Czy powróci „święta wojna”?

Autor: Bartek

Pojedynki Śląska Wrocław z Anwilem Włocławek były od zawsze we Wrocławiu wydarzeniem szczególnym. W szczytowym momencie nazywano je nawet „świętą wojną”. Śląsk przez pewien czas w PLK nie grał, lata minęły, ale specyficzna atmosfera tej rywalizacji jest ciągle żywa.


Zaobserwować się to da w kuluarowych dyskusjach kibiców, dziennikarzy i wszystkich osób związanych z koszykarskim środowiskiem. Znów odczuwalne jest to napięcie wynikające z oczekiwania, jakie towarzyszyło starciom Śląska z Anwilem kilka lat temu. W koronnym okresie oba zespoły między sobą rozstrzygały kwestię mistrzowskiego tytułu, co powodowało tak szczególne emocje. W obecnym sezonie scenariusz ten jest mniej prawdopodobny, aczkolwiek wcale nie niemożliwy. Anwil jest w czołówce od początku, Śląsk od dwóch miesięcy gra najrówniej w lidze (bilans 8-2 od 6. listopada, najlepszy wynik w TBL). Dlatego o oszczędzaniu się bądź o taryfie ulgowej w niedzielny wieczór nie będzie mowy.

Włocławianie mimo początkowej wpadki w Łodzi sezon zaczęli bardzo dobrze i szybko usytuowali się na czele tabeli. Do dziś są jedną z najlepszych drużyn, a to dlatego, że trener Emir Mutapcić ma bogactwo wyboru na większości pozycji i klasowych graczy w pierwszej piątce. Liderem zespołu wydaje się być amerykański podkoszowy, Corlsey Edwars. Jest jednym z najsilniejszych koszykarzy w polskiej lidze i właśnie na tej pozycji Śląsk będzie miał spore problemy w powstrzymaniu go. Adam Wójcik, o ile wróci do pełni dyspozycji (ostatnio był chory), może być nieco za wolny, chociaż na pewno będzie nadrabiał doświadczeniem. Piotr Niedźwiedzki z kolei często miewa kłopoty z faulami. Trudno powiedzieć, jak dobrym obrońcą jest Aleksandar Mladenović, ale jego boiskowy spryt, charakterystyczny dla koszykarzy z Bałkanów, w starciu z siłą Edwardsa może stworzyć bardzo interesujący pojedynek pod tablicami. Kto wie, czy właśnie tutaj nie będzie się rozgrywała decydująca batalia.

Indywidualnie niezwykle ciekawym match-upem jest pozycja rozgrywającego, gdzie na przeciw siebie staną dwaj etatowi reprezentanci Polski – Krzysztof Szubarga i Robert Skibniewski. Oni również znacząco różnią się stylem gry, ale obaj pokazują swoją wielkość w ostatnich minutach spotkań. „Szubi” trafił we Włocławku pamiętną trójkę nad Łukaszem Koszarkiem, a „Skiba” praktycznie w każdej wyrównanej końcówce staje na wysokości zadania i rozgrywa udane akcje bądź wchodzi pod kosz i tam zdobywa punkty. Niewykluczone, że mecz będzie rozstrzygał się w ostatnich sekundach i obaj będą mieli okazję zaprezentować te umiejętności.

Niezwykle ważną rolę w obu ekipach odgrywają szerokie ławki rezerwowych. To właśnie zmiennicy bardzo często odciążają zawodników podstawowych i dają składom Anwilu i Śląska „głębię”, dzięki której są w górnej połowie tabeli. Jeden z największych talentów w naszym kraju, Dardan Berisha, jest w nietypowej dla siebie roli rezerwowego, ale dobrze się w niej odnajduje. W tym sezonie wybiegł w pierwszym składzie Anwilu zaledwie trzykrotnie, ale jego średnia punktowa w porównaniu z ubiegłym wzrosła o 5 „oczek”. „Karabin” po wejściu na boisko daje mnóstwo energii, jest zmotywowany, a jego możliwości, zwłaszcza przy trudnych rzutach z dystansu, są ogromne. Podobnie jest z Seidem Hajriciem, weteranem naszych parkietów, który znany jest z waleczności i nieustępliwości podczas zbiórek. Dzięki nim i silnej pierwszej piątce Anwil ma trzecią ofensywę ligi (81,9 punktu na mecz).

Z drugiej strony wrocławianie w ataku prezentują się równie dobrze. Od momentu, kiedy drużyna zgrała się i złapała właściwy rytm, egzekucja zagrywek w ich wykonaniu to prawdziwa przyjemność dla oka. Świetnym jej wykonawcą jest amerykański duet – Qa’rraan Calhoun, który wyrasta na czołowego strzelca z dystansu w lidze (40,9%) oraz Paul Graham, obdarzony niezwykle dynamicznym wyskokiem i coraz lepiej rozumiejący się ze swoim kolegą rodem z New Jersey. Akcje dwójkowe w ich wykonaniu przypominają te z najlepszej ligi świata. Jednocześnie dobra współpraca wszystkich zawodników przekłada się na drugą skuteczność w TBL (48 proc. z gry).

Niedzielne starcie Anwilu i Śląska jest okazją do zobaczenia dwóch naprawdę ładnie grających zespołów, a w dodatku można przypomnieć sobie dawne czasy, kiedy to rywalizacja między nimi podgrzewała nastroje w całej Polsce. Trudno powiedzieć, co może przesądzić o wygranej, ponieważ obaj trenerzy mają wiele asów w swoich rękawach. Szykuje się widowisko emocjonujące nie tylko dla kibiców z Włocławka i Wrocławia, ale i wszystkich sympatyków koszykówki, ponieważ na ich grę patrzy się po prostu z przyjemnością. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że na parkiecie będzie aż trójka graczy, którzy pamiętają wcześniejsze, legendarne boje. Adam Wójcik, Bartosz Diduszko oraz Robert Skibniewski reprezentowali barwy Śląska jeszcze przed jego upadkiem. Czy potraktują ten mecz szczególnie?

Początek meczu o godzinie 18:00 w Hali Orbita. Bezpośrednią transmisję przeprowadzi TV PLK.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Podsumowanie 20.kolejki TBL czyli przed Meczem Gwiazd.

Przed Meczem Gwiazd najlepsi Hicks i Kickert. Za nami już 20. dzień rozgrywek Tauron Basket Ligi, a podczas niego byliśmy...

Zamknij