Na miarę skromnych możliwości – podsumowanie sezonu PBG Basketu Poznań

PBG Basket Poznań przystępował do obecnego sezonu z olbrzymimi problemami finansowymi i organizacyjnymi. Na szybko budowany zespół, w którym pojawiło się sporo młodych Polaków i kilku mniej znanych zawodników zagranicznych miał wygrać maksymalnie kilka spotkań. Poznaniacy sezon skończyli na 12 miejscu z 11 zwycięstwami i można powiedzieć, że był to wynik na miarę skromnych możliwości klubu. Niestety przed kolejnym sezonem sytuacja wcale nie wygląda lepiej.

1

Damian Kulig jeszcze w barwach PBG Basket Poznań / fot. Six Basket

Tuż przed startem ubiegłego sezonu pytałem: Co dalej z PBG Basket Poznań? Po kolejnym roku rozgrywek przyszłość wcale nie wygląda lepiej, a w klubie nie widać większych szans na poprawę sytuacji. Głównym problemem są pieniądze, już w ubiegłym sezonie były problem z uzbieraniem budżetu, a w tym może być o to jeszcze trudniej. Poznaniacy mimo trudności podjęli jednak walkę i dostarczyli kibicom wiele emocji. Czas na ocenę tego co udało się osiągnąć, a więc jaki to był sezon w wykonaniu PBG Basketu?

Poznaniacy grali w tym sezonie nierówno, potrafili pokonać świetnie grający w pierwszej części sezonu Turów Zgorzelec, ale również przegrać ponad 20 punktami z AZS Politechniką. Ostateczny bilans to 11 zwycięstw i 27 porażek, a mogło być ich o kilka więcej, gdyby kilka razy PBG nie dało sobie wyrwać zwycięstwa w końcówkach spotkań. Osiągnięty wynik i tak był powyżej oczekiwań, chociaż gdzieś po cichu mówiło się o walce o play-offy. Wstydu ten sezon Poznaniakom nie przyniósł, ale od reszty stawki dzielił ich spory dystans. Patrząc na tabelę PBG Basket znalazł się w ostatniej części tabeli wraz z ŁKS i Politechniką. Kluby te były zdecydowanie kadrowo i finansowo najsłabsze w tym sezonie.

Skład na ten sezon miał zostać zbudowany w oparciu o trzon złożony z kilku doświadczonych zawodników i ławkę młodych juniorów Pyry i PBG Basketu Junior. Faktycznie z początku sezonu w składzie było 6 graczy doświadczonych na ligowych parkietach, uzupełnionych o wypożyczonego z Bologny Jakuba Parzeńskiego, sprowadzonego z Sokoła Międzychód Jakuba Nowaka oraz wspomnianych juniorów. Problemem było tylko to, że Ci młodzi zawodnicy nie dostawali zbyt wielu szans gry. Najwięcej szans do pokazania się dostał Fryderyk Szydłowski, który zagrał w 17 spotkaniach, ale średnio zaledwie po 2 minuty i 50 sekund notując w tym czasie 0,4 punktu, 0,2 asysty i 0,2 przechwytu na mecz. Nieco lepiej statystycznie wypadł Szymon Milczyński, który rozegrał jednak tylko 9 spotkań, w których przebywał na parkiecie średnio 3 minuty 47 sekund, w który zdobywał 1,2 punku i 0,7 zbiórki. Pozostali juniorzy praktycznie nie odrywali się od ławki rezerwowych.

Rola młodych Poznaniaków spadła jeszcze po sprowadzeniu w trakcie sezonu utalentowanego rozgrywającego z Serbii Niksy Nikolicia (5,9 pkt, 3,9 ast, 1,3 prz) oraz silnego skrzydłowego Mateusza Bartosza (6,0 pkt, 7,1 zb). Ta dwójka całkiem nieźle wpasowała się do zespołu poszerzając znacznie możliwości manewrów trenerowi Miliji Bogicevicowi. Nieźle prezentował się też Jakub Parzeński (6,2 pkt, 3,4 zb), a spore możliwości strzeleckie pokazał też Jakub Nowak (3,2 pkt, 0,9 zb) rzucając Śląskowi Wrocław 20 punktów w tym 6-na-9 rzutów za 3.

Liderem zespołu od początku sezonu był środkowy Damian Kulig (15,7 pkt, 5,9 zb), który jednak pod koniec roku przeniósł się do Turowa Zgorzelec i wywalczył z nim 4 miejsce w lidze. Od początku sezonu w walce pod koszami Kuliga wspierał Aleksander Lichodzijewski (12 pkt, 5,2 zb), który jednak miał trochę problemów z urazami i opuścił aż 10 spotkań w sezonie. Zawodnikiem od którego najwięcej zależało w przekroju całego sezonu był jednak Djordje Micić (15,7 pkt, 4,5 ast, 2,6 zb), który dużo czasu grał jako rozgrywający chociaż to nie jest jego nominalna pozycja. Ważnym graczem był także waleczny Żarko Comagić (11,7 pkt, 5,2 zb, 1,3 prz), a pozycję w pierwszej piątce często uzupełniali Jacek Sulowski (6,6 pkt), który odszedł w trakcie sezonu oraz wychowanego poznańskiej Pyry Tomasz Smorawiński (4,1 pkt).

Generalnie PBG Poznań dało okazję pokazać się kilku młodym zawodnikom (Nikolić, Parzeński) oraz dało spore role dotychczas nieznanym w PLK graczom (Lichodzijewski, Micić, Smorawiński). Pod okiem trenera Bogicevicia powstał z tego całkiem ciekawy i perspektywistyczny zespół, który miał szansę rozwinąć się w kolejnych sezonach. Niestety Kulig i Sulowski już opuścili drużynę, a niepewna sytuacja przed kolejnym sezonem może sprawić, że tak jak przed rokiem i pozostali gracze odejdą do innych klubów.

Podsumowując sezon można ocenić na 3. Mimo trudności udało się przystąpić do rozgrywek z całkiem ciekawym składem. Kilku zawodników całkiem nieźle się zaprezentowało w barwach PBG, a drużyna spisywała się na miarę swoich umiejętności. Klub nie uniknął jednak problemów finansowych, które spowodowały konieczność wytransferowania lidera zespołu Damiana Kuliga. Spotkania rozgrywane w hali Arena pokazały, że koszykówka w Poznaniu może przyciągnąć sporo kibiców. Niepewna jest niestety przyszłość drużyny, a nawet jeśli uda się przystąpić do rozgrywek możemy się spodziewać podobnej sytuacji jak przed rokiem i na prędce sklecanego składu.

Alik

Koszykarz amator. Jeden z niewielu zagorzałych kibiców NCAA w Polsce. Śledzi też rozgrywki młodzieżowe na szczeblu krajowym i międzynarodowym.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Real w finale hiszpańskiej ACB. Lampe nie pomógł.

Po sprawieniu niespodzianki w starciu numer 1 w Madrycie, podopiecznym Dusko Ivanovića nie udało się powtórzyć sukcesu w domu Królewskich....

Zamknij