Chiny pokonane.

Reprezentacja polskich koszykarzy udanie zrewanżowała się Chińczykom za porażkę z soboty, kiedy uległa przybyszom z Azji 72:73 tym razem pokonując ich 81:79 przed własną publicznością w katowickim Spodku. W dwumeczu byliśmy o punkt lepsi od 10 w rankingu FIBA reprezentacji z Azji, która jest w pełni przygotowań do olimpijskiego turnieju. My natomiast jesteśmy na 39. miejscu i po 8 dniach treningu.

Polska wygrała po fenomenalnej końcówce spotkania, kiedy na 1,7 sekundy przed końcem wyrzuconą zza linii bocznej piłkę spod samego kosza umieścił w nim Przemysław Zamojski.

W dzisiejszym spotkaniu w zespole gości zabrakło ich lidera, Yi Jianlana. Oczywiście miało to wpływ na przebieg spotkania, jednak Chińczycy odrobili lekcję z wczorajszego spotkania i nie pozwolili Polakom na rozwinięcie skrzydeł od początku meczu samemu kontrolując przebieg wydarzeń na parkiecie.

Dużo lepsze wrażenie pozostawił dzisiaj po sobie nasz jedynak w NBA – Marcin Gortat.   Nasz środkowy mobilizował partnerów z drużyny, samemu walcząc dzielnie na tablicach i skutecznie w ataku. Na zbyt wiele pozwalał jednak w obronie, gdzie często odpuszczał wyższemu od siebie Wangowi ZhiZhi (4x3pkt), który nie sposobił się do nie wykorzystywania czystych sytuacji strzeleckich. MG#13 popisywał się dograniami piłki, zwłaszcza do Damiana Kuliga, który zdobył w pierwszej połowie 7 pkt. Gorzej wyglądała gra wysokich w obronie..Znów brakowało zbiórek.

W trzeciej kwarcie goście prowadzili już 54:43 i wydawało się, że jest już po meczu. Trener Pipan wystawił jednak wtedy do boju na parkiet pierwszą piątkę, wśród której rozszalał się szczególnie Piotr Pamuła (2x3pkt) oraz w końcówce ważne punkty zdobywał Ignerski, przez co Polacy szli cios za cios z Chińczykami. Na 1,7 sekundy przed końcem meczu na tablicy widniał wynik 79:79. Piłkę po wziętym przez gospodarzy z lini bocznej wyrzucał Pamuła, a ta tuż obok kosza powędrowała do frunącego w jej kierunku Przemysława Zamojskiego, który celnie umieścił ją w obręczy. Chińczycy pomimo niecałej sekundy do zakończenia meczu nie zdołali już odwrócić losów spotkania i z pierwszego w tym roku zwycięstwa mogli się cieszyć nasi reprezentanci.

Dla Chin była to pierwsza porażka po serii 20 zwycięstw z rzędu. Dla Polaków była to pierwsza wygrana w tym roku. Kolejne spotkania nasi reprezentanci rozegrają na turnieju w Bułgarii (24-26 lipca) z Turcją, Ukrainą oraz gospodarzami.

Polska – Chiny 81:79 (23:21, 14:21, 20:17, 24:20)

Polska: Marcin Gortat 18 (9 zb), Michał Ignerski 17 (5zb), Łukasz Koszarek 10, Piotr Pamuła 10, Damian Kulig 8, Adam Waczyński 8, Przemysław Zamojski 5, Dardan Berisha 3, Łukasz Wiśniewski 2.
Chiny: Wang Zhizhi 15, Zu Fangyu 14, Zhou Peng 12, Alium Guo 11, Yi Li 7, Zang Zhaoxu 6, Sun Yue 5, Wang Shipeng 3, Ding Jinhui 2, Chen Jianghua 2, Wang Zhelin 2

– Jestem strzelcem, muszę ciągnąć drużynę i pomagać młodszym – mówił po zwycięstwie nad Chinami Michał Ignerski, który dobił do granicy 600 zdobytych punktów w barwach reprezentacji Polski.
Wszyscy byliśmy pobudzeni, mieliśmy w sobie złość za wczorajszą porażkę i bardziej walczyliśmy na deskach. Pomimo zmęczenia doprowadziliśmy do remisu, a także zwycięstwa. Takie mecze spajają nasz zespół.

Musiałem podawać w ciemno, ponieważ wysoki Chińczyk stał naprzeciwko mnie i wszystko zasłaniał – mówi Piotr Pamuła, autor kluczowego podania.
Taka jest moja rola, aby stać gdzieś za linią i trafiać trójki. To wychodzi mi najlepiej i tego oczekuje szkoleniowiec – mówił po meczu Pamuła. – Nasz zespół był inaczej ustawiony, a ja miałem spędzić więcej minut na parkiecie niż zwykle. Można powiedzieć, że częściowo odpłaciłem się trenerowi za zaufanie.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Rośnie liczba chętnych na usługi Hrycaniuka.

Jak informowaliśmy wcześniej, Zastal Zielona Góra ma ciągle nadzieję na pozyskanie środkowego polskiej kadry Adama Hrycaniuka. Co ciekawe, sternicy klubu...

Zamknij