Asseco wyrywa zwycięstwo w ostatnich sekundach – popis duetu Blassingame-Koszarek

Nieprawdopodobne emocje w ostatniej minucie derbowego spotkania w Gdyni – na 55 sekund przed końcem meczu po serii punktów Marcina Stefańskiego Trefl prowadził z Asseco siedmioma punktami, jednak dwie trójki Łukasza Koszarka i pewność Jerela Blassingame’a na linii rzutów wolnych sprawiły, że ostatecznie górą byli gospodarze 82:81. Trefl mógł obronić wynik, ale sopocianie przestrzelili 5 z ostatnich 7 rzutów wolnych, kluczowe dwa pudła zaliczył zaś Przemysław Zamojski, który chwilę później faulował Blassingame’a, ten zaś przechylił szalę zwycięstwa na korzyść Asseco trafiając oba osobiste.
Bohaterami spotkania zostali tym samym dwaj rozgrywający gospodarzy, którzy po fatalnej pierwszej połowie w drugiej zdobywali kluczowe punkty, łącznie zaś zdobyli ich aż 36.

(fot. figurski.com)

Derby Trójmiasta miały być nie tylko hitem kolejki, ale też najciekawszym meczem całej pierwszej fazy sezonu, a zwycięstwo miało przełożyć się nie tylko na dominacje w regionie, ale także czołową lokatę w lidze. Emocji przed spotkaniem więc nie brakowało, a szanse obu zespołów obstawiano mniej więcej po równo.
Już przedmeczowy protokół mógł zaskoczyć – w pierwszej piątce Asseco pojawił się Mateusz Ponitka, na ławce wylądował zaś Łukasz Koszarek, goście zaś wyszli z Lorinzą Harringtonem w wyjściowej piątce, a na ławce – po raz pierwszy w sezonie – usiadł Frank Turner. Co ciekawe, najbardziej udanym konceptem okazał się być ten ostatni, bo Harrington w pierwszych minutach meczu świetnie kreował grę sopocian, zaliczając 3 punkty i 3 asysty. Trefl w ogóle lepiej wszedł w spotkanie – po trafieniu Kurta Looby’ego prowadził już 6:2, chwilę później jednak środkowy Trefla został efektownie zablokowany przez Alexa Ackera, a gospodarze zaliczyli szybki run 7:0. Dwie udane kontry przyniosły też efektowne wsady – podobać mógł się zwłaszcza ten pierwszy, Adama Hrycaniuka, który dołożył jeszcze trafienie z linii rzutów wolnych. Drugą kontrę wsadem wykończył Mateusz Ponitka i Asseco objęło prowadzenie 9:6. Kolejne minuty to jednak popis gry Trefla – za trzy trafiali Harrington, Dylewicz i Zamojski, a po kontrze Waczyńskiego i serii 13:0 sopocianie objęli prowadzenie 17:9. Asseco wróciło na chwilę do gry po trafieniach spod samego kosza Szczotki i Hrycaniuka, nie do powstrzymania był jednak Filip Dylewicz, który rzucił 4 punkty z rzędu (aż 11 w pierwszej kwarcie), a także Frank Turner, który  świetnymi podaniami uruchamiał zarówno kapitana Trefla, jak i niemrawego Simę Spralję, po którego akcji 2+1 na koniec kwarty Trefl prowadził 26:16. Turner grał równie dobrze, co Harrington, co w tym sezonie jeszcze się nie zdarzyło, w szeregach Asseco zawodzili natomiast obaj rozgrywający – Blassingame pozostawał bez punktów, Koszarek trafił ledwie jedną trójkę.

Początek drugiej kwarty to świetna gra Franka Turnera, który sam rzucił 5 punktów, a do tego dwa razy świetnie podał do Spralji, który dorzucił kolejnych 5 punktów. Dla Asseco 6 punktów z rzędu zdobył co prawda Rasid Mahalbasić, ale Trefl powiększył przewagę do 15 punktów (37:22), wśród gospodarzy bowiem nie punktował już nikt inny. Od tego momentu gra sopocian nieco się zacięła – Hrycaniuk z Mahalbasiciem, wykorzystując obecność na boisku niemrawego Mateusza Jarmakowicza, zdobyli wspólnie 7 punktów (w tym pięć Hrycaniuk), 4 dodał Mateusz Ponitka i gospodarze powoli zaczęli zmniejszać straty. Co prawda 4 kolejne punkty dla gości zdobył Lorinza Harrington, który wrócił na boisko po tym, jak słabszy moment zaliczył Turner, ale wynik pierwszej połowy na 43:36 akcją 2+1 w ostatnich sekundach ustalił Jerel Blassingame, dla którego były to pierwsze punkty w meczu.

Asseco poszło za ciosem, i choć na początku trzeciej odsłony punkty zdobył Zamojski, to później gospodarze zaliczyli efektowną serię 13:2 i po trzech kolejnych trójkach (Blassingame, Pamuła, Koszarek) wyszli na prowadzenie 49:47. Po kolejnej trójce Blassingame’a, który w kilka minut rzucił 11 punktów, Asseco prowadziło już 52:49, ale wyrównał trafieniem z dystansy Filip Dylewicz, a później to goście zaliczyli serię 11:0 i ponownie wyszli na niemal dziesięciopunktowe prowadzenie (63:54). Dobrze grał Zamojski (5 pkt.), po trzy punkty dodali też Stefański i Waczyński. Kolejny raz jednak zakończenie kwarty należało do gospodarzy – trzecią odsłonę zakończyli serią 5:0, a po trójce Koszarka przegrywali już tylko 59:63.

Czwartą kwartę dwoma trójkami z rzędu otworzył mniej widoczny wcześniej Adam Waczyński, Asseco odpowiedziało jednak siedmioma kolejnymi punktami Mateusza Ponitki, a kolejna trójka Łukasza Koszarka zakończyła serię 8:0 dla gospodarzy i doprowadziła do remisu – po 69. Później trójkami wymienili się Turner i Blassingame, ale kolejny mocny akcent należał ponownie do gości – Trefl zaliczył serię 7:0, z czego 5 kolejnych – bardzo ważnych! – punktów zdobył aktywny po obu stronach parkietu Marcin Stefański. Gdy na niespełna minutę przed końcem po jego trafieniu Trefl prowadził 79:72 wydawało się, że nic już sopocianom nie odbierze wygranej w tym meczu. Stało się jednak inaczej – trudne trafienie za trzy zaliczył Łukasz Koszarek, a faulowani gracze gości mylili się na linii rzutów wolnych. Zaczęło się od przestrzelonego wolnego Stefańskiego po wspomnianej akcji, później zaś tylko po jednym wolnym wykorzystywali Waczyński i Turner. Nie mylił się natomiast Jerel Blassingame, a kolejną – piekielnie ważną – trójkę zaliczył Łukasz Koszarek – po jego trafieniu Asseco przegrywało już tylko punktem (80:81). Faulowany taktycznie Przemysław Zamojski spudłował dwa wolne, a chwilę później niefortunnie faulował Blassingame’a, który ponownie wykorzystał oba osobiste i zapewnił Asseco wygraną 82:81. Rozpaczliwa trójka Dylewicza w ostatniej sekundzie nie miała już szans wpaść i po niesamowitym zwrocie w ostatniej minucie to gracze gospodarzy cieszyli się z wygranej.

Głównymi autorami zwycięstwa Mistrzów Polski byli dwaj rozgrywający, którzy w pierwszej połowie zdobyli zaledwie po 3 punkty, w ostatniej minucie zaś rzucili wszystkich 10 punktów dla Asseco! Obaj zdobyli po 18 punktów (w tym po 15 w drugiej połowie), dodatkowo zaś Blassingame zaliczył jeszcze 8 asyst, 6 zbiórek i 3 przechwyty, Koszarek zaś dodał 3 asysty i 2 zbiórki, trafił też aż 6 trójek (na 10 prób).

