgorzelca. To są jakieś żarty.

O sprawie rozmawiałem także z trenerem. Takie plotki źle wpływają na cały zespół. Wyjaśniliśmy to sobie i skupiamy się na przygotowaniach do kolejnych meczów – dodał Robert Skibniewski. – Rozumiem, że dziennikarze starają się znaleźć sensacje, jednak tu jej nie ma. Czasami zanim coś się napisze lepiej to kilka razy sprawdzić, albo zadzwonić do osób, których dana sprawa dotyczy – powiedział na zakończenie rozgrywający AZS Koszalin.

AZS Koszalin w najbliższej 15. kolejce podejmie Start Gdynia i postara się zatrzeć złe wrażenie, zostawione po słabym meczu (57-80) z Sopotu.

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Upadki i wzloty 2012. roku

Po świąteczno-noworocznej sielance przyszedł czas podsumowanie roku w męskiej koszykówce. Pod lupę weźmiemy tym razem nie tylko kluby oraz zawodników,...

Zamknij