Polpharma bez szans w starciu z Mistrzem Polski

Mimo, że pierwsza kwarta zapowiadała niemałą sensację to kolejne części spotkania pokazały jak wiele różni pierwszy i ostatni zespół tabeli PLK. W końcu swój potencjał pokazał Adam Hrycaniuk, zdobywca 19 punktów i 10 zbiórek. Z bardzo dobrej strony zaprezentował się Marcin Sroka, który do zdobyczy swojej drużyny dołożył aż 20 oczek.  

Choć każdy bez chwili namysłu na zwycięzcę tego spotkania wskazałby Mistrzów Polski, to początek spotkania nawet w małym stopniu nie odzwierciedlał poziomu, jaki rzeczywiście różni oba zespoły. Zielonogórzanie sprawiali wrażenie całkowicie przekonanych o swojej wyższości, co okazało się być zgubne. Liczne straty, nieprzemyślane akcje rzutowe i słaba skuteczność pozwoliły poczuć się dość swobodnie Farmaceutom. Swoje wobec tego robili Hicks z Tulijkovićem, a przewaga gości stale rosła. Sporą niespodzianką można orzec 8 punktów Adama Hrycaniuka, które były znaczną większością zdobytych przez Stelmet punktów w pierwszej kwarcie. Swoje rzuty przestrzelali natomiast Koszarek i Zamojski w skutek czego podopieczni trenera Jankowskiego wygrali pierwszą odsłonę 21:12.

Druga kwarta przyniosła znaczną odmianę w grze gospodarzy. Sfrustrowani wynikiem zielonogórzanie wzięli się do roboty. W końcu zapanowali nad tempem gry, a swoje akcje zamieniali na punkty. Dobra dyspozycja podopiecznych Mihailo Uvalina negatywnie wpłynęła na grę Polpharmy. Z minuty na minutę gospodarze coraz bardziej dominowali nad rywalami. Zawodnicy Mistrza Polski świetnie bilansowali grę podkoszową i dystansową. Dragicević wykorzystując przewagę nad Jeftićem znacznie ułatwiał zadanie swoim kolegom. Kamil Chanas trafiając zza łuku równo z syreną kończącą pierwszą połowę ustalił wynik na 40:30 dla swojej drużyny.

Choć wciąż na parkiecie dominował Stelmet to Polpharma robiła wszystko, aby maksymalnie utrudnić rywalom odniesienie zwycięstwa. Goście wciąż liczyć mogli praktycznie tylko na duet Hicks-Tulijković. Średnio dysponowany na dystansie Mistrz Polski ciężar gry przeniósł w pomalowane przeciwników podkreślając przy tym znaczący brak Trybańskiego. W dalszym ciągu bardzo dobre zawody rozgrywał Adam Hrycaniuk. Reprezentant Polski zdobywając 19 punktów na wysokiej skuteczności i 10 zbiórek był chyba najjaśniejszym punktem zespołu.

Rozluźnieni gospodarze prowadząc już różnicą powyżej dwudziestu punktów nie dali za wygraną i podczas ostatnich dziesięciu minut urządzili sobie niezłą strzelaninę. Bezradni Farmaceuci tylko patrzyli jak dobrze bawią się ich przeciwnicy. Na 5 sekund przed końcem spotkania Marcin Sroka oddał celny rzut trzypunktowy, który dobił rywali i zakończył mecz wynikiem 91:55.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Anwil zdobył Gryfię, Mijatovic katem Czarnych

Autor: Woy Tylko pierwsza kwarta jedynego niedzielnego pojedynku X kolejki TBL była wyrównaną. Osłabieni brakiem kontuzjowanego Garretta Stutza - Czarni...

Zamknij