Mistrz odparł atak Stelmetu

W pojedynku dwóch najpoważniejszych kandydatów do mistrzostwa Polski lepsze okazało się Asseco Prokom Gdynia, wygrywając po zaciętym spotkaniu 73-70 ze Stelmetem Zielona Góra. Zielonogórzanie nie mogli sobie poradzić z podkoszowym duetem Adam Hrycaniuk – Rasid Mahalbasic, który rzucił w sumie 42 punkty.

Najciekawiej zapowiadające się spotkanie czwartej kolejki TBL rozpoczęło się od sporej niespodzianki, ponieważ trener Stelmetu Mihailo Uvalin postanowił wystawić w pierwszej piątce 19-letniego Filipa Matczaka. To jednak nie młody zawodnik z Zielonej Góry odegrał główną rolę w tym pojedynku. Bohaterami Asseco zostali wysocy gracze, którzy zdecydowanie zdominowali swoich rywali ze Stelmetu.

Różnicę robili Adam Hrycaniuk i Rasid Mahalbasic, którzy na tle Olivera Stevica, Milosa Lopicica i Adama Łapety wyglądali jak profesorowie. Największa ich dominacja miała miejsce w drugiej i trzeciej kwarcie, kiedy podkoszowi Stelmetu gubili się właściwie w każdej akcji defensywnej. Hrycaniuk – mimo słabszej postawy w końcówce meczu – zdobył 21 punktów, zebrał 5 piłek i wymusił 8 fauli. Mahalbasic dołożył tyle samo oczek, notując także 5 zbiórek. Obaj trafili w sumie fantastyczne 16 z 18 rzutów z gry i 8 z 12 z linii.

Gospodarze objęli prowadzenie właściwie od początku meczu. Po dwóch trójkach z rzędu Franka Robinsona i punktach Łukasza Koszarka, Asseco wygrywało już 11-4. Pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem podopiecznych Kestutisa Kemzury 22-18 i, mimo kontrolowania wyniku nie potrafili odskoczyć na więcej niż kilka punktów.

Na początku drugiej kwarty sześcioma oczkami z rzędu popisał się ośmieszający Lopicica Hrycaniuk, i zrobiło się 28-20. Stelmet głównie dzięki świetnej skuteczności Quintona Hosley’a cały czas nawiązywał wyrównaną walkę, a na przeszkodzie w objęciu prowadzenia stawała fatalna postawa podkoszowych oraz zbyt duża ilość strat. Do przerwy było 42-35 dla APG.

Straty to w ogóle oddzielna historia tego spotkania. Obie drużyny popełniły ich w sumie 37, a zwycięskie Asseco aż 23. Jerrell Blassingame mimo rozdania 11 asyst, nie może pochwalić się swoim występem, ponieważ stracił także aż 6 piłek. Tyle samo, przy 7 asystach miał Łukasz Koszarek, który tylko na początku meczu w miarę skutecznie kierował poczynaniami Asseco. Niestety taka liczba strat świadczy o dość niskim poziomie samego spotkania i nie najlepiej o naszych dwóch eksportowych drużyn.

Czwarta kwarta rozpoczęła się od pościgu Stelmetu, który na 2.51 min przed końcem spotkania – po wsadzie Adama Łapety przegrywał już tylko 70-71. Ostatnie 170 sekund spotkania to festiwal pomyłek z obu stron. Goście już do końca nie zdobyli żadnego punku, mimo że swoje szanse mieli zarówno Hodge i Hosley. Ten ostatni, przy wyniku 73-70 dla Asseco na dwie sekundy przed końcem mógł doprowadzić do dogrywki, ale jego próba za trzy nie trafiła do kosza.

Najlepszy zawodnik Stelmetu, i chyba także całej ligi zanotował 29 punktów (9-14 z gry), 8 zbiórek, 3 asysty, 3 przechwyty i 5 strat. Hosley w duecie z Hodgem rzucili w sumie 46 z 70 oczek dla całego zespołu. Dla zielonogórzan była to pierwsza porażka w obecnym sezonie.

Asseco Prokom Gdynia – Stelmet Zielona Góra 73:70 (22:18, 20:17, 15:19, 16:16)

Asseco: Rasid Mahalbasic 21, Adam Hrycaniuk 21, Frank Robinson 9, Jerel Blassingame 6, Piotr Pamuła 5, Łukasz Koszarek 4, Mateusz Ponitka 4, Alex Acker 2, Piotr Szczotka 1, Robert Witka 0.

Stelmet: Quinton Hosley 29, Walter Hodge 17, Oliver Stevic 9, Adam Łapeta 5, Kamil Chanas 4, Marcin Sroka 3, Mantas Cesnauskis 2, Piotr Stelmach 1, Miloc Lopicic 0, Filip Matczak 0, Rob Jones 0.

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. woy9 napisał(a):

    Szczerze mówiąc nie podoba mi się Stelmetowe granie. Dwójka Amerykanów ma carte blanche, a reszta prezentująca całkiem solidny poziom w przeszłości służy jako zadaniowcy – czyli podaj lub zbierz. Dla przykładu Stević to gracz, który spokojnie mógłby sobie radzić w ataku i z Hrycaniukiem i Mahalbasićem ale nie dostaje piłek (raz w końcówce). Nie ma przestrzennego grania i szybkiego dzielenia się piłką z wykorzystaniem zdolności rzutów dystansowych Chanasa i Cesnauskisa. Lepszy spacing daje też więcej możliwości izolacyjnych oraz wolne granie dla wysokich (Łapeta nawet nie próbował podjąć gry jeden na jeden przeciwko Koszarkowi).

    Co do APG, to podoba mi się stały postęp ku górze tej ekipy. Widać rękę trenera Kemzury i jego ‚wyciąganie najlepszych cech’ z każdego gracza. Przykłady można mnożyć: Koszarek świetny przeciwko Maladze jako shooter dziś grał jako typowa jedynka i dogrywał (7as). Robinson zaczął świetnie i trafiał zza łuku, ale kiedy przestało wpadać to i znalazło się miejsce dla Pamuły (ten od razu dwukrotnie ukąsił rywala). No i granie na wysokich. 8 punktów w serii Hrycaniuka w 3kw , z kolei w 4k seria punktów Mahalbasića. Najsłabszy punkt Stelmetu – pozycja numer pięć – została ograna do bólu.

    Zastanawiam się ile potrzebuje czasu Alex Acker by u Kemzury wrócić na wysoki poziom ? (stawiam 3-4 tygodnie i pełnowartościowy gracz gotowy!). Sam stawiałem na młodszego Mahalbasića jako gracza z perspektywami, który pod Kemzurą ustabilizuje formę. Stawiałem go wyżej – przy solidnym treningu – w rotacji – od bezproduktywnego Khazzouha i okazuje się, że były solidne podstawy by pożegnać Australijczyka. Teraz czekam na następne wzmocnienie – pod koszem – APG.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Włochy: Pojedynek naszych

Dzisiaj w czwartej kolejce włoskiej Legabasket doszło do rywalizacji drużyn, w których występują Polacy. Umana Wenecja, w której barwach występuje...

Zamknij