Czyż i Acea Virtus o krok od finałowej porażki

Już trzeciej finałowej porażki, w czwartym meczu włoskiej ekstraklasy, doznała drużyna Olka Czyża – Acea Virtus Rzym. Po raz drugi z rzędu w tej serii obrońcy tytułu – zespół Montepaschi – zwyciężył na parkiecie w Sienie. Wśród zwycięzców znów wyróżnili się znani nam z PLK zawodnicy – Bobby Brown i David Moss.

Olek Czyż podczas ośmiu minut na parkiecie zdobył 8 punktów i zebrał 4 piłki, trafiając 4 z 5 rzutów z gry. Jeszcze lepiej wypadł ex gracz Zastalu, Gani Lawal, autor 16pkt (8-12 z gry) oraz 3zb. Z drugiej strony czołowymi strzelcami okazali się Bobby Brown (14pkt i 5as) oraz David Moss (15pkt i 4zb), którzy teraz są o jedno zwycięstwo od kolejnego mistrzowskiego tytułu.

Bolaczką Acei Virtusu w tym spotkaniu była niska skuteczność rzutów dystansowych (4-19) oraz większa liczba strat (15). Sam mecz był wyrównany przez trzy kwarty, po czym miejscowi zanotowali lepszą skuteczność z gry w ostatniej odsłonie i również dzięki intensywniejszej defensywie (kwarta 21-12) odnieśli kluczowe zwycięstwo na tym etapie rozgrywek.

Wynik: 81-71 dla Montepaschi (stan rywalizacji 3-1 dla Sieny)

Punkty: Montepaschi: D.Hackett 16+4reb+2ast, D.Moss 15+4reb+1ast, B.Brown 14+4reb+5ast, M.Janning 10+3reb+2ast, B.Ortner 9+3reb, B.Eze 7+3reb

Acea Virtus: L.Datome 17+3reb+2ast, G.Lawal 16+3reb, J.Taylor 14+2ast, A.Czyz 8+4reb, P.Goss 5+7reb+2ast, B.Bailey 5+2reb

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Historyczny brąz – podsumowanie sezonu AZS-u Koszalin

Przed rokiem pisałem, że rozgrywki 2011/2012 były "dla koszalińskich kibiców bodaj najbardziej emocjonujące od lat", a sezon, choć nie do...

Zamknij