Polpharma bez szans w Koszalinie – AZS odjeżdża w ostatniej kwarcie

Bez niespodzianki w Koszalinie – AZS okazał się wyraźnie lepszy od Polpharmy i w meczu, który musiał wygrać, wysoko pokonał ekipę ze Starogardu 86:64. Gospodarze prowadzili przez całe spotkanie, ale dopiero w czwartej kwarcie wyraźnie odskoczyli po serii 20:4, ostatecznie wygrywając ostatnią kwartę 13 punktami (tracąc zaledwie 9!), a cały mecz 22. Akademicy mieli wyraźną przewagę na atakowanej tablicy (42 zbiórki przy 26 gości – nieobecność McCauley’a wykorzystał m.in. Harris – 10 zb.), AZS zagrał też bardzo zespołowo – pięciu graczy rzuciło co najmniej 10 punktów. Najlepszy na boisku był Jeff Robinson, który oprócz 16 punktów miał 6 asyst i 6 zbiórek. Wśród gości brylował świetnie dysponowany tego dnia Łukasz Majewski, który rzucił aż 25 punktów, ale nie miał wystarczającego wsparcia partnerów z drużyny.

Bez kontuzjowanych Igora Milicica i maskotki Koszała (złamał nogę w końcówce meczu z Treflem i będzie pauzował 4 tygodnie) AZS przystąpił do bardzo ważnego meczu z Polpharmą. Po efektownych wygranych nad Asseco i Treflem koszalinianie zaliczyli nieoczekiwaną wpadkę z gdyńskim Startem i na przegraną we własnej hali ze starogardzianami nie mogli już sobie pozwolić. Goście z kolei po niezłym początku (zwycięstwa nad Rosą i Startem) w poprzedniej kolejce doznali sromotnej porażki we własnej hali z Czarnymi, dlatego bardzo zależało im na tym, aby odbić się w Koszalinie. Przyjechali co prawda osłabieni brakiem swojego lidera, Bena McCauley’a, najlepszego strzelca całej ligi, ale do gry wrócił za to Aleksander Lichodzijewski.

Początek meczu był nieoczekiwanie dość wyrównany – AZS miał co prawda przewagę, ale nie wykorzystywał błędów rywali – Polpharma dwa razy zablokowała kontry gospodarzy i po kilku minutach było 7:7. Sygnał do ataku dla gospodarzy dali Jeff Robinson i Darrell Harris, którzy świetnie ze sobą współpracowali i dominowali pod oboma koszami. Po serii 10:2 AZS wyszedł na prowadzenie 17:9 i trener Kamiński zmuszony był wziąć czas.
Na niewiele się to jednak zdało – trójkę trafił Mielczarek, swoje dorzucili też Leończyk i Robinson i AZS powiększył prowadzenie do 12 punktów. Gości w grze utrzymywał świetnie dysponowany Łukasz Majewski, który rzucił 9 punktów, ale nie miał wsparcia ze strony partnerów i po 10 minutach gospodarze prowadzili 24:14.
W drugiej kwarcie gospodarze kontrolowali przebieg meczu i cały czas utrzymywali około dziesięciopunktowe prowadzenie. Zaczęło się od trójki wciąż szarpiącego grę Henry’ego, niesamowitą zbiórką w ataku popisał się bardzo dynamicznie grający Robinson, ale Polpharma odpowiedziała trafieniami Majewskiego i Szymkiewicza i Cizmić po praz pierwszy zmuszony był wziąć czas. Po wznowieniu szybką trójkę zaliczył Wiśniewski, efektowną kontrą popisał się Robinson, ale wśród gości dobry moment miał Kacper Radwański, który rzucił 5 punktów z rzędu. Momenty mieli też Mirković (w jednej akcji popisał się ładnym hakiem, ale krył go… Kuebler), Białek i Majewski, ale po 5 punktów rzucili Kuebler i Skibniewski i do przerwy gospodarze prowadzili 44:36.
W pierwszej połowie aż 15 pkt. i 6 zb. zaliczył Majewski, który rozegrał całe 20 minut! Bez punktu pozostawał natomiast Jawan Carter, który był zupełnie niewidoczny. Dla AZS-u punktowała natomiast cała dziewiątka, która pojawiła się na parkiecie – najwięcej rzucił Robinson (10 pkt.), który trafił wszystkich 5 rzutów.
Trzecią kwartę lepiej rozpoczęli goście – świetnie grał Majewski, który rzucił 5 punktów, kilka łatwych trafień spod kosza zaliczył też Mirković – po jego rzucie w połowie kwarty Polpharma przegrywała już tylko 49:52 i Cizmić ponownie zmuszony był wziąć czas. W AZS-ie dobrze grali w tym momencie właściwie tylko Leończyk , który dwa razy świetnie trafił spod kosza, oraz Robert Skibniewski, który nie tylko zaliczał klasowe podania (do Leończyka i Harrisa), ale i sam trafiał.
Po przerwie na żądanie gospodarze wzięli się w garść i zaliczyli szybki run 10:2, dzięki któremu wyszli na prowadzenie 64:53. Na punkty Skibniewskiego (trójka), Leończyka (2+1), Robinsona i Wiśniewskiego (nieprawdopodobny rzut spod kosza kończący szynki atak) odpowiedział tylko Jawan Carter, który ładnym trafieniem spod kosza zdobył swoje pierwsze punkty w meczu. Chwilę później trafił po raz drugi i goście po trzech kwartach przegrywali 55:64, nie tracąc nadziei na przechylenie szali zwycięstwa na swoją korzyść.
W ostatniej kwarcie AZS rozwiał jednak wszelkie nadzieje Polpharmy na zwycięstwo, deklasując gości tak w obronie, jak i w ataku. W pierwszych 6 minutach ostatniej kwarty AZS zaliczył run 15:2 – jedyne punkty dla gości rzucił Białek, dla AZS-u punktowali zaś Wiśniewski, który rzucił dwie trójki, Harris (6 pkt.) i Wołoszyn, który oprócz celnej trójki popisał się jeszcze fantastycznym blokiem. W tym momencie AZS prowadził 22 punktami – 79:57. Niemoc gości przełamał Majewski, ale po chwili świetnym trafieniem spod kosza popisał się Robinson, kolejną trójkę dołożył Wołoszyn i po serii 20:4 dla gospodarzy zrobiło się 84:59. W tym momencie gospodarze osiągnęli najwyższe prowadzenie i było już po spotkaniu. W samej końcówce swój imponujący dorobek powiększył jeszcze Majewski (akcja 2+1), kolejne trafienie dołożył też Carter, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy – po trafieniu dobrze grającego Wołoszyna AZS ostatecznie wygrał 86:64, wygrywając ostatnią kwartę aż 22:9.
Gospodarze wygrali dzięki świetnej grze zespołowej i zbilansowanemu atakowi – najwięcej problemów Polpharmie sprawiali Jeff Robinson, który zdobył 16 punktów, 6 zbiórek oraz 6 asyst, który trafił wszystkich 8 rzutów za dwa (spudłował jednak wszystkie trzy próby z dystansu i oba wolne) oraz coraz lepiej grający Darrell Harris, który rzucił 14 punktów i zebrał aż 10 piłek. Dobrze zaprezentował się też Robert Skibniewski, który zdobył 12 punktów na świetnej skuteczności (4/5 z gry, w tym 2/2 za trzy i 2/2 z wolnych) i rozdał 7 asyst, z których kilka było najwyższej próby. Swoje dorzucił też Paweł Leończyk (11 pkt. i 5 zb.), który jednak wciąż łapie za wiele fauli, a także Łukasz Wiśniewski (11 pkt. i 2 zb.). Dobre wejście z ławki zaliczył też Bartłomiej Wołoszyn (9 pkt., 3/4 z gry, w tym 2/3 za trzy, 4 zb., 1 bl.) sprawiający znacznie lepsze wrażenie od zawodzącego w skali pierwszych spotkań Artura Mielczarka (3 pkt., 3 zb., 2 as., 1 prz.), który spisał się jednak trochę lepiej, niż w poprzednich trzech meczach.
W ekipie Polpharmy wyróżniał się przede wszystkim Łukasz Majewski, który zakończył mecz z 25 punktami i 7 zbiórkami, a także Uros Mirković, który rzucił 11 pkt i miał 6 zb., nieźle radząc sobie pod koszem rywala. Słabo, zwłaszcza w ataku, spisał się natomiast Jawan Carter (6 pkt., 3/9 z gry), nieskutecznością razili też Marcin Nowakowski (4 pkt., 1/5 z gry, ale miał 6 asyst) i Zbigniew Białek (9 pkt., ale tylko 4/11 z gry). Niewiele wnieśli też Aleksander Lichodzijewski (2 pkt., 0/3 z gry) oraz Daniel Szymkiewicz (2 pkt., 1/3 z gry).
AZS miał ogromną przewagę w zbiórkach – 42:26 – zdobył też aż 18 punktów bezpośrednio po stratach rywala. Ewidentną przewagę gospodarze mieli też w asystach – 20 przy zaledwie 12 gości.

AZS Koszalin – Polpharma Starogard Gdański 86:64 (24:14, 20:22, 20:19, 22:9)

AZS Koszalin: J. Robinson 16, D. Harris 14 (10 zb), R. Skibniewski 12, P. Leończyk 11, Ł. Wiśniewski 11, B. Wołoszyn 9, S. Henry 6, M. Kuebler 4, A. Mielczarek 3, P. Śpica 0. 

Polpharma: Ł. Majewski 25, U. Mirković 11, Z. Białek 9, J. Carter 6, K. Radwański 5, M. Nowakowski 4, A. Lichodzijewski 2, D. Szymkiewicz 2, W. Fraś 0.

Wojtek Konieczny

Fan NBA od dziecka (stąd pomysł na stronę Retro NBA). Posiadacz kolekcji własnoręcznie zrobionych kart o każdym klubie i wielkiej encyklopedii NBA w zeszycie 80-kartkowym powstałej w czasach, gdy nie było jeszcze Internetu... Specjalizacja - wykresy, tabele, statystyki. W wolnych od koszykówki chwilach filolog i nauczyciel polskiego :).

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
„Genialny” Lampe

Nie udał się wyjazd Caja Laboral do stolicy Hiszpanii na spotkanie ligowe z Realem Madryt. To miał być rewanż za...

Zamknij