Dobre zawody rozegrali też dwa podkoszowi Mistrzów Polski – Adam Hrycaniuk (12 pkt., 5/6 z gry, 11 zb.) i Rasid Mahalbasić (14 pkt., 3 zb.), a dobrze spisał się też Mateusz Ponitka (13 pkt., 5.7 z gry, 4 zb.). Niezauważalny występ zanotowali natomiast Ryan Richards i Krzysztof Roszyk (obaj zerowe statystyki), a fatalnie pudłowali Alex Acker (0 pkt., 0/4 z gry) i Piotr Pamuła (3 pkt., 1/7 z gry).

14 pkt., 7 zb., 2 as., 2 bl. i 1 prz. zaliczył Filip Dylewicz, ale dobrze grał właściwie tylko w pierwszych 10 minutach, kiedy zdobył aż 11 punktów. Adam Waczyński dorzucił 14 pkt., 3 zb i 3 as., a Frank Turner 11 pkt. i 7 as. Również 14 pkt. zdobył Przemysław Zamojski, ale zawalił zupełnie ostatnią minutę – najpierw przestrzelił oba wolne, a później niepotrzebnie faulował Blassingame’a. Najlepszy mecz w sezonie zagrał natomiast Lorinza Harrington (7 pkt., 4 as.), bohaterem mógł zostać także Marcin Stefański (9 pkt., 4 zb.), ale fatalnie pudłował rzuty wolne (3/7), co było zresztą bolączką całej drużyny – 2/7  w ostatniej minucie i 12/23 w całym meczu to główna przyczyna porażki z Asseco.
Bardzo słabo wypadli z kolei wszyscy podkoszowi Trefla – Jarmakowicz dawał się niemiłosiernie ogrywać i wykazał się tylko dwoma pudłami i dwoma przewinieniami, Kurt Looby za wiele nie pograł (9 minut), ale podczas pobytu na parkiecie niczym się nie wyróżniał (2 pkt., 3 zb.), Sime Spralja zaś choć zdobył 10 punktów, tradycyjnie już miał więcej prób zza łuku (3) i fauli (5), niż zbiórek (2)…

Asseco Prokom Gdynia – Trefl Sopot 82:81 (16:26, 20:17, 23:20, 23:18)

Asseco: Łukasz Koszarek 18, Jerel Blassingame 18, Rasid Mahalbasic 14, Mateusz Ponitka 13, Adam Hrycaniuk 12, Piotr Szczotka 4, Piotr Pamuła 3, Alex Acker 0, Ryan Richards 0.

Trefl: Filip Dylewicz 14, Adam Waczyński 14, Przemysław Zamojski 14, Frank Turner 11, Sime Spralja 10, Marcin Stefański 9, Lorinza Harrington 7, Kurt Looby 2, Piotr Dąbrowski 0, Mateusz Jarmakowicz 0, Michał Michalak 0.

Wojtek Konieczny

Fan NBA od dziecka (stąd pomysł na stronę Retro NBA). Posiadacz kolekcji własnoręcznie zrobionych kart o każdym klubie i wielkiej encyklopedii NBA w zeszycie 80-kartkowym powstałej w czasach, gdy nie było jeszcze Internetu... Specjalizacja - wykresy, tabele, statystyki. W wolnych od koszykówki chwilach filolog i nauczyciel polskiego :).

Może Ci się również spodoba

4 komentarze

  1. kibic napisał(a):

    jak się gra praktycznie jedną piątką cały mecz to w końcówce musi się ze..ać. Kemzura pokombinował z rotacją i wgrał. Ucz się Niedbalski, ucz od mistrza…

  2. woy9 napisał(a):

    Tak frajerskiej przegranej PLK dawno nie widziała. Osobiste Stefańskiego, Waczyńskiego, Turnera i Zamojskiego. Jest nad czym pracować;-)

  3. Natka napisał(a):

    Żeby zawodnicy na takim poziomie tak paskudnie pudłowali wolne? Wstyd. I pal licho, gdyby sopocianie wygrali, ale to właśnie te wolne doprowadziły do ich porażki.

  4. gg napisał(a):

    Jaja ze stali Asseco w końcówie, na prawdę ten mecz to biały kruk na PLK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
AZS zdobywa Włocławek – przerwana seria Anwilu

Choć na 3 minuty przed końcem meczu Anwil prowadził z AZS-em czterema punktami, to gracze z Koszalina zachowali więcej zimnej...

Zamknij