Zaskakująca gra Jeziora deklasuje Akademików

Jednym z dwóch niedzielnych spotkań Polskiej Ligi Koszykówki był pojedynek, w którym ciągle skazane na porażkę Jezioro podejmowało AZS Koszalin. Przyjezdni z północy kraju w ostatniej kolejce wygrali swój pierwszy mecz w sezonie grając u siebie z Anwilem Włocławek i mają o punkt więcej od swojego dzisiejszego rywala z Tarnobrzega.

Po ostatniej porażce, podkarpacką drużynę opuścił Chase Simon. Amerykanin wrócił do Stanów Zjednoczonych z powodu przepukliny, która wykluczała go z gry na co najmniej miesiąc. Prezes Jeziora – Zbigniew Pyszniak, zdecydował się odesłać gracza po tym jak ten, nie zagrał w ostatnim Pucharowym spotkaniu z Polpharmą Starogard Gdański.

Spotkanie rozpoczęło się od naprawdę dobrej gry Jeziora w ataku. Na ich defensywę również nie mogliśmy narzekać, a potwierdziły to dwa szybkie bloki Szymona Łukasiaka. Tarnobrzeski zespół prowadził już 9:0, po czym Gasper Okorn musiał poprosić o czas. Gospodarze przede wszystkim grali świetną, szybką koszykówkę. Tarnobrzeskich kibiców cieszyło to, że spory wkład w dobrą grę Stabillu mieli polscy zawodnicy. Przyjezdni mieli duże problemy z trafieniem do kosza a problem Siarki związany ze zbiórkami wydawał się rozwiązany. Gdy na 6 minut do zakończenia pierwszej odsłony Chaisson Allen trafił za 3, szkoleniowiec AZS-u po raz kolejny skorzystał z timeoutu. Zaledwie minutę później ten sam zawodnik po podaniu Marcina Nowakowskiego zaliczył kolejne 3-punktowe trafienie i Jezioro prowadziło już 19 „oczkami”

Gospodarze znakomicie bronili swojego kosza, co bardzo dobrze odzwierciedlał wynik. Drugim powodem była niesamowicie niska skuteczność drużyny z Koszalina. Poukładany zespół z Podkarpacia zakończył tę kwartę wynikiem 32:11. Była to ciekawa zapowiedź dzisiejszego spotkania.

Drugie 10 minut tego pojedynku Jezioro rozpoczęło równie dobrze niż poprzednią kwartę. Atmosfera w tarnobrzeskiej hali od dawna nie była gorąca. Gospodarze trafiali prawie wszystko, natomiast goście nie trafiali nic. Było to pierwsze w tym sezonie tak duże prowadzenie Jeziora. Arkadiusz Papka wprowadził zdecydowanie większą rotację w składzie niż Leszek Marzec, dzięki czemu zawodnicy wyglądali na znacznie mniej zmęczonych. W pewnym momencie nie mogłem uwierzyć jak dobrze radzą sobie podopieczni nowego szkoleniowca. Akademicy powoli zaczęli zmniejszać przewagę Stabillu, lecz to, co wyprawiali gracze Jeziora była zupełnie niespotykane w ich wykonaniu.

W ekipie przyjezdnych, bardzo słabe spotkanie rozgrywał Raymon Sykes, którego Szymon Łukasiak ogrywał w niezwykle prosty sposób. Istotnym pozytywem występującym w tym spotkaniu po stronie Siarki było dzielenie się piłką. W każdym poprzednim meczu brakowało tego, co powodowało brak ułatwienia w zdobywaniu punktów. Świetne spotkanie rozgrywał Marcin Nowakowski, bowiem po pierwszej połowie na swoim koncie miał on już 8 asyst. Wynik pokazywał wtedy prowadzenie Siarki 48:28.

W drugiej części spotkania Jezioro miało za zadnie utrzymać wynik, do którego udało im się doprowadzić, bo w tym zespole często w historii bywało tak, że po przerwie jest znacznie gorzej. Początek tych 10 minut był mniej udany dla Stabillu, lecz cały czas kibice byli zadowoleni ze swoich zawodników. Na boisku nadal świetnie funkcjonował Nowakowski a dwie trójki dołożył Allen. Gospodarze zbierali, obrona była w bardzo dobrym stanie. Wydawało się, że Siarka nie będzie już w stanie tego przegrać. Pod koniec kwarty gra tarnobrzeskiego zespołu wyglądała nieco gorzej, a Akademicy zaczęli trafiać. Ostatecznie, po końcowej syrenie, wynik wynosił 75:51.

W ostatniej kwarcie, Stabill nadal grał solidną koszykówkę, a zdecydowanie lepsza gra AZS-u niż w pierwszej połowie, niestety nie  była w stanie dogonić gospodarzy. W tym meczu niesamowicie podobała mi się gra Marcina Nowakowskiego. Doskonale wykorzystywał swoją rolę w zespole. Jezioro w końcówce zaliczyło kilka przechwytów, które tylko potwierdziły ich świetną dyspozycję w tym pojedynku. Siarka zakończyła to spotkanie wynikiem 95:78 i po raz pierwszy w tym sezonie, tarnobrzescy kibice pożegnali drużynę oklaskami, krzycząc przy tym „Dziękujemy!”.

Boxscore:

AZS Koszalin: Sykes 15 (5/13 z gry, 8 zb), Henry 14, Labović 12, Białek 9, Brandwein 8, Mielczarek 6, Wołoszyn i Raczyński 3, Dunn 2

Stabill Jezioro Tarnobrzeg: Allen 22 (5/9 za 3), Nowakowski 20 (12 ast), Fitzgerald 14 (10 zb) i Doaks 14, Łukasiak Krajniewski 8, Marciniak 6, Patoka 3

UPDATE:

Michał Marciniak skręcił kostkę, a więcej o jego stanie dowiemy się jutro.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
AZS utopił się w Jeziorze – pierwsza wygrana Stabillu

Każda seria kiedyś się kończy - w NBA w końcu przegrała Indiana Pacers, w naszej swojskiej PLK pierwsze zwycięstwo odniosła...

Zamknij