Śląsk prowadzi 2-0.

Autor: Bartek Berbeć

Po niezwykle zaciętym spotkaniu numer jeden, w drugim meczu zwycięstwo Śląska było raczej niezagrożone, chociaż gra wrocławian w drugiej połowie raczej nie powalała na kolana. Za kulisami mówiło się, że Start Lublin rozpocznie mecz nie tylko bez kontuzjowanego Marcela Wilczka, ale również Tomasza Celeja, którego wczoraj również trapił uraz. Ten drugi jednak wykazał wielki hart ducha, drugi dzień pod rząd pojawiając się na parkiecie, chcąc w pewnym sensie natchnąć kolegów i dodać im otuchy.

Jak można było przypuszczać, zmęczenie trudem włożonym w mecz numer jeden, oraz wąska rotacja w drużynie Dominika Derwisza bardzo szybko dały o sobie znać. Już po pięciu minutach gospodarze prowadzili dziesięcioma „oczkami” i byli na dobrej drodze do zwycięstwa.

Później było już tylko gorzej dla przyjezdnych. Wojskowi rzucili się na rywala, a nawiązując do ich wojennej retoryki, przystąpili do decydującego natarcia. To była prawdziwa lawina trafień i w kilka minut zrobiło się najpierw 26:9, a chwilę później już 31:13 dla WKS-u…

Kwestia zwycięstwa była więc rozstrzygnięta praktycznie po kwadransie. Warto jednak podkreślić, że niesamowity Tomasz Celej zdobył w tamtym fragmencie aż 11 z 13 wszystkich punktów swojej ekipy, grając z urazem!

Śląsk nie dał szans Startowi

To spotkanie wcale nie wyglądało jak starcie pierwszej i ósmej drużyny po sezonie zasadniczej. Śląsk Wrocław musiał włożyć mnóstwo sił, aby wyrywać zwycięstwo przeciwko Startowi Lublin. Więcej
Koszykówka 4 6 kwietnia, 22:08 |

Potwierdziły się zatem słowa Radosława Hyżego, który po wczorajszym zaciętym boju mówił o tym, że „pierwsze śliwki robaczywki”, czyli innymi słowy presji, jaka zawsze ciąży na faworycie w meczu inaugurującym pewien etap rozgrywek. W spotkaniu numer dwa obaw już nie było, dlatego też podopiecznym Tomasza Jankowskiego szło o wiele łatwiej.

Goście zmniejszyli co prawda deficyt w drugiej części i znaleźli się w granicach 5-6 „oczek” od rywala. Zrobiło się trochę nerwowo, ale ten scenariusz jest doskonale znany wrocławskim kibicom przez cały sezon – pomimo lepszej gry Startu nikt w Kosynierce nie miał wątpliwości, że Wojskowi dowiozą wygraną do końca. Tak też się stało, a kropkę nad „i” postawili między innymi Radosław Hyży oraz Tomasz Ochońko, chociaż widać, że Śląsk może grać jeszcze lepiej.

Wynik: WKS Śląsk Wrocław – WIKANA Start SA Lublin 76:64 (26:9, 16:25, 16:16, 18:14)

Śląsk – Flieger 16, Diduszko 12, Ochońko 12, Kikowski 10, Hyży 9, Gabiński 8, Sulima 6, N. Kulon 3

Start – Celej 17, Wilczek 17, Ciechociński 9, Łuszczyński 7, Czujkowski 5, Kowalski 5, Szymański 4

Stan rywalizacji: Śląsk prowadzi 2:0
Najbliższy mecz: sobota, 13 kwietnia 2013 r., Lublin

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Porażki Czyża i Ignerskiego, wygrana Szewczyka.

Banco di Sardegna Sassari, z Michałem Ignerskim w składzie, przegrał po raz trzeci z rzędu; tym razem na wyjeździe z...

Zamknij