Strzelanka w Radomiu – AZS z pierwszym wyjazdowym zwycięstwem

188 punktów – tyle rzucili zawodnicy Rosy i AZS-u w rozegranym w Radomiu meczu, w którym obie ekipy zupełnie zapomniały o obronie i urządziły sobie radosne zawody w rzucaniu – lepiej z tej potyczki wyszli goście, którzy odnieśli pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w sezonie – 97:91. Na nic więc zdał się trud wszechobecnego na boisku J.J. Montgomery’ego, który dwoił się i troił przeciwko swojej byłej drużynie, Akademicy mieli bowiem w swoich szeregach Darrella Harrisa, który nie tylko wykręcił monstrualne jak na PLK double double (28 pkt. i 13. zb.), ale zabawił się nawet w snajpera i dwa razy trafił z dystansu.
Tym samym AZS umocnił się w czołówce tabeli, radomianie zaś przegrali w lidze już po raz ósmy…

Akademicy przyjechali do Radomia po swoje pierwsze wyjazdowe zwycięstwo, które miało pomóc im umocnić się w czołówce tabeli – zwłaszcza, że przed tygodniem w niezłym stylu pokonali u siebie Turów. Rosa tymczasem miała nadzieję, że odbije się nieco na własnym parkiecie i nie dozna ósmej porażki w sezonie – i siódmego (licząc IBC) spotkania z rzędu.

Zdecydowanie lepiej w mecz weszli jednak goście, którzy po trzech minutach prowadzili 9:0, a po czterech 11:3. Sygnał do ataku dla gospodarzy dał jednak niezawodny J.J. Montgomery, który rzucił szybkie 4 punkty i po runie 10:2 było już 13:13. Radomianie stopniowo przejmowali kontrolę nad meczem i po dość łatwych trójkach Vasojevicia i Čupkovicia prowadzili 25:23.
Druga kwarta to obustronny chaos – wysoka skuteczność z pierwszej kwarty (60%) leciała na łeb, na szyję, a obie ekipy popełniały proste błędy. Lepiej grał nieco AZS, który po serii 6:2 prowadził 31:27, później jednak niesamowity run zaliczyła Rosa – 15:4 – i po trójce źle pilnowanego J.J. Montgomery’ego wyszła na prowadzenie 42:35. Do końca kwarty utrzymywała się kilkupunktowa przewaga gospodarzy, którą w ostatniej akcji pierwszej połowy nieco zmniejszył Łukasz Wiśniewski – po jego zagraniu 2+1 AZS przegrywał już tylko 43:48.
Trzecia kwarta to mocne uderzenie gości – 9 punktów z rzędu zdobył rozpędzony Jeff Robinson i zmniejszył stratę do zaledwie punktu (52:53). Chwilę później goście zaliczyli pięciopunktową akcję – dwa wolne za przewinienie techniczne wykorzystał Skibniewski, a chwilę później akcję 2+1 zaliczył Paweł Leończyk i było już 57:55 dla AZS-u. Akademicy jednak zamiast pójść za ciosem w następnych minutach zupełnie się posypali, do głosu doszła natomiast Rosa, która w kilka minut zupełnie zdominowała mecz – najpierw zaliczając run 7:0, który po trójce J.J. Montgomery’ego został przedłużony do 15:3, dzięki czemu radomianie objęli dziesięciopunktowe prowadzenie (70:60). Bliscy nokautu koszalinianie zdołali się jednak podnieść – odpowiedzieli serią 7:0 i po trójce Łukasza Wiśniewskiego zmniejszyli stratę do trzech punktów (67:70). Ostatnia akcja trzeciej części gry należała jednak do gospodarzy – spod kosza trafił Montgomery, jeden z dwóch wolnych za przewinienie techniczne wykorzystał Hubert Radke i na 10 minut przed końcem meczu Rosa prowadziła 73:67.
Ostatnia kwarta przyniosła sporo emocji, których stosunkowo niewiele było w pierwszych 30 minutach dość słabego meczu.
Pierwsza akcja była doskonałym podsumowaniem dotychczasowej gry – radomianie trafili z dystansu po wcześniejszych dwóch zbiórkach ofensywnych, wykorzystując bierną postawę AZS-u w obronie. Akademicy jednak nadrabiali w ataku – zdobyli 7 punktów z rzędu (trójka Wołoszyna, dwa kolejne trafienia Harrisa) i ponownie zbliżyli się na zaledwie 2 punkty (74:76). To był jednak dopiero początek rozpędzania się gości – świetnie grający Darrell Harris trafił dwie kolejne trójki (we wszystkich poprzednich meczach zaliczył łącznie… jedną trójkę!) i AZS wyszedł na prowadzenie – 84:82. Radomian w grze utrzymywał Jakub Zalewski, który zdobył 5 punktów z rzędu, dzięki czemu Rosa przez chwilę ponownie wyszła na prowadzenie (87:85), koszalinianie mieli jednak w swoich szeregach dominującego pod koszami Harrisa, który w kilkadziesiąt sekund zdobył 6 punktów i na 28 sekund przed końcem meczu AZS objął czteropunktowe prowadzenie – 93:89. Radomianie próbowali jeszcze powalczyć – dwa punkty zdobył Kim Adams – ale ostatnie sekundy należały do Łukasza Wiśniewskiego. Obrońca AZS-u najpierw wykorzystał oba rzuty wolne, a po ostatniej nieudanej akcji Rosy skutecznie zakończył kontrę AZS-u i goście wygrali ostatecznie 97:91 odnosząc pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie.

Obydwie drużyny rzuciły aż po 11 trójek, skuteczniejsi byli jednak koszalinianie: 44% przy zaledwie 32% gospodarzy. Rosa wyraźnie natomiast przeważała w zbiórkach (40:33), zwłaszcza ofensywnych (20:11) i punktach drugiej szansy (aż 33:14!), ale koszalinianie zdobyli aż 14 punktów więcej z linii rzutów wolnych – choć ponownie na kiepskiej skuteczności (64,5%).

Zdecydowanie najlepszym graczem meczu był środkowy AZS-u, Darrell Harris – jego 28 pkt., 13 zb. i 1 bl. to jeden z najlepszych indywidualnych występów w tym sezonie: eval 34 za to spotkanie jest, póki co, najlepszym w tegorocznych rozgrywkach. Harris trafiał z bardzo różnych pozycji – i na świetnej skuteczności: 10/13 z gry,  w tym 2/3 za trzy (w poprzednich meczach łącznie 1/6…) i przyzwoite 6/9 z wolnych.
Dobre zawody rozegrali też Jeff Robinson (18 pkt., 7/9 z gry, ale tylko 2/5 z wolnych, 3 zb., 1 as., 1 prz., 1 bl.), Łukasz Wiśniewski (18 pkt., 5/10 z gry, 6/7 z wolnych, 7 as.) i Paweł Leończyk (13 pkt., 5/5 z gry, w tym 2/2 za trzy, 4 zb.). Słabiej wypadł natomiast Robert Skibniewski – rzucał bardzo niecelnie (5 pkt., 1/6 z gry), miał też tylko 1 asystę.

W ekipie gospodarzy prym wiódł J.J. Montgomery, który świetnie zaprezentował się w starciu ze swoją byłą drużyną. Zdobył 23 punkty (11/16 z gry) i miał 7 zbiórek, imponował też walecznością po obu stronach parkietu wygrywając często walkę o piłkę ze znacznie wyższymi rywalami. 15 punktów w 18 minut rzucił Jakub Zalewski, 12 punktów z samych trójek (4/10) uzbierał Piotr Kardaś, 12 punktów i 7 zbiórek miał Slaviša Bogavac, a 10 punktów i 9 zbiórek Artur Donigiewicz, ale obaj fatalnie pudłowali (odpowiednio 5/14 i 5/15). Z zaledwie jednym punktem mecz zakończył natomiast Hubert Radke (0/2 z gry), który po dobrym październiku w listopadzie ani razu nie przekroczył 9 punktów, a w ostatnich trzech ligowych spotkaniach zdobył łącznie… 1 punkt. Z AZS-em właśnie…

Za tydzień AZS podejmie u siebie niepokonanych od 5 października Czarnych Słupsk, Rosa zaś w Kołobrzegu zmierzy się z Kotwicą.

Rosa Radom – AZS Koszalin 91:97 (25:25, 23:18, 25:24, 18:30)

Rosa: Montgomery 23, Zalewski 15, Bogavac 12, Kardaś 12, Donigiewicz 10, Vasojević 9, Adams 6, Cupković 3, Radke 1, Nikiel 0.

AZS: Harris 28, Robinson 18, Wiśniewski 18, Leończyk 13, Mielczarek 5, Skibniewski 5, Henry 4, Wołoszyn 3, Kuebler 3.

Wojtek Konieczny

Fan NBA od dziecka (stąd pomysł na stronę Retro NBA). Posiadacz kolekcji własnoręcznie zrobionych kart o każdym klubie i wielkiej encyklopedii NBA w zeszycie 80-kartkowym powstałej w czasach, gdy nie było jeszcze Internetu... Specjalizacja - wykresy, tabele, statystyki. W wolnych od koszykówki chwilach filolog i nauczyciel polskiego :).

Może Ci się również spodoba

6 komentarzy

  1. Natalia napisał(a):

    Patrząc na grę Rosy mam wrażenie, że Montgomery ciagnie ten zespół w górę, jak tylko się da. Niestety, jeden zawodnik aż tak wielkiej różnicy nie zrobi – szkoda Rosy. Inna sprawa, że AZS przez większośc meczu tez wielkiej gry nie pokazał. Może rzeczywiście jest tak, że koszalinianie dyscyplinują sie przede wszystkim na silnych przeciwników? Zobaczymy, co będzie w Sopocie i Gdyni.

  2. woy9 napisał(a):

    Radom to ciężki teren i zawsze beniaminek gra o wygraną do końca. Kilka gwizdków na jedną i drugą stronę było kontrowersyjnych. Obie drużyny jakoś nie imponowały skutecznością, ciężko się patrzało na ten mecz, a o wyniku decydowały indywidualne akcje Harrisa przy lepszej obronie zespołowej koszalinian. BTW. Robert Skibniewski w poprzednim meczu mocno stłukł lewą rękę i dlatego grał i mało i nieskutecznie (w czwartej trener już go nie wpuszczał).

    • Wojtek Konieczny napisał(a):

      Można się zatem zastanawiać, czy Robert w ogóle powinien zagrać?
      Mecz, mimo wysokiego wyniku, przez pierwszych 30 kilka minut był nudny i słaby, poziomem zbliżony raczej do I ligi. Gwizdki? Bywało gorzej, w tym przypadku przynajmniej nie miały większego wpływu na wynik.
      Rosa mimo wszystko trochę mnie rozczarowuje, liczyłem bowiem po cichu, że mogą w tym sezonie trochę namieszać. Sam J.J. jednak to za mało, a porażki ze Startem pokazują, że wiele jednak ugrać się nie da. No, może uniknięcie ostatniego miejsca.

      • Stefan napisał(a):

        Nad tym czy Robert powinien grać nie ma co dyskutować!To lider drużyny i sama jego obecność na boisku dużo daje drużynie.

  3. woy9 napisał(a):

    zdecydowanie brakuje im wartościowych Polaków m.in. Kitzingera. BTW. Bogavac , inny ex AZS-siak znów zawiódł.

  4. Wojtek Konieczny napisał(a):

    „Typowanie spotkań Akademików to w tym sezonie niełatwe zadanie, choć jeśli grają na wyjeździe, w ciemno można obstawiać, że przegrają – tak przynajmniej mówią dotychczasowe wyniki. Coś jednak czuję, że tym razem się uda i AZS wreszcie wygra swój pierwszy wyjazdowy mecz, Rosa zaś jeszcze bardziej pogrąży się w kryzysie. Ciekaw jestem, jak przeciwko swojej byłej drużynie wypadnie J.J. Montgomery, ale nawet jego zbiórki w ataku nie wystarczą – Darrell Harris i Jeff Robinson zdominują mecz, a ponownie z gry wyłączony będzie Hubert Radke. Mój typ – AZS +5”

    Mój typ sprawdził się bardzo konkretnie :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Wrzuta dnia: popisowe zagrania Lawala w lidze włoskiej (video).

Zamknij