Droga Anwilu od zwycięstwa do zwycięstwa

Anwil Włocławek cały czas znajduje się na fali. „Rottweilery” już chyba zapomniały jak smakuje porażka. Ciężko do sobie wyobrazić po koszmarnym starcie sezonu, ale Anwilowcy mają już serię pięciu meczów pod rząd (plus dwa dodatkowe w pucharze). Wczoraj pokonali na wyjeździe Start Gdynia. Podopieczni Davida Dedka na papierze za bardzo nie straszą, ale ambicji i woli walki na pewno im nie brakuje, więc to nie była łatwa przeprawa dla przyjezdnych z Włocławka.

Z każdym kolejnym meczem coraz większe oklaski zbiera Milija Bogicevic. Gdy objął stanowisko trenera Anwilu z miejsca odmienił ten zespół. Nie potrzebował dokonywać żadnych zmian w składzie, a mimo to włocławianie zaczęli wygrywać. Może styl „Rottweilerów” nie jest jakiś szczególnie powalający na kolana, ale najważniejsze jest to kolekcjonowanie zwycięstw.

W meczu ze Startem Gdynia podejrzewałem, że Anwilowcy mogą mieć pewien problem pod koszem. cały czas kontuzja wyklucza z gry Seida Hajricia. Bośniak z polskim paszportem nie jest gwiazdą, ale to solidny i waleczny zawodnik, a Start ma przecież w swoich szeregach Roberta Rothbarta. Tez Izraelczyk ma aż 217 cm wzrostu i może stanowić pewne zagrożenie. W tym meczu, mimo wszystko, Anwil poradził sobie jednak na deskach wygrywając zbiórki 33:41. Rothbart zagrał solidnie, ale nie był jakimś niszczycielem. Uzyskał 16 punktów oraz zaledwie 4 zbiórki.

Co do samego meczu to Start kolejny raz udowodnił, że ma duże pokłady ambicji. Praktycznie cały czas trzymali się blisko Anwilu. Bardzo dzielnie walczyli. Przewaga optyczna była po stronie „Rottweilerów”, ale Start za bardzo nie odstawał i zasłużył na brawa. Po pierwszej kwarcie nawet prowadził. W kolejnych minutach spotkania Anwil już miał przewagę punktową po swojej stronie, ale nie potrafił jakoś wyraźnie zaznaczyć dominacji na parkiecie. Dopiero na początku ostatniej odsłony po serii trójek wyszli na +13. Start jednak nie złożył broni i cały czas mógł zmienić oblicze tego spotkania. W samej końcówce zimną krew na linii rzutów wolnych zachowywali Przemysław Frasunkiewicz, Krzysztof Szubarga oraz Marcus Ginyard. Gdynianie z kolei mieli duże problemy, żeby trafić w ogóle w obręcz. Ostateczny wynik w tym meczu to 69:76. Miałem ogólnie wrażenie, że w tej konfrontacji doszło do rozbicia ambicji i waleczności Startu o doświadczenie i ogranie Anwilu.

 Tony Weeden zdobył 15 punktów, ale cały czas za dużo rzuca. Denerwuje mnie oglądanie koszykówki „o, dostałem piłkę to zaraz oddam rzut”. W tym stylu gra Weeden. Amerykanin przy oddawaniu rzutów ma klapki na oczach. Nie zwraca uwagę na żad.e szczegóły, gdy ma ochotę rzucać. Fajnie to wygląda jak wpada, ale gdy przestanie to będziemy mieli powtórkę z koszmarnego początku sezonu. Inklinację do rzucanie odkrył w sobie również niedawno Arvydas Eitutavicius. Niedawno udowodnił wszystkich, że może być świetnym strzelcem z dystansu. W meczu ze Startem już tak rewelacyjnie nie było, ale Litwin i tak zdobył 13 punktów. Przychodził do Włocławka jako rezerwowy rozgrywający, a często gra jako rzucający obrońca obok Krzystofa Szubargi. Takie rozstawienie wychodzi całkiem dobrze. Podczas wczorajszego spotkania popularny „Szubi” pokazał się jako niezwykle uniwersalny gracz. Jego dorobek to 9 punktów, 7 zbiórek i 5 asyst. Był najlepiej podającym i zbierającym Anwilu. Niezłe osiągnięcie tego rozgrywającego.

W ekipie Startu, oprócz Rothbarta, dobrze spisał się jeszcze inny zawodnik. Sporo do gry wniósł Michał Jankowski. Ten pochodzący z Częstochowy chłopak sprawił sporo problemów swoim rywalom. Zapisał na swoim koncie 15 punktów.

Anwil Włocławek ma prawdziwy paten w tym sezonie na trójmiejskie zespoły. Na pokonanym polu pozostawili już Asseco Prokom Gdynia, Trefl Sopot oraz Start Gdynia (licząc z pucharem – trzykrotnie). Ciekawe czy w rundzie rewanżowej przedłużą tę dobrą passę…

 

 

Start Gdynia – Anwil Włocławek 69:76 (18:17, 16:20, 11:17, 24:22)

Start: Rothbart 16, Jankowski 15, Mordzak 7, Kucharek 7, Śnieg 6, Malczyk 5 (6 prz), Pełka 4, Andrzejewski 4, Wojdyła 2, Mokros 2, Kowalczyk 1

Anwil: Weeden 15, Eitutavicius 13, Wright 10, Boykin 9, Szubarga 9 (7 zb i 5 as), Frasunkiewicz 7, Ginyard 7 (6 zb), Bartosz 4, Sokołowski 2 (5 zb)

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Hodge sam nie dał rady. Turów gromi Stelmet.

W hicie kolejki emocji nie zabrakło. Po stronie gospodarzy dwoił się i troił Walter Hodge. Goście z kolei postawili na...

Zamknij