‚Happy end’ dla Anwilu po mocnej nerwówce.

Anwil WłocławekW hitowym spotkaniu szóstej kolejki – w górnej szóstce – miejscowy Anwil Włocławek podejmował faworyzowany Stelmet Zielona Góra. Kilka godzin wcześniej, meczową otoczkę podgrzał Przegląd Sportowy informując o rzekomych spóźnieniach przy wypłatach dla zielonogórskich graczy, mających miejsce 2-3 tygodnie temu i m.in. przy okazji wielkiej wpadki graczy Mihailo Uvalina, podczas pierwszej konrontacji obu drużyn. Mimo wszystko, spotkały się drużyny zbliżone poziomem, bazujące na świetnych rozgrywających oraz walczące o jak najwyższe miejsce w TBL przed samymi play offs.

Gospodarze od początku pierwszej kwarty imponowali wysoką skutecznością rzutów z gry, a najlepiej prezentowali się Marcus Ginyard (8-14 i 20pkt) oraz Seid Hajric (9-12 i 20pkt). Od pierwszych minut styl gry trenera Miliji Bogicevića starał się narzucić trafiający na dystansie Krzysztof Szubarga, umiejętnie jednak przekazywany w obronie przez obwodowych Stelmetu. Dzięki trafieniom Olivera Stevića i Łukasza Koszarka to goście prowadzili po 10 minutach, 25:18.

Sytuacja odmieniła się w drugich 10 minutach, kiedy swój celownik wyregulował Szubarga, w krótkim okresie czasu trafił dwie trójki. Sytuacja na boisku się wyrównała a przyjezdni zostawali bez celnego rzutu przez nieco ponad 2 minuty. Szubargę wpierał wchodzący z ławki Ruben Boykin, dający Rottweilerom remis (po 34). Po chwili, w kolejnej akcji trzypunktowej miejscowych trafił Tony Weeden i to Anwil przejął inicjatywę. Do końca 2. kwarty trwała walka kosz za kosz. Szybki atak Quintona Hosley’a zakończony wsadem Amerykanina oraz osobiste Stevića, pozwoliły gościom na zachowanie niskiego prowadzenia (44:43).

Po odrobieniu strat z pierwszej kwarty gracze trenera Bogicevića poszli za przysłowiowym ciosem w trzeciej odsłonie. Straty piłki – przechwyty i bloki gospodarzy – w wykonaniu Stelmetu oraz seria niecelnych rzutów dały podwaliny pod skuteczną grę Anwilu. Trzypunktowe trafienie Przemysława Frasunkiewicza, skuteczne podkoszowe granie Hajrića (który prostymi manewrami ogrywał Borovnjaka) oraz czwarte trafienie zza łuku Szubargi zbudowały w trzy minuty wysoką przewagę miejscowych (70:59). W tym samym czasie przyjezdni tylko dwa razy skierowali piłkę do kosza gospodarzy, po pojedynczych trafieniach z osobistych Łukasza Seweryna czy Olivera Stevića. Stelmet w końcowych minutach trzeciej kwarty wyglądał słabo, praktycznie bez większego pomysłu na sforsowanie ataku Anwilu, opartym na 62% skuteczności z bliskiego dystansu.

Z drugiej strony zawodzili Quinton Hosley (1-6 z gry), Zbigniew Białek (0-3) czy nawet Łukasz Koszarek (2-9).  Dwóch graczy trzymało gości przy życiu, Oliver Stević (18pkt) oraz Walter Hodge (22pkt i 9as).  Anwil wygrał kluczową dla losów meczu kwartę numer 3 aż 27-15.

Próbujący jeszcze odmienić losy meczu Mihailo Uvalin wpuścił na parkiet byłego gracza Anwilu, Łukasza Seweryna. Jak się okazało ten obrońca dał gościom jeszcze iskierkę nadziei na końcowy sukces. Seweryn szybko trafił pierwszą swoją trójkę, ale kolejne zapędy gości szybko slam dunkami gasili Ginyard i Hajrić. Na cztery minuty przed końcem przyjezdni włączyli element zaskoczenia i rozpoczęli obronę na całym boisku, co mocno zaskoczyło obwodowych gospodarzy. Niecelne rzut Weedena, kolejna strata Szubargi doprowadziły do dwóch z rzędu koszy Borovnjaka. Kiedy miejscowi popełnili kolejny błąd, przekraczając 24sek na rozegranie akcji, trójką numer 3 popisał się Seweryn a przewaga stopniała do stanu 81-84.  Następnie  stratę zafundował gospodarzom Weeden i podkoszowe trafienie Stevića, po podaniu Seweryna (markował rzut za 3pkt), doprowadziło do wyniku 83-84. Kiedy Weeden podał piłkę wprost w ręce obrońców Stelmetu, Hodge miał szansę na przejęcie prowadzenia, aczkolwiek spudłował jeden z dwóch rzutów wolnych. Decydujący o zwycięstwie gospodarzy rzut oddał z linii Ruben Boykin, a kolejne wejście pod kosz Hodge’a (rzucił zbyt wysokim lobem ponad rękoma Boykina) nie przyniosło zmiany rezultatu. Anwil i jego kibice cieszyli się z kolejnej wygranej nad Stelmetem, i zespół z Włocławka awansował na drugie miejsce w tabeli, spychając na trzecie ostatniego rywala.

Wynik: 85:84 (18:25, 25:19, 27:15, 15:25) dla Anwilu.

Anwil: Seid Hajric 20, Marcus Ginyard 20, Krzysztof Szubarga 16, Ruben Boykin 9, Przemysław Frasunkiewicz 7, Tony Weeden 6, Nikola Jovanovic 5, Michał Sokołowski 2, Mateusz Bartosz 0.

Stelmet: Walter Hodge 22, Oliver Stevic 18, Łukasz Koszarek 12, Dejan Borovnjak 10, Łukasz Seweryn 10, Quinton Hosley 6, Kamil Chanas 4, Marcin Sroka 2, Zbigniew Białek 0.

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Pierwszoligowy Śląsk w liczbach czyli podsumowanie rundy zasadniczej.

Już za trzy dni rywalizację o awans do Tauron Basket Ligi rozpoczyna największy faworyt, Śląsk Wrocław. Początek rywalizacji już 6...

Zamknij