„Przyczajony tygrys, ukryty smok” czyli nowa reprezentacja.

Dziś pewnie większość z Was rzuciło okiem na pierwszy dłuższy wywiad z nowym opiekunem naszej kadry, następcą Alesa Pipana, Dirkiem Bauermannem. Były trener reprezentacji Niemiec, z którą zdobywał srebrny medal Mistrzostw Europy, mocno rozpalił nasze nadzieje pierwszymi wypowiedzami i być może niektórym z Was otworzył szeroko oczy ukazując szansę Polaków na najbliższym Eurobaskecie w Słowenii. Innym z kolei, jego wypowiedzi może wydawały się zbyt przesadzone, i mogły się wydać nieco wyreżyserowane, po by przelać nieco ciepłych słów do uszu sterników PZKosza i przekazać nam jasne info, iż Grzegorz Bachański i jego współpracownicy nie mylili się, stawiając na pierwszego Niemca w historii koszykarskiej kadry.

 

„To wielka przyjemność być tutaj. Zawsze uważałem, że trenowanie reprezentacji narodowej jest wielką sprawą. Kiedy PZKosz skontaktował się ze mną, nawet nie musiałem się długo zastanawiać, ponieważ dla mnie polska koszykówka jest naprawdę na niezłym poziomie, to taki uśpiony gigant. Wiem, że przed nami bardzo dużo pracy i już nie mogę się tego doczekać.”

Punkt 1. – Bauermann jest z nami tylko na kilka miesięcy.

Zwolniony podczas biegnących rozgrywek Bundesligi z Bayernu Monachium trener, w bardzo podobny sposób do Alesa Pipana przejmie naszą kadrę. Otóż Słoweńca również zatrudniono kilka miesięcy przed Eurobasketem (2011) i dano mu kontrakt do końca turnieju a ewentulany sukces bądź jego brak miał zadecydować o przyszłej współpracy obu stron. Wg mnie znów za kontraktem szkoleniowca przemawia krótkowzroczność sterników naszego związku i brak troski o przyszłość naszego basketu. Osobiście oglądam koszykówkę spod znaku Bauermanna od czasów jego pierwszych tryumfów w Budeslidze z Bayerem Leverkusen i uważam, że nie tylko udało nam się złapać dobrej jakości szkoleniowca, ale trenera z ogromną wiedzą i doświadczeniem mogącymi nam pomóc w budowie solidnych struktur reprezentacyjnych nie tylko na szczeblu seniora. Złapanie klasowego trenera w Europie na dziś jest trudnym wyzwaniem, i w przypadku sukcesu kadry (awansu z grupy w której są Hiszpanie, Chorwaci czy Słoweńcy) cena coacha może pójść w górę, a przy tym może on dostać ciekawe propozycje z innych stron i nie koniecznie przedłuży kontrakt z naszą federacją.

Punkt 2. – wiemy po co jest Bauermann i z kim chce pracować.

„Przez 9 lat prowadziłem reprezentację Niemiec, miałem do czynienia z takim zawodnikiem jak Dirk Nowitzki. To zawsze zaszczyt i przywilej pracować z reprezentacją narodową. Każdy zawodnik musi zrozumieć, że nie gra dla siebie, ale reprezentuje kraj. To ogromna odpowiedzialność, ale i szansa. Nie mogę wam niczego obiecać, ale dołożę starań, aby polska reprezentacja dawała z siebie wszystko w każdym meczu. W jaki sposób „okiełznać” gwiazdy pokroju Nowitzkiego? – Możesz to osiągnąć w bardzo prosty sposób: trzeba szczerości, zaufania i dwustronnej współpracy.”

Nowy trener ma przede wszystkim stworzyć silny zespół, monolit, zdolony do wielkiego zaangażowania w obronę oraz w pełni prezentujący swój potencjał w ataku. Do tego będą mu potrzebni gracze z silnych europejskich lig. Bauermann ma być swego rodzaju magnesem do stawienia się na kadrę przez Thomasa Kelatiego, Szymona Szewczyka, Macieja Lampego i Marcina Gortata. Nie jest wykluczone, że ex szkoleniowiec Bayeru i Bayernu będzie namawiał do gry w kadrze Davida Logana i Olka Czyża (dla tego pierwszego byłby to powrót po latach a dla drugiego wielki debiut).

„Gorąco wierzę w to, że polska koszykówka to jeden z uśpionych gigantów, wierzę także w to, że polska kadra ma ogromny potencjał. Reprezentacja dysponuje jednym z najlepszych środkowych na świecie, z absolutnego Top 10. Mamy 4-5 zawodników na europejskim poziomie, jest również wielu młodych koszykarzy z roczników 92-93, którzy mogą w przyszłości stanowić i sile reprezentacji. To od nas wszystkich zależy, żeby Polska osiągnęła jak najlepszy rezultat na EuroBaskecie 2013 – powiedział charyzmatyczny trener. – Każda drużyna europejska ma zawodnika z NBA, grupa jest bardzo silna. Talent to nie wszystko – każdy z 12 zawodników musimy pracować niezwykle ciężko, musimy być świetnie przygotowani. Musimy być jednością na parkiecie, aby najwyższy poziom został osiągnięty.”

Jeśli do wyżej wymienionych nazwisk dodamy jeszcze Michała Ignerskiego, Przemysława Karnowskiego, Adama Hrycaniuka, Łukasza Koszarka, Mateusza Ponitkę oraz Przemysława Zamojskiego to rzeczywiście część z nas może uwierzyć w cel stawiany Bauermannowi, awans do drugiej fazy turnieju na Słowenii.

Punkt 3. – bez nich ani rusz i jak zagramy.

W tym punkcie warto podkreślić, iż drużyny Bauermanna zawsze prezentowały twardą postawę w obronie i lubiły grać ułożoną koszykówkę w ataku, w której największą rolę ogrywali liderzy drużyny – w naszym przypadku byliby to Marcin Gortat, Maciej Lampe i Thomas Kelati czyli gracze ocierający się o granie na absolutnie najwyższym poziomie.

Gortat i Lampe mają być parą na wzór niemieckiej kadry – Chrisa Kamana i Dirka Nowitzkiego – z tymże Maciej będzie bardziej egzekutorem, gdyż imponuje łatwością rzutów z półdystansu i bliżej mu do klasy Wunderdirka, a Marcin będzie stanowił filar defensywy i drugą opcję w ataku. Dwóch z graczy w pierwszej piątce będzie nastawionych na sporo rzutów dystansowych (taki schemat gry z poprzedniej kadry z Heiko Schaffartzikiem i Lucą Steigerem / Thomas Kelati i Dardan Berisha – ewentulanie Łukasz Koszarek mogą wcielić się w podobne role). Na pewno kadrze potrzebni będą zadaniowcy (stoperzy na najlepszych graczy rywali) więc trener może znów skorzystać z usług Piotra Szczotki lub Mateusza Ponitki. Ważne, Bauermann w poprzedniej pracy z kadrą nie nastawiał się na wykorzystawanie wszystkich 12. graczy. Zaobserwowałem fakt, iż dobierał sobie 8-9 graczy tzw. pewniaków i wyraźnie stawiał ich na pierwszym planie.

Na pewno fani liczą też na powrót do reprezentacji dwóch graczy znakomicie prezentujących się w lidze polskiej na dziś, Krzysztofa Szubargę i Michała Chylińskiego. Obaj w ostatnim czasie zrezygnowali z pracy z kadrą bowiem nie mają uregulowanych spraw z odszkodowaniami, z ubezpieczenia opłacanego przez PZKosz i za urazy odniesione podczas poprzednich zgrupowań. Trener Bauermann zabierze się do oglądania nie tylko Tauron Basket Ligi ale i do wizyt u każdego z potencjalnych kadrowiczów.

„Będę tutaj tak często, jak to będzie potrzebne. Wybieram się do Hiszpanii (Lampe, Kelati), Włoch (Szewczyk, Ignerski, Czyż), ale również do USA, żeby zobaczyć Marcina Gortata oraz młodych zawodników z lig akademickich (Kanowski, Gielo). Postaram się być jak najczęściej na meczach w Polsce. Bardzo chcę zobaczyć młodych zawodników, nie tylko z ekstraklasy, ale i z I ligi”.

Punkt 4. – jak silni jesteśmy?

 

Naszym problemem w kadrze – od pierwszych oglądanych przeze mnie Mistrzostw Europy w 1997 roku – jest pozycja rozgrywającego i przy dzisiejszej dyspozycji oczy fanów zwrócone są na osoby Łukasza Koszarka i Krzysztofa Szubargi jako kreatorów gry. Nie oszukując nikogo powinniśmy sobie zdawać sprawę, że nie tylko od ich dyspozycji sporo zależy, ale od rywali przeciwko którym staną. Otóż reprezentanci Hiszpani, Chorwacji i Słowenii grają nie tylko dla czołowych klubów Europy, i również w najlepszej lidze świata, NBA (Jose Calderon, Ricky Rubio, Beno Udrih a Sergio Rodriguez i Roko Ukić mają wyniesione stamtąd doświadczenia). Przed Szubargą i Koszarkiem pierwsze być może wspólne mistrzostwa od czasów polskiego Eurobasketu i tym razem muszą oni przynieść nam awans z grupy. Lepiej na pewno nasi playmakerzy będą się czuć w konfrontacji z ambitnymi Czechami lub walecznymi Gruzinami.

Pozycję numer 2 będą wypełniać – niestety słabsi w defensywie Dardan Berisha i może Piotr Pamuła – a z pomocą przyjedzie im Przemysław Zamojski lub Michał Chyliński. Sam postawiłbym bardziej na dwóch ostatnich zawodników, ze względu na ich walory defensywne (Bauermann ceni sobie wszechstronnych i broniących zawodników). Jest też opcja z naturalizowanym Davidem Loganem, ale jego zostawię jako alternatywę dla ewentulanie niesprawnego Thomasa Kelatiego (niestety obaj Amerykanie nie mogą grać).

Niskie skrzydło należeć może do wspomnianego Kelatiego, będącego w coraz wyższej formie w rozgrywkach hiszpańskiej ligi ACB. Momentami może na tę pozycję wrócić już mniej sprawny niż kilka lat wstecz Michał Ignerski. Natomiast jeśli trener zaryzykuje grę z Olkiem Czyżem i da mu szansę pokazania się w reprezentacji to absolwent Nevady może również momentami grać na tej pozycji (bardziej w ostatnim czasie występował na czwórce, ale przy planowanych minutach dla Lampego i Szewczyka rola młodego Polaka może być nieco inna).

Ostatnie dwie pozycje i obstawienie ich jest bardzo proste i wiąże się z naszymi najbardziej doświadczonymi zawodnikami czyli Maciejem Lampe i Marcinem Gortatem. Praktycznie od ich przyjadu na ‚lipcową kadrę’ zacznie się gdybanie na temat szans naszych w następnych ME. Nie chcę nawet myśleć, ile traci reprezentacja gdy jednego z nich może zabraknąć..Nie tym razem!

Pointa: 4-krotnie wybierany Trenerem Roku w Niemczech, 9-krotny Mistrz Niemiec i srebrny medalista z ME 2005 roku dostanie najsilniejszą i zaprawioną w bojach kadrę najlepszych polskich zawodników. Będzie miał większy komfort pracy niż Ales Pipan, gdyż jego przygotowań do Euro nie zakłóci lock out w NBA, który 2 lata temu całkowicie rozbił naszą kadrę. W dodatku, do składu dokoptowani zostaną gracze mający za sobą występy w imprezie podbnej rangi i na parkietach Euroligi, Eurocup czy ligi VTB. Z tak doświadczonymi zawodnikami i zdolną grupą nie miał okazji pracować ani Andrej Urlep, ani Muli Katzurin (nieco na własne życzenie rezygnując w pewnych zawodników), a tym bardziej Ales Pipan (w eliminacjach wielu graczy wypadło przez urazy). Dirk Bauermann pojedzie na 4. z rzędu Eurobasket z Polską do Słowenii, po awans do II rundy, a być może z szansą na osiagnięcie kolejnego historycznego awansu do ćwierćfinału (kadra Eugeniusza Kijewskiego w 1997 osiągnęła 7. miejsce). Szczerze liczymy na pokonanie Czechów i Gruzinów, sprawienie jednej niespodzianki (Chorwacja lub Słowenia) i wejście do fazy pucharowej. Nowemu opiekunowi kadry życzymy wiele POWODZENIA!!

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Upadki i wzloty w 16 i 17 kolejce TBL.

Za nami kolejne dwa tygodnie rozgrywek w Polskiej Lidze Koszykówki. Forma jednych drużyn rośnie, innych maleje, a czołowa ósemka wymienia...

Zamknij