Adamek na dłużej w Gdynii.

Trener Andrzej Adamek poprowadzi koszykarzy Asseco Prokom Gdynia do końca tego sezonu. Zespół mistrzów Polski nie zostanie natomiast wzmocniony żadnym nowym zawodnikiem.

– Jestem już po rozmowach z prezesem Przemysławem Sęczkowskim oraz nowym wiceprezesem zarządu i dyrektorem sportowym Walterem Jeklinem. Oczywiście w zawodzie trenera niczego nie można być pewnym, niemniej założenie jest takie, że poprowadzę drużynę do końca sezonu – powiedział PAP Adamek. W poprzedni wtorek, 21 lutego, z funkcji pierwszego trenera gdyńskiej drużyny zrezygnował Tomas Pacesas.

40-letni szkoleniowiec nie zamierza składać żadnych deklaracji dotyczących dalekosiężnych planów swojego zespołu. – Osiem zdobytych z rzędu tytułów mistrza Polski na pewno stawia nas w gronie kandydatów do wywalczenia kolejnego złotego medalu. Asseco Prokom to firma, aczkolwiek nasze akcje w opinii wielu osób nie stoją obecnie zbyt wysoko. Na razie nie chcę wybiegać za bardzo w przyszłość. Koncentrujemy się na każdym najbliższym meczu – dodał trener mistrzów kraju.

Adamek zwrócił uwagę na bardzo napięty terminarz swojego zespołu. – Tempo naszych spotkań w Zjednoczonej Lidze VTB i Tauron Basket Lidze jest wręcz zabójcze. W środę gramy u siebie z Jenisejem Krasnojarsk, w sobotę w Zielonej Górze z Zastalem, dwa dni później gościmy Mińsk-2006, w następną sobotę jedziemy do Sankt Petersburga, a 13 marca zmierzymy się w Gdyni z Energą Czarni Słupsk – wyliczył szkoleniowiec Asseco Prokom.

Mistrzowie Polski będą bronić tytułu w obecnym składzie, bowiem nie planują już kontraktować w tym sezonie nowych zawodników. Nie wiadomo natomiast, czy w środowym meczu z Jenisejem wystąpi Donatas Motiejunas.

– Litwin ma pewne problemy zdrowotne. Nasz sztab medyczny robi jednak wszystko, aby Donatas zagrał w tym spotkaniu – dodał Adamek, który w zastępstwie Pacesasa prowadził Asseco Prokom w pierwszym spotkaniu w Krasnojarsku (gdynianie przegrali 79:102). Z tamtego meczu Adamkowi najbardziej utkwiła w pamięci długa podróż – dodarcie do tego miasta na Syberii zajęło drużynie aż 21 godzin.

Źródło informacji: PAP

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Ogromny pech kapitana Politechniki.

Autor: Woy Inżynier Karwowski zmuszony zakończyć karierę.. Przed trzema tygodniami, w meczu AZS-u Politechniki z ŁKS-em Łódź, kapitan warszawskiej drużyny...

Zamknij