Co się dzieje z Polpharmą Starogard Gdański?

Autor: Karol Sadowski

Katastrofa. To będzie chyba najlepsze określenie tego, co prezentuje obecnie swoją grą Polpharma Starogard Gdański. Gdzie się podziała drużyna, która jeszcze dwa sezony temu osiągnęła największy sukces w historii kociewskiej koszykówki? Gdzie się podziała drużyna, która jeszcze sezon temu sięgnęła po – wówczas jeszcze prestiżowy – Puchar Polski? Gdzie się podziała drużyna, która wraz z początkiem trwających rozgrywek, a w zasadzie to na chwilę przed ich startem, rozprawiła z kwitkiem obecnego mistrza kraju i zdobyła Superpuchar Polski?

Co się dzieje z Polpharmą? Co się dzieje ze starogardzką koszykówką? W czym, a może w kim, tkwi problem? Te pytania z pewnością nurtują nie jednego kibica Polpharmy, ale nie tylko jej samej. Jedno jest pewne – wśród farmaceutów przyszła pora na poważne zmiany. Szkoda tylko, że takiej potrzeby nikt nie potrafił zauważyć dużo wcześniej, kiedy była ona i widoczna i był na nią czas. Szkoda także, że problemu jako tako nie dostrzega Prezes Olszewski. Szkoda, że sami zawodnicy nie przywiązują wagi do tego, że są ludzie, którym naprawdę zależy. I szkoda Wojciecha Kamińskiego, który de facto musi brać za to wszystko odpowiedzialność, choć sam jest w tej sytuacji najmniej winny. Jednak kibice o tym wiedzą. A on wie, że ma ich poparcie. Zresztą szkoleniowiec Polpharmy jako jedyny potrafił wyjść do fanów, porozmawiać z nimi, wytłumaczyć i po raz kolejny przeprosić; za kolejną porażkę, za kolejną haniebną postawę swoich podopiecznych i za kolejne konflikty, które powstają na linii Kibice-Klub. Zresztą sam Kamiński był nawet wstanie podać się do dymisji. Gdyby było tego mało, sam taką opcję miał zaproponować. Zarząd na szczęście na to nie przystał. 

Drużyna gra bez ambicji, bez woli walki. Prezentuje się tak, jakby wyjście na parkiet było dla każdego z graczy karą za nieodrobioną pracę domową. A takich zawodników nie chce się oglądać! Swój sprzeciw w tej kwestii wyrazili już podczas ostatniego meczu Polpharmy kociewscy kibice, którzy w ramach protestu najpierw czytali w trakcie spotkania gazety, jak i zajadali się popcornem, by wraz z początkiem czwartej kwarty w demonstracyjny sposób opuścić halę. I może to i dobrze, chociaż oszczędzili sobie wstydu związanego z kolejną kompromitującą porażką swojej drużyny.

Tego typu protesty zawsze wywołują dyskusję, czy aby na pewno jest to dobry sposób do wylewaniu swojej złości, swojej frustracji, swoich żalów. Wielu spontaniczności tego typu akcji nie popiera, ale nie ja. Owszem, z drużyną jest się na dobre i na złe, ale co wtedy, kiedy ta drużyna nie prezentuje nic, co zasługiwałoby na jakikolwiek szacunek ze strony kibica? Co, jeśli koszykarz jest wstanie powiedzieć do – de facto – swojego kibica, „pieprz się”? Gdzie jest ta dopuszczalna granica? A co wtedy, kiedy na ratunek będzie już za późno…

Polpharma w trwającym sezonie już nic nie ugra. Takie są fakty. Istnieje jednak takie coś jak honor, i o niego apeluję do Władz klubu, jak i samych koszykarzy. A jak Ci nie mają już żadnych ambicji, to sezon proponuję dograć tymi zawodnikami, którym naprawdę zależy. A takich bez wątpienia jest co niemiara. Bo czasem liczą się nie tyle co umiejętności, a wola walki. I właśnie tej woli walki tutaj brakuje. Smutne to, ale prawdziwe.
Życzę powodzenia w powrocie o normalności, Diabły. 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Ponitka śladami Gortata?

- To świetny plan na rozwój koszykówki, rozwój tych dzieciaków - stwierdził Mateusz Ponitka, czołowy polski koszykarz, ambasador Energa Basket...

Zamknij