Polpharma znów przegrywa po zaciętej końcówce.

Wysoka forma Filipa Dylewicza.

Świetna postawa w pierwszych 15 minutach pojedynku z faworyzowanym Treflem Sopot nie pozwoliła miejscowej Polpharmie na wygranie spotkania na starcie Nowego Roku. Mimo 7. celnych ‚trójek’ w pierwszych dwóch kwartach oraz wysokiej dyspozycji Adama Metelskiego, gracze Wojciecha Kamińskiego znów byli zmuszeni schodzić z parkietu jako pokonani.

Początek spotkania nie zapowiadał ‚deja vu’ z pojedynku z Anwilem Włocławek a miejscowi zbudowali 10-punktową przewagę w przeciągu drugiej odsłony (33:23) i wyraźnie nadawali ton przebiegowi spotkania.

Polpha wytoczyła swoją najcięższą broń tj. rzuty zza łuku, a Tony Weeden, Michael Hicks oraz Grzegorz Arabas trafili po dwie takie próby. Wcale nie gorzej radził sobie Adam Metelski, który rozegrał swój życiowy mecz w PLK trafiając wszystkie 9 prób rzutów (18pkt i 6zb). Niestety jak się okazało w dalszej fazie spotkania ex gracz PBG Basketu był nieco osamotniony w podkoszowych poczynaniach, a tylko 1 punkt zdobył inny środkowy, Jeremy Simmons.

Warto jednak podkreślić, że wyżej notowani środkowi jak John Turek (8pkt i 4zb oraz 3-10 z gry) i Chris Burgess (2pkt i 4zb oraz 1-3 z gry) mieli wyraźne problemy z powstrzymywaniem Metelskiego.

Odpowiedź nadeszła w zespole Karlisa Muzinieksa ze strony Filipa Dylewicza. Były kapitan reprezentacji Polski, po tym jak jego zespół przegrał pierwszą połowę 39:34, otrzymywał więcej piłek pod kosz od swoich kolegów i z powodzeniem je wykorzystywał, zamieniając na kolejne punkty (w sumie 25 przy 8zb). Co ciekawe Dylewicz popisywał się również rzutami zza łuku (3 celne z 4 oddanych).

Gracze Wojciecha Kamińskiego z minuty na minutę podczas drugiej połowy tracili swój impet przy rzutach z dystansu. Hicks, Arabas i Nowakowski oddali łącznie 31 rzutów z czego tylko 9 znalazło drogę do kosza. Cała skuteczność Kociewskich Diabłów topniała w oczach przy agresywniejszej postawie w obronie gości (36% po imponującej, początkowej serii za trzy punkty).

Na cztery minuty przed końcem meczu końcowy zryw swojej drużyny zaintonował Jermaine Mallett. Jego celna trójka (miał 12pkt a jego zespół trafił 11 z 25 prób za linii 6.75m) dała gościom 4-punktowe prowadzenie (69:65) którego już nie oddali do ostatniej sekundy meczu. O ile Polpharma wyraźnie prowadziła w pierwszej części gry, o tyle drugie 20 minut należało już do graczy z Trójmiasta (32:41).

Filip Dylewicz z 25pkt na koncie, zaliczył najlepszy indywidualny wynik bieżącego sezonu. Dzięki 6.wyjazdowej wygranej i tym samym 13. w sezonie Trefl pozostał nowym liderem Tauron Basket Ligi. Polpharma przegrała 13. mecz i jest 11.

Polpharma Starogard Gdański – Trefl Sopot 71:75 (19:18, 20:16, 15:21, 17:20)

Polpharma: Adam Metelski 18, Michael Hicks 12, Daniel Wall 11, Marcin Nowakowski 9, Grzegorz Arabas 8, Tomasz Śnieg 6, Anthony Weeden 6, Jeremy Simmons 1, Łukasz Paul 0, Piotr Dąbrowski 0.

Trefl: Filip Dylewicz 25, Łukasz Koszarek 15, Jermaine Mallett 12, Łukasz Wiśniewski 10, John Turek 8, Adam Waczyński 3, Chris Burgess 2, Marcin Stefański 0, Vonteego Cummings 0.

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Siarka przegrała z Zastalem i oddaliła się od czołowej szóstki

Popisowy występ Waltera Hodge'a na pograniczu triple-double. Drugi mecz, druga wygrana. Tak w wielkim skrócie można podsumować dotychczasową pracę z...

Zamknij