Duke za mocne na Bulldogi, Karnowski nie zagra w Final Four

Przemysław Karnowski rozegrał jedno z najsłabszych spotkań podczas całego sezonu 2014-15 a jego koledzy nie byli chętni do dogrywania piłek środkowemu reprezentacji Polski, kiedy ten miał naprzeciwko siebie głównego kandydata do numeru 1 podczas zbliżającego się draftu 2015 – Jahila Okafora. „Big Karn” rozpoczął spotkanie od szybkich dwóch przewinień i Gonzaga nie miała swojego największego atutu podczas starcia z faworyzowaną uczelnią Duke, słynnego trenera Mike’a Krzyzewskiego.

Blue Devils grali bardziej różnorodną koszykówkę i bazowali na sile oraz potencjale wszystkich graczy pierwszej piątki. Z każdą minutą ich akcje częściej kończyły się celnym rzutem do kosza, a agresywna obrona na obwodzie nie pozwalała Bulldogom na oddawanie łatwych rzutów. Gonzaga grała najsłabsze spotkanie całego Tournamentu, trafiając tylko 2 z 9 rzutów dystansowych do przerwy (2/10 w meczu) oraz notując aż 13 strat przy ledwie 3 rywali. Karnowski podczas 24 minut swojej gry zanotował 4 punkty – 5 zbiórek – 2 asysty i 4 straty , trafiając 2 z 3 rzutów z gry. Jego najgroźniejszy rywal – Okafor – zaliczył 9 pkt i 8 zb.

Duke przede wszystkim ograniczyło poczynania rozgrywającego Gonzagi – Kevina Pangosa – któy podczas 40 minut gry trafił 2 z 8 rzutów (pudłując wszystkie trzy rzuty zza łuku) oraz nie notując żadnej asysty! Nadzieją na odwrócenie losów meczu dla Gonzagi był skrzydłowy Kyle Wiltjer, który grał bez respektu dla utytułowanego przeciwnika, udanie zajmując miejsce pod koszem i ogrywając w pojedynku jeden na jeden kolejnych przeciwników. Wiltjer trzymał wynik dla niżej notowanej ekipy w okolicach remisu , trafiając 6 z 13 rzutów, notując 16 pkt i 6 zb.

Nie byłoby wyrównanej gry w pierwszej połowie gdyby nie obecność na parkiecie Domantasa Sabonisa (9 pkt i 4 zb). Leworęczny Litwin, który z powodzeniem zastępował Karnowskiego, robił różnicę w polu trzech sekund, wykorzystując swoją mobliność czy dużo większy od Karnowskiego – repertuar manewrów podkoszowych. Syn Arvydasa popisywał się skutecznymi zagraniami sprzed nosa Okafora, po czym potrafił ustać w obronie przeciwko potencjalnemu numerowi jeden w przyszłym drafcie, efektownie blokując rywala. Niestety , podwajany przez kolejnych rywali Litwin nie wytrzymał presji i jeszcze przed przerwą – faulem w ataku – zapracował na swoje trzecie przewinienie.

Mike Krzyzewsky w tym samym czasie miał inny problem, bowiem urazu stawu skokowego nabawił się jego czołowy strzelec, Justise Winslow. Na szczęście sztab medyczny Blue Devils popisał się szybką reakcją i po zmrożeniu stawu oraz dokładniejszym tejpowaniu kostki obrońcy, przywrócił go do gry. Jak się później okazało to Winslow (który wychował się w pobliżu miejsca rozgrywania spotkania , Houston) i Matt Jones (obaj po 16 pkt) napędzali kolejne ataki faworytów spotkania.

Po pierwszej połowie było 31-26 dla Duke, ale z początkiem drugich 20 minut przewaga Blue Devils zaczęła topnieć. Od wyniku 12-5 rozpoczęli drugą połowę goście z Gonzagi , trójka Gary’ego Bella czy akcja „2+1” Byrona Wesley’a pozwoliły przejąć Bulldogom prowadzenie w tym meczu. Potem jednak przyszła odpowiedź ekipy Krzyzewsky’ego i przy poprawionej defensywie oraz dwóch z rzędu skutecznych trójkach Matta Jonesa (4/7 w meczu) odzyskali oni prowadzenie. Odpowiedzią Bulldogów miało być granie wysoką piątką, z Karnowskim, Sabonisem i Wiltjerem. Przez moment Gonzaga zaskoczyła Duke i ten pomysł zapracował na kolejny – bliski remisu – wynik (51-53).

Niestety to były początki złej końcówki w wykonaniu niżej notowanej ekipy. Najpierw niecelny osobisty Wiltjera, po chwili ten sam skrzydłowy nie wykorzystał doskonałego podania Karnowskiego i spudłował spod samej obręczy. Można było odnieść wrażenie, że zarówno trener jak i zawodnicy Gonzagi podłamali się tą sytuacją, a dodatkowo Wiltjer i Pangos spudłowali dwa następne rzuty. Z drugiej strony najważniejsze punkty zdobywał , grający z podkręconą kostką, Winslow. Seria czterech celnych osobistych i druga jego trafiona trójka przyniosły bezpieczne prowadzenie do końca meczu (60-51). Na dwie i pół minuty przed końcem meczu byliśmy pewni, iż Bulldogs nie wrócą do gry. Agresywniejsza obrona oraz większe doświadczenie graczy Krzyzewsky’ego przyniosły zwycięstwo Duke, jak również 12. awans do finału NCAA „Trenera K.”

Kluczowe statystyki meczu; 3-13 na korzyść Duke w stratach, 17-2 dla Blue Devils w punktach ze strat, 9-2 w celnych rzutach za trzy punkty,

Wynik: 66-52 dla Duke Blue Devils.

Najlepsi strzelcy: Duke Blue Devils – M. Jones i Winslow po 16 pkt, T. Jones 15 oraz Gonzaga Bulldogs – Wiltjer 16, Wesley 10, Sabonis 9.

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *