Cenne zwycięstwo Trefla w Zielonej Górze

Trefl Sopot odniósł bardzo cenne zwycięstwo w wyjazdowym spotkaniu pokonując Stelmet Zielona Góra. Kluczem do wygranej gości okazało się ograniczenie punktów zdobywanych przez rezerwowych rywali. Duet Hodge-Hosley nie imponował w tym meczu skutecznością co znacznie utrudniło walkę o zwycięstwo Zielonogórzanom.

Sopocianie jak zwykle zaczęli od mocnego uderzenia i po niecałych 3 minutach prowadzili 8-2. Stelmet jednak szybko wrócił do gry i wydawało się, że to gospodarze kontrolują przebieg spotkania. Od połowy drugiej kwarty to jednak Trefl zaczął wychodzić na prowadzenie. W trzeciej odsłonie przewaga sięgała momentami już ponad 10 punktów i pomimo zrywów Zielonej Góry a nawet zmniejszenia strat do 2 punktów w 32 minucie udało się ją dowieźć do końca.

Stelmet zaczął mecz bardzo dobrze w obronie zwłaszcza w okolicach obręczy, gdzie blokami straszył Adam Łapeta (4 bl). Jednak zupełna nieprzydatność środkowego Zielonogórzan w ataku sprawiła, że pomimo braku problemów z faulami zagrał tylko 20 minut. Więcej czasu na parkiecie dostał Rob Jones, który kilka razy ładnie pokazał się w ataku skutecznie wchodząc pod kosz. W obronie jednak przeciwko wyższym skrzydłowym miał sporo problemów, co umiejętnie wykorzystywał rozgrywający świetne spotkanie Filip Dylewicz . Kapitan gości do skutecznej gry w pomalowanym dorzucił tym razem celne rzuty z dystansu i spotkanie zakończył z dorobkiem 25 punktów.

Gospodarze cierpieli przede wszystkim ze względu na słabą postawę duetu Ho-Ho, który w sumie trafił tylko 8-z-27 rzutów z gry. Nieskuteczny był zwłaszcza Quinton Hosley, który zdobył co prawda 14 punktów, ale aż 10 z nich to były trafienia z linii rzutów wolnych. Wsparcia w ataku próbował udzielać im Kamil Chanas i zielonogórskie trio obwodowych szybko zostało ochrzczone przez komentatorów TVP Sport mianem „Ho-Ho-Cha”. Jednak to Trefl miał więcej atutów w tym meczu.

Świetne wejście z ławki zaliczył 19-letni Michał Michalak, który szybko trafił dwie trójki i łącznie uzbierał 10 punktów w 13 minut. Dobrze pod koszem spisywał się Kurt Looby skutecznie kończąc podania kolegów. Sporo problemów w grze miał tym razem Frank Turner, który zanotował aż 7 strat. Często udawało mu się mijać pierwszą linię obrony, ale dużo jego podań kończyło się w rękach rywali. To jednak nie przeszkodziło mu w uzbieraniu aż 10 asyst. Długo nie mógł wstrzelić się Przemysław Zamojski, który jednak trafił dwie trójki w trzeciej kwarcie.

W całym spotkaniu Sopocianie trafili aż 12-z-26 rzutów za trzy przy tylko 2 trafieniach gospodarzy. W zespole z Zielonej Góry szwankowała gra w ataku co zaskutkowało jedynie 10 asystami. W drugiej połowie Stelmet próbował poderwać do gry Oliver Stević, który świetnie spisywał się pod tablicami jednak to było za mało na lepiej wyglądających jako zespół gości. Trefl pomimo zwycięstwa też wcale nie zagrał bezbłędnie popełnił wręcz aż 22 straty, ale był zdecydowanie skuteczniejszy w swoich akcjach.

Stelmet Zielona Góra – Trefl Sopot 72-84

Stelmet: Stević 18 (7 zb), Chanas 15, Hodge 15, Hosley 14 (7 zb), Jones 6, Cesnauskis 4, Łapeta 0 (4 bl), Stelmach 0, Sroka 0, Lopicić 0

Trefl: Dylewicz 25 (9 zb), Zamojski 11, Michalak 10, Looby 10 (6 zb), Waczyński 8, Spralja 7, Turner 6 (10 ast), Dąbrowski 4, Harrington 3, Stefański 0

 

Alik

Koszykarz amator. Jeden z niewielu zagorzałych kibiców NCAA w Polsce. Śledzi też rozgrywki młodzieżowe na szczeblu krajowym i międzynarodowym.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Liga na szóstkę #4 – podsumowanie 4. kolejki 2012/13

Tym razem z braku czasu Liga na szóstkę w nieco ascetycznej formie i z dużym opuźnieniem. Obiecuję poprawić się w...

Zamknij