Hodge sam nie dał rady. Turów gromi Stelmet.

W hicie kolejki emocji nie zabrakło. Po stronie gospodarzy dwoił się i troił Walter Hodge. Goście z kolei postawili na zespołową koszykówkę – dzielenie się piłką oraz zbilansowany atak – oraz solidną defensywę. Podopieczni Miodraga Rajkovića od pierwszych minut pojedynku w Winnym Grodzie zostawiali lepsze wrażenie, dominując nad rywalem mającym w nogach najlepszy występ w rozgrywkach Eurocup.

PGE Turów ZgorzelecStelmet Zielona Góra

Nie wiem czy wygrana nad belgijską Ostendą kosztowała graczy Mihailo Uvalina aż tyle sił, jedno natomiast jest pewne, sporo z nich zostało w nogach i rękach najlepszego strzelca meczu Waltera Hodge’a. Meczową zagadką szkoleniowca gospodarzy z kolei pozostanie trzymanie na ławce drugiego dotychczasowego lidera, Quintona Hosley’a, który połowę trzeciej i kolejne 4 minuty czwartej kwarty pozostawał na ławce swojego zespołu. Wśród zielonogórzan znów wyraźnie zabrakło podkoszowego grania, zdobyczy punktowych po dwójkowych akcjach, ale czemu mamy się dziwić skoro Adam Łapeta i Oliver Stević mieli już po 4 faule na koncie w połowie drugiej odsłony!

Dodatkowym smaczkiem tej konfrontacji był powrót na stare śmieci Piotra Stelmacha, który przed kilkoma dniami zamienił zielono-białe barwy na czarno-zielone. Przez ostatnie tygodnie dobiegały do nas głosy o możliwych urazach skrzydłowego bądź nie najlepszej formie. Na parkiecie w zielonogórskim CRS-ie nic z tych rzeczy nie zaobserwowaliśmy, bo Stelmach biegał żwawo i zdobył 12 punktów, stając się poniekąd katem swojej ex drużyny.

Pierwsze minuty spotkania to falowe granie; lepiej zaczęli gospodarze (od stanu 4:0), ale po kolejnych, skutecznych zagraniach to goście cieszyli się z prowadzenia (8:6). Stelmet stawiał na obwodowych graczy i trafienia dystansowe, Turów natomiast szukał punktów spod samej obręczy – przy osobie Ivana Zigenarovića. Podczas pierwszych sześciu minut podkoszowi drużyny przyjezdnej wymusili aż 3 przewinienia Adama Łapety! Mimo tego faktu w najlepsze trafiał Walter Hodge, a jego dwa kolejne trafienia pozwoliły odzyskać prowadzenie drużynie trenera Uvalina (14:10). Dwie kluczowe akcje w tej odsłonie wzięły się z niecelnych prób gospodarzy, bowiem po serii pudeł Hodge’a – Hosley’aChanasa dwie z rzędu trójki trafili Aaron Cel i Damian Kulig. Ostatni rzut z trzy punkty w kwarcie Marcina Sroki, doprowadził do wyniku 17:18 na korzyść Turowa.

Zgorzelczanie w bardzo podobnym stylu rozpoczęli drugą odsłonę tzn. od trzypunktowych trafień Cela i Chylińskiego. Skuteczne kontry gości brały się z wąskiego grania w ataku miejscowych – Stelmet nie radził sobie ze szczelnym kryciem rywala – akcji bazujących na indywidualnych zagraniach Amerykanów czy w końcu strat..Seria pięciu punktów Davida Jacksona i na koniec trafienie radzącego sobie z Hosley’em, Ivana Opaćaka wyprowadziły Turów na 11-punktową zaliczkę. Przerwa na żądanie trenera Uvalina poprawiła grę jego zawodników a Walter Hodge swoimi trafieniami zadbał o zniwelowanie strat punktowych (30:35).

Wtedy swoje trzy grosze dorzucił Piotr Stelmach, który o mały włos nie pokusił się o akcję 2+1 (sędziowie uznali ,że faul padł wcześniej i przy pierwszym kroku dwutaktu), ale za to trafił 4 kolejne osobiste. Turów znów uciekał rywalowi (40:30). Do końca kwarty Stelmach dodał jeszcze dwa punkty – po trójkowej akcji z Zigenarovićem i Chylińskim – kiedy serią podań kompletnie zwiedli obronę Stelmetu. Dwa rzuty z półdystansu i dystansu Hosley’a pozwoliły zniwelować kolejną przewagę Turowa, do stanu 38:47.

Do przerwy goście trafiali na wyższej skuteczności (38% za 2pkt i 38% za 3pkt). Stelmet natomiast przy oddającym 16 rzutów z pola Hodge’u trafił 30% swoich wszystkich rzutów (28% za 3pkt).

Trzecia kwarta, a właściwie jej start został mocno przespany przez zielonogórzan. Proste zagrania Chylińskiego oraz trafienie Opaćaka wywindowały przewagę do stanu 53:40. Mihailo Uvalin próbował ratować wynik roszadami w składzie (znów postawił na Roba Jonesa, ale ten nie trafiał z taką skutecznością jak w środę). Dopiero trzy z rzędu zagrywki ustawione pod Kamila Chanasa ( po trzecim rzucie dobijał Stević ) pozwalały miejscowym jeszcze marzyć o ligowych dwóch punktach (52:57). Kiedy na 4 minuty do końca trzeciej odsłony trafił Cesnauskis publika ożyła, przypominając sobie udany finisz z meczu z AZS-em. Zimną wodę na rozpalone głowy zielonogórzan wylał David Jackson, trafiając zza łuku. Przy następnych akcjach w ataku przyjezdnych trafiali kolejno Chyliński, Kulig czy w końcu Aleksić, dając zgorzelczanom solidne nadzieje na wygraną nad trudnym rywalem (70:61).

Finałowe 10 minut otworzył duet obrońców Mihailo Uvalina, Kamil Chanas i Mantas Cesnauskis. Na ich pięć oczek udanie ripostował Aleksić, celną trójką. Kolejne akcje Damiana Kuliga i Davida Jacksona przywróciły bezpieczną przewagę graczom Miodraga Rajkovića. Najważniejsze wg mnie trafienia meczu, padły z rąk Jacksona. Na 6 minut przed końcem popisał się on udaną penetracją pod kosz (2+1), a po punktach spod kosza Hodge’a znów piłka powędrowała w ręce lidera Turowa. Efektownie wzdłuż linii bocznej DJ zapakował piłkę nad obrońcą Stelmetu.

Warto podkreślić, iż w czwartej kwarcie opiekun miejscowych próbował grania niską piątką, a na pozycjach podkoszowych operował duet Jones-Sroka. Niestety ten plan szybko legł w gruzach, gdyż kolejne punkty dorzucał Jackson, po nich swoje kolejne trafienia notował Piotr Stelmach. Amerykanin zanotował 26pkt, natomiast ex skrzydłowy Stelmetu dodał 14 oczek powiększając na koniec kwarty przewagę przyjezdnych do 15.

Podsumowując: Turów wygrał spotkanie, notując aż 52% skuteczność za 2pkt oraz zatrzymując rywala na poziomie 39%. Ponadto gracze Miodraga Rajkovića wykonywali najprostszy element koszykarskiego rzemiosła czyli osobiste na poziomie 90% (29/32). Stelmet z kolei nie imponował na linii, zaliczając 67% (18/27). W tych różnicach najbardziej można upatrywać przyczyn porażki, nie należy jednak zapominać o 26 oddanych rzutach Waltera Hodge’a i bardziej zespołowej ofensywnie gości. Aż 6 graczy Turowa przeszło granicę 10 punktów.

Wynik: Stelmet Zielona Góra – PGE Turów Zgorzelec 84:99 (17:18, 21:29, 23:23, 23:29)

Stelmet: Walter Hodge 35 (8as), Kamil Chanas 11 (8zb), Quinton Hosley 11 (7zb), Mantas Cesnauskis 9, Adam Łapeta 6, Marcin Sroka 6, Rob Jones 3, Oliver Stevic 3 (7zb), Filip Matczak 0, Milos Lopicic 0.

Turów: David Jackson 26, Michał Chyliński 14 (7as), Damian Kulig 12 (13 zb), Piotr Stelmach 12, Ivan Zigeranovic 11 (7zb), Aaron Cel 10, Ivan Opacak 8, Vukasin Aleksic 6, Łukasz Wichniarz 0.

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Lider Śląsk miażdży wicelidera z Kutna.

Autor: Bartek Berbeć Jeżeli różnica pomiędzy pierwszą a drugą drużyną w tabeli dowolnej ligi wynosi momentami ponad 40 punktów, to...

Zamknij