Koszaliński kryzys trwa. Trefl demoluje AZS.

Żadnej kwarty w Ergo Arenie nie wygrali podopieczni Teo Cizmica i w każdych kolejnych, 10 minutach tracili oni coraz to więcej punktów do wicemistrzów Polski. Generalnie widowisko nie spełniło oczekiwań fanów obu drużyn i stało na niskim poziomie, na pewno w jakimś stopniu zakłóconym poprzez minione święta. Miał być hit kolejki, a skończyło się bardzo jednostronnie i bez większych emocji..

Kryzys w ekipie z Koszalina jest widoczny gołym okiem, a poszczególni zawodnicy nie przypominają samych siebie, sprzed kilku kolejek. To stwierdzenie można zaryzykować patrząc na wyczyny Darrella Harrisa (5-14 z gry), Jeffa Robinsona (3-9) i Roberta Skibniewskiego (0-8). Ich wysoka niedyspozycja zepchnęła AZS do 3 porażki z rzędu, a to najgorszy wynik na przestrzeni obecnych rozgrywek. Koszalinianie aspirujący do top 6 drużyn naszej ligi, notują wyraźną obniżkę formy i coraz gorzej prezentują się w obronie, podczas gdy ich akcje w ataku są bardzo proste do rozszyfrowania dla przeciwka (jeśli rzut na dystansie nie siedzi, AZS może zapomnieć o wygranej, coraz rzadsze dzielenie się piłką i niski procent dwójkowych zagrań). Czy ofiarą takiej a nie innej gry zespołu może być osoba trenera?

Frank Turner poprowadził Trefl do 10 wygranej w sezonie, uzyskując 18pkt-8as-4zb. Wcale nie gorzej wypadł Filip Dylewicz, autor 17pkt-6zb-2blk. Nadspodziewanie dobrze, zwłaszcza podczas 4 kwarty, kiedy to trafił dwie trójki, wypadł Lorinza Harrington (12pkt i 5as). Akademicy próbowali trzymać wynik dzięki solowym akcjom duetu Łukasz Wiśniewski – Michael Kuebler. Nasz reprezentant zanotował 11pkt i 8zb, natomiast Amerykanin zachował 100% skuteczność na dystansie, trafiając wszystkie 4 próby zza łuku (16pkt).

Niestety żaden z gości nie potrafił sforsować skutecznej defensywy rywala i o dziwo, po raz pierwszy w sezonie, team z Koszalina zakończył mecz z czterema kwartami poniżej 20 pkt w każdej z nich (w drugiej połowie rzucili tylko 26pkt!).

Trefl mimo gry bez zawieszonego Przemysława Zamojskiego mógł się czuć zwycięzcą już po 3 kwarcie, prowadząc 57-44. Czwarta kwarta była już grana bez presji o wynik. Wicemistrzowie Polski trafiali z 48% skutecznością z pola, podczas gdy goście tylko z 39%.

Ciekawe jak na 3 kolejne porażki zareagują sternicy koszalińskiego klubu, czy wina za nie spadnie bardziej na graczy czy raczej na osobę trenera?

Wynik: Trefl Sopot – AZS Koszalin 80:57 (20:14, 18:17, 19:13, 23:13)

Trefl: Frank Turner 18, Filip Dylewicz 17, Lorinza Harrington 12, Sime Spralja 11, Adam Waczyński 8, Marcin Stefański 6, Michał Michalak 4, Kurt Looby 4, Piotr Dąbrowski 0, David Brembly 0.

AZS: Michael Kuebler 16, Łukasz Wiśniewski 11, Paweł Leończyk 11, Darrell Harris 11, Jeff Robinson 6, Artur Mielczarek 2, Robert Skibniewski 0, Igor Milicic 0.

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Stefan napisał(a):

    Krótko:ten trener się nie nadaje!

  2. kibic napisał(a):

    To prawda: TEN TRENER SIĘ NIE NADAJE!!! Nie ma Zamojskiego a Michalak i Brembley jak siedzieli na ławce tak siedzą i żaden z nich nie dostał więcej minut gry. I paradoksalnie bezsensowna piątka z dwoma „jedynkami”: Turner-Harrington-Michalak-Dylewicz-Spralija wypracowała przewagą +20, co widać po wskaźniku (+/-) w statsach. Facet ewidentnie nie ma pomysłu na grę i jedzie na tym co wypracował Tabak. „Rzeźbienie” cały mecz Dąbrowskim i Waczyńskim, z których pierwszy nadaje się tylko do obrony a drugi akurat nie ma dnia to kompletna bzdura. Na tym etapie to wystarcza ale w play-offach bez myślenia nic się nie ugra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Słodka zemsta Dłoniaka. Świetny debiut Borovnjaka.

Miał to być spokojny spacerek po Tarnobrzegu i łatwa wyjazdowa wygrana aspirującego do zdobycia Mistrzostwa Polski Stelmetu Zielona Góra. Nic...

Zamknij