Pechowa porażka Turowa na inaugurację ligi VTB.

Amerykański rozgrywający Leith McLeod, który przed 6 dniami parafował umowę z mistrzem Estonii Kalevem Tallin, został bohaterem spotkania inaugurującego rozgrywki sezonu 2012-13 w lidze VTB. Na parkiecie w Zgorzelcu oglądaliśmy bardzo wyrównane widowisko, emocjonujące i trzymające w napięciu do ostatnich sekund, choć pierwsza odsłona w ogóle tego nie zapowiadała.

McLeod to zawodnik, który swoje szlify zdobywał w najlepszej lidze świata czyli NBA, grając przez kilka sezonów dla Pacers, Warriors, Jazz i Timberwolves. Na swoim koncie ma też występy w euroligowej Montepaschi Siena. Wydaje się, że jego obecność wśród aktywnych graczy w składzie drużyny z Tallina była małym zaskoczeniem dla drużyny Turowa, bowiem raptem 6 dni wstecz podpisał on kontrakt z estońskim klubem i odniosłem wrażenie, że niektóre akcje w obronie nie były w ogóle przygotowane na obecność wszechstronnego playmakera (z drugiej strony nietrudno się dziwić skoro szkoleniowcy nie mieli najmniejszej możliwości by zobaczyć grę Kaleva z ich nową jedynką). Już na pewno nie można było przed meczem zakładać, iż zagra on na tak wysokim poziomie i poprowadzi do wyjazdowej wygranej swoją najnowszą drużynę.

32-latek niczym rasowy strzelec otworzył mecz i pierwszą kwartę na wysokim procencie rzutów z pola, wnosząc do gry 11 oczek w ciągu 10 minut. Jego punkty były cennym bodźcem dla gości, którzy w końcowych sekundach odsłony wyszli na 11-punktowe prowadzenie.

Twarda gra w obronie, wykorzystanie chwilowego niebytu na parkiecie McLeoda oraz świetna postawa Dorde Micića przyniosły Turowowi odrobienie strat w II fazie meczu. Serb zdobył w całym spotkaniu 19 punktów – stając się najskuteczniejszym zawodnikiem przygranicznej drużyny – i być może gdyby nie 5 faul w czwartej kwarcie, to on byłby bohaterem potyczki, zamiast swojego bezpośredniego przeciwnika. Druga kwarta to również lepsza gra podkoszowych trenera Miodraga Rajkovića, a zwłaszcza Ivana Zigenarovića. Serbski wieżowiec dawał się we znaki swoim vis-a-vie z Tallina zdobywając nie tylko 17pkt, ale również zbierając 8 piłek z tablic.

Mimo, że zgorzelczanie odrobili 7 punktów do Estończyków to nie byli oni w stanie narzucić swojego stylu gry rywalom w 3 i 4 kwarcie widowiska. Praktycznie w momencie, kiedy dochodzili oni przeciwnika i wydawało się, że kolejne skuteczne akcje pozwolą wyjść na prowadzenie miejscowym, to brakowało skuteczności, dokładności (dwie z rzędu akcje z rąk Kuliga i Chylińskiego, które przerodziły się w skuteczne kontry gości) czy punktów spod samego kosza (Zigenarović lub Micić mieli okazję do akcji 2+1) lub celnych rzutów wolnych (w końcówce po jednym spudłowali Zigenarović i Chyliński).

Drobne detale techniczne i taktyczne zadecydowały o końcowej porażce gospodarzy. Kiedy wydawało się, że David Jackson skutecznym wejściem w pole trzech sekund a następnie dwoma celnymi rzutami wolnymi przypieczętuje wygraną Turowa, to do akcji włączył się niewidoczny przez drugą połowę McLeod. Najpierw trafieniem zza łuku dogonił zgorzelczan, by na sekundę przed końcem przeważyć losy potyczki na stronę przyjezdnych. W obu akcjach obronnych zaspali nieco wysocy gracze trenera Rajkovića. Najpierw wyraźnie na zasłonie został, nie pomagając niższemu koledze – Aleksićowi – Damian Kulig (McLeoda praktycznie nikt nie krył). W końcowej akcji o tym, że Amerykanin nie ma już czasu do stracenia i musi rzucać – więc wypadało podwoić gracza z piłką – zapomniał Aaron Cel. Efektem tych małych błędów była kropka nad ‚i’ w wykonaniu rozgrywającego.

Podsumowując: Koszykarze ze stolicy Estonii trafili 10 rzutów za trzy punkty (gospodarze tylko trzy razy), mieli lepszą skuteczność za dwa punkty (65 %, przy 56% Turowa) i wygrali walkę pod tablicami (25:21). Mnie osobiście zabrakło nieco przestrzennego grania zgorzelczan, akcji bez piłki i częstszego dzielenia się nią – by znaleźć wolnego gracza na czystej pozycji –  zwłaszcza przy obecności Aleksića na boisku. Gra gospodarzy momentami była zbyt wolna, by sforsować solidną defensywę Mistrza Estonii. Być może w rewanżu będzie lepiej..

Kolejnym rywalem PGE w grupie ‚A’ Ligi VTB będzie 14 października w Zgorzelcu wicemistrz Rosji i uczestnik Euroligi, Chimki Moskwa.

Wynik: PGE Turów Zgorzelec – Kalev Tallin 80:81 (21:31, 21:14, 19:18, 19:18)

PGE Turów: Micić 19, Zigeranović 17, Jackson 12, Chyliński 10, Aleksić 8, Cel 6, Kulig 4, Wichniarz 2, Opacak 2.

Kalev: Mc Leod 25, G. Dorbek 12, Arbet 12, Elegar 11, Wilkinson 9, Sokk 7, Keerles 4, Fall 1.

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Upadki i wzloty w 2 kolejce TBL.

Za nami II kolejka w Polskiej Lidze Koszykówki mężczyzn a w niej mieliśmy okazję przyglądać się trzem bardzo ciekawym pojedynkom...

Zamknij