Czy po 6 meczu role się odwrócą czyli bohaterowie i antybohaterowie finałów PLK.

Szampany się mrożą a medale czekają, co najmniej od dwóch spotkań, w finale TBL. Podopieczni Karlisa Muzinieksa już dwukrotnie byli blisko wypadnięcia za burtę, ale dzięki postawie swoich walecznych zawodników wybronili się i nadal walczą o Mistrzostwo Polski.


Tym razem wygrali oni na parkiecie w Ergo Arenie i przy wielkim dopingu obronili się przed atakami panujących Mistrzów. Każde kolejne spotkanie przynosi nam nowego bohatera a nie inaczej było wczoraj, za sprawą kapitalnej postawy Łukasza Koszarka (16 asyst to rekord finałów ligi) i Filipa Dylewicza (6 celnych trójek).

Gracze z Sopotu wzorem Turowa Zgorzelec z poprzedniego sezonu, staną o krok od wielkiej niespodzianki, przed szansą zdetronizowania zespołu Andrzeja Adamka. Teraz, kiedy pokonali oni duchy przeszłości i w końcu (2 razy) ograli przeciwka nie tylko na swoim boisku, może przyjdzie pora pokonania rywala – po raz 2 – na jego parkiecie, w dodatku w finale finałów. Jedno jest pewne: przed Treflem pojawiła się wielka i historyczna szansa – zdobycia tytułu samodzielnie oraz zdetronizowania Asseco Prokomu.

Oto bohaterowie i antybohaterowie ostatniego tygodnia finału:

Sytuacja zmienia się niczym w kalejdoskopie i o ile Asseco Prokom było na topie przed tygodniem po 4 meczu w serii, o tyle wszystko się zmieniło i przerwóciło losy rywalizacji w grach 5 i 6. Ci, którzy byli skazani na porażkę zajęli miejsce bohaterów..

Bohaterowie spotkań 4-6:

Łukasz Koszarek – w pierwszych dwóch spotkaniach był o tempo za Jerelem Blassingamem, był ogrywany przez Amerykanina, który wyraźnie prowadził swój zespół do dwóch z rzędu wygranych. Blass w pierwszym meczu finałów, był o jedną asystę od finałowego rekordu Tomasa Pacesasa, który kilka dni później pobił nasz kadrowicz (16). Łukasz w ostatnich 3 meczach gra na najlepszym poziomie podczas tegorocznych rozgrywek i ma statystyki godne uwagi: 16.6pkt / 11.3as / 5 zb. Jeśli dziś utrzyma swoje średnie to z pewnością będzie MVP finałów.

Filip Dylewicz – w drugiej fazie sezonu silny skrzydłowy Trefla nie radził sobie z Donatasem Motiejunasem i dwukrotnie przegrał pojedynki z nim. W finałowej serii role się jak na razie odwracają i to Dylu staje się kluczowym graczem serii. Ostatni mecz był przełamaniem jego strzeleckiej niemocy (przed meczem 6 miał 9 celnych na 31 oddanych zza łuku). Po nim jego skuteczność wzrosła o wynik 6 celnych na 8 oddanych czyli 15/39). Jego postawa w finale finałów będzie jak zwykle, najważniejsza. 16.3pkt i 5.3zb to średnie Filipa z 3 ostatnich gier.

Marcin Stefański – popularny Stefan grał mało w pierwszych 4 meczach wielkiego finału. Nie od dziś wiadomo, że skrzydłowy Trefla czuje się najlepiej w grze, kiedy się na niego wyraźnie stawia, a on obdarzony zaufaniem i większą ilością minut na parkiecie, potrafi robić wiele pożytecznego w grze. Nie inaczej było w grze 5, a Karlis Muiznieks zdecydował się na pokerową zagrywkę, wystawiając na pozycji numer 3 i naprzeciwko Piotra Szczotki, walecznego i nie gorszego w defensywie Stefańskiego. Były skrzydłowy kadry ograł z kretesem kolejnych rywali, windując swój punktowy rekord sezonu do 15 oczek (przy 7zb). Nie trzeba podkreślać, że od jego występu wiele się zmieniło w tej rywalizacji trójmiejskich zespołów.

Adam Waczyński – pamiętacie zagubionego Waczyńskiego z serii ze Śląskiem? Mecze 3,4,5 w rywalizacji z Mistrzami Polski pokazały wyraźnie, iż okres słabszej formy minął, a obrońca-skrzydłowy Trefla poczuł siłę w rzutach dystansowych. Odblokowanie gracza nastąpiło w meczu numer 3, przy pierwszej wygranej Trefla (6/9 z gry) a w kolejnej grze kadrowicz dołożył swój rekord finałów: 19 oczek (trafiając 3 trójki). W meczu numer pięć znów trafił dwa rzuty zza łuku i pomógł znacząco swojej ekipie w wygranej numer 2. (12pkt). Jak będzie dziś i czy Waczyński nie podda się presji?

Antybohaterowie spotkań 4-6:

Donatas Motiejunas – jeśli Asseco Prokom straci tytuł to Litwin będzie największym przegranym tych finałów. Skrzydłowy marzący o karierze w NBA miał być kimś na miarę Qyntela Woodsa – czyli graczem robiącym dużą różnicę – a tymczasem wyraźnie zawodzi. Tylko w mecu numer jeden (16pkt i 13zb) i meczu numer pięć (20pkt i 9zb) Litwin zagrał na spodziewanym poziomie. O meczach numer 2, 4 i 6 (jego efektywność spadała do 8-7-6 punktów) pewnie chciałby jak najszybciej zapomnieć, gdyż zdarzało się, iż pudłował z najbliższej odległości w finałowych momentach rozgrywki.

Michael Kuebler – po udanych półfinałach przeciwko Zastalowi, wydawało się, że wysoka forma Amerykanina będzie atutem zespołu Andrzeja Adamka. Kuebler świetnie wyregulował celownik i trafiał seryjnie swoje ulubione rzuty zza łuku. Tymczasem w finale trafił on tylko 6 podobnych rzutów przy 15 próbach, a w ostatnich 3 meczach trafił tylko raz (przy 6 wykonywanych). Andrzej Adamek do od meczu numer 5 przestał wierzyć w snajperskie oko swego gracza i podczas spotkania 6 Mike rozegrał niespełna 3 minuty..

Łukasz Seweryn – obwodowy, który kompletnie zatracił swoją skuteczność i co gorsza pewność w grze, na dystansie. Zawodnik, który tak świetnie sobie radził w pierwszej rundzie play offs i trafiał jak automat zza linii 6,75 m w finałowej serii nie zdobył jeszcze punktu! Czasowo w finałach Łukasz rozegrał niespełna 3 kwarty, ale spudłował wszystkie 6 rzutów. Czy zatem dziś wróci do łask trenera (mówi się ,że tonący brzytwy się chwyta;-) i przełamie swoją niemoc?

Adam Łapeta – radość po czapie czy przybijanie piątek po próbie bliskiej czapy (faul) to wszystko co pokazuje nam w finałowej serii uczestnik ostatniego Eurobasketu, mający w nogach euroligowe doświadczenie z niejednego sezonu. Mierzący 217cm zawodnik notuje 3.5 pkt w meczu, 3.1 zb i 1blk na mecz. Jego efektywność w grze tylko raz przekroczyła próg 10pkt (mecz pierwszy eval 14). John Turek i Saulius Kuzminskas czują się coraz pewniej w strefie podkoszowej i obawa przed kadrowiczem jest coraz mniejsza. Co ciekawe, punkty przy Łapecie potrafi zdobyć również Marcin Stefański.

Mecz numer 7 odbędzie się dziś o godz. 18,30 w Gdyni, relacja TVP Sport.

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
„Jeden jedyny mecz”, czyli kilka słów o manipulacji językowej

Już jutro (jest jeszcze przed północą!) w Gdyni zostanie rozegrany siódmy mecz serii finałowej, który zadecyduje o tym, który zespół...

Zamknij