AZS ucieka spod topora

Po emocjonującej końcówce stojącego na bardzo niskim poziomie spotkania AZS wygrał w Koszalinie ze Startem Gdynia 68:63 przerywając tym samym serię trzech kolejnych ligowych porażek. Beniaminek z Gdyni prowadził przez praktycznie całe spotkanie, w ostatniej kwarcie jednak przebudził się Łukasz Wiśniewski, a skuteczni dotychczas gdynianie przez kilka minut nie potrafili zdobyć punktów z gry.
Najlepszym strzelcem meczu był Jeff Robinson (16 pkt.), a w drużynie gości nieźle grali dwaj podkoszowi – Robert Rothbart (12 pkt.) i Tomasz Wojdyła (14 pkt.), obaj jednak opuścili w końcówce parkiet za pięć przewinień.

Spotkanie rozpoczęło się dość nieoczekiwanie – od występu nieśmiertelnego Rafała Bigusa w pierwszej piątce. Weteran polskich parkietów wejście miał bardzo dobre – już w swojej drugiej akcji popisał się bardzo efektownym wsadem, a że chwilę wcześniej pięć punktów z rzędu zdobył Robert Skibniewski, gospodarze szybko osiągnęli sporą przewagę (7:2). Goście przez ponad trzy minuty nie byli w stanie zdobyć punktów i wydawało się, że AZS pójdzie za ciosem i już w pierwszej kwarcie znokautuje gości. Tymczasem trzy kolejne trafienia zaliczył Tomasz Wojdyła, za trzy trafił Sebastian Kowalczyk i ku osłupieniu kibiców po serii 9:0 Start wyszedł na prowadzenie 11:7. Gospodarzy do porządku przywrócił Darrell Harris, który zaliczył efektowną akcję 2+1 i na dobre posadził na ławce Bigusa. Chwilę później trafił Michael Kuebler i AZS odzyskał prowadzenie, końcówka kwarty należała jednak do gości, którzy zakończyli ją prowadzeniem 14:12. W pierwszych 10 minutach beznadziejnie grały obie drużyny (AZS 5/14 z gry, Start 6/15), seryjnie pudłując z dystansu (łącznie 2/15).
O ile gospodarze utrzymali skuteczność rzutową na poziomie 35% także i w drugiej kwarcie, o tyle Start zaprezentował się bardzo skutecznie – goście trafili aż 11 z 13 rzutów, w tym ostatnich siedem z rzędu! Początek kwarty zapowiadał jednak co innego – dwie trójki z rzędu trafił Igor Milicić (8 pkt., 2 as.), Start zaś popełniał stratę za stratą, a szczytem nieudolności była trójka Andrzejewskiego posłana w kant tablicy. Jednak po kolejnych trafieniach Roberta Rothbarta i (6 pkt.) i Tomasza Śniega (6 pkt.)i serii 6:0 Start wyszedł na prowadzenie 31:25. Co prawda Akademików w grze utrzymywał bardzo efektownie i dynamicznie grający Jeff Robinson (9 pkt. w drugiej kwarcie),  a pod koniec kwarty 4 kolejne punkty zdobył Łukasz Wiśniewski, ale 8 punktów Marcina Malczyka (w tym dwie trójki) pozwoliły gościom utrzymać do przerwy nieznaczne prowadzenie (39:36).
W trzeciej kwarcie goście stopniowo powiększali przewagę, zdobywając głównie łatwe punkty spod kosza, w czym brylował przede wszystkim Robert Rothbart. Końcówka kwarty należała jednak do gospodarzy – pod koszami dominować zaczęli Harris i Robinson, a dwie kolejne trójki trafił Michael Kuebler i na 10 minut przed końcem meczu było po 51.
Ostatnią kwartę mocnym uderzeniem rozpoczęli jednak goście, którzy po dwóch skutecznych akcjach wyszli na prowadzenie 55:51. AZS tymczasem miał problemy z przeprowadzeniem skutecznej akcji, a dwa kolejne przewinienia ofensywne zaliczył Darrell Harris. Później jednak 4 punkty z rzędu zdobył Jeff Robinson, a słabo dotychczas grający Łukasz Wiśniewski zaczął wreszcie trafiać. Rzucił 10 kolejnych punktów dla AZS-u w kluczowym momencie spotkania i tylko jego słabsza skuteczność z linii rzutów wolnych w ostatnich minutach sprawiła, że końcówka była bardzo emocjonująca. Przy stanie 65:63 dla AZS-u Start stracił jednak dwóch swoich czołowych podkoszowych (Rothbarta i Wojdyłę), którzy opuścili parkiet za 5 przewinień, a Igor Milicić skutecznie wykonał dwa wolne i było po meczu. Ostatni punkt zdobył Robert Skibniewski i AZS wygrał ostatecznie 68:63.

AZS wygrał mimo znacznie słabszej skuteczności rzutów (35% przy 46% Startu) i wyraźnie przegranej walki na tablicach (33:42), goście popełnili bowiem znacznie więcej strat (22:9!) i trzy razy rzadziej stawali na linii rzutów wolnych (11 prób przy 33 AZS-u). Oba zespoły natomiast na potęgę pudłowały z dystansu – AZS trafił 6 z 23 prób, Start 4 z 22.

Najwięcej punktów dla Akademików zdobył Jeff Robinson (16 pkt., 9 zb., 2 as., 2 prz.), ale był bardzo nieskuteczny – trafił ledwie 5 z 17 rzutów! Wreszcie lepsze spotkanie zanotował z kolei Łukasz Wiśniewski (14 pkt., 6 zb., 3 as., 2 prz., 1 bl.), który błysnął szczególnie w ostatniej kwarcie rzucając 10 punktów z rzędu, choć początek spotkania (0/3 z gry i 2 straty w 1. kwarcie) zupełnie tego nie zapowiadały.
W ekipie gości wyróżnili się dwa podkoszowi – Robert Rothbart (12 pkt., 6 zb., 2 as., 6/10 z gry) i Tomasz Wojdyła (14 pkt., 4 zb., 6/10 z gry), nieźle wypadli także Grzegorz Mordzak (7 pkt., 7 zb., 4 as.), Marcin Malczyk (10 pkt., 2 zb., 2 as.) i Tomasz Śnieg (8 pkt., 2 zb., 3 as.).

AZS Koszalin – Start Gdynia 68:63 (12:14, 24:25, 15:12, 17:12)

AZS: Robinson 16, Wiśniewski 14, Milicić 8, Kuebler 8, Skibniewski 7, Leończyk 6, Harris 5, Mielczarek 2, Bigus 2.

Start: Wojdyła 14, Rothbart 12, Malczyk 10, Śnieg 8, Mordzak 7, Kowalczyk 6, Pełka 4, Jankowski 2, Mokros 0, Andrzejewski 0.

Pin It

1 komentarz

  1. oglądanie meczu było swoistą męczarnią dla mnie. Trener AZS-u po raz kolejny przy fakcie jak przegrywa deskę to decyduje się na small-ball (!!). Mielczarek na 4 i Robinson na 5 to powtórka błędów z meczu z Treflem. Znów zawiodła mnie para Harris – Robinson. Darrell praktycznie nie podejmuje gry 1 na 1 , mając sporą przewagę wzrostu. Zamiast tego decyduje się na rzuty dystansowe..Jeff rzuca na potęgę, łamie zagrywki, oddaje kolejne próby przez ręce i pudłuje 12 z 17 rzutów. Trener musi coś z tym zrobić i zmienić sposób gry swoich wysokich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *