Koszykarski alfabet graczy trenera Urlepa

Wbrew ogólnej ‚łatce’ choleryka, osoby z trudnym charakterem i często ciężkiej w rozmowie – co mogą potwierdzić gracze z nim pracujący w przeszłości – jest coś w osobie Andreja Urlepa, co przyciąga jak magnes. Trener, który pomógł wraz ze swoim pojawieniem się w lidze polskiej,  wielu trenerom w polskiej lidze odkryć głębszy sens słów: obrona oraz scouting ..

Fani tej ekipy już zacierają ręce bo jedno jest pewne – trener Urlep wyciśnie z ich drużyny to co najlepsze – a ich przed ligowym meczem z ich drużyną, kolejni przeciwnicy będą czuli respekt.  Patrząc na Andreja Urlepa od momentu zdobycia jego pierwszego tytułu Mistrza Polski z Zepterem Śląskiem Wrocław, postanowiłem stworzyć alfabet pod kątem postaci w których karierze swoje piętno odcisnął słoweński szkoleniowiec.

Zawodników, którzy wiele zyskali na współpracy z nim, których nieco więcej lub nieco mniej odmienił, a przede wszystkim, którym zmienił koszykarskie myślenie i rozwinął ich skrzydła. Osobiście wydaje mi się, że po tak wielkim okresie pracy w polskich, trudnych realiach Urlep ciągle ma receptę na budowanie solidnych drużyn i zdobywanie laurów, czego też mu życzę.

Adamek Andrzej – zdobył dwa złote medale ze Śląskiem za kadencji Urlepa a koszykarska polska powinna pamiętać jego pięć celnych rzutów za trzy punkty w finale play offs. Teraz wspomaga Tomasa Pacesasa na ławce Asseco Prokomu i nigdy nie ukrywał, że część trenerskich wzorców zaczerpnął u Słoweńca.

Adomiatis Danius – litewski obrońca urlepowego Śląska, który nie tylko słynął ze skutecznego rzutu za trzy punkty, ale również z tytanicznej pracy w obronie dla swojego zespołu. Po latach z powodzeniem i również wzorując się na swoim trenerze min. przy budowaniu drużyny i defensywnym graniu jej, prowadzi zespół Energii Czarnych Słupsk..i za parę kolejek przeciwstawi się swojemu nauczycielowi.

Bigus Rafał – 216 cm zawodnik jakoś nigdy nie miał siły wewnętrznej by przekonać Gargamela do swojej osoby i jak już był w składzie Śląska to po chwili siadał na ławce lub zostawał wypożyczony do innego klubu. Ciekawe jak będzie teraz, bo spotka się ze starym trenerem w Koszalinie, znów w jednych barwach!

Blums Janis – łotewskiego rozgrywającego mianował coach na swoją pierwszą jedynkę w Anwilu. Po latach Łotysz jest czołowym playmakerem reprezentacji swojego kraju oraz hiszpańskiej ligi ACB (Basket Bilbao).

Becirović Sani – słoweński playmaker, na którego Urlep chciał postawić we Wrocławiu. Był jednak mały problem, Sani miał wtedy niespełna 19 lat a włodarze klubu widzieli w tym transferze ryzyko. Gracza Pivovarny Lasko przechwyciła Union Olimpija a za chwilę – bo w 2003 – został wybrany w drafcie do NBA przez Denver Nuggets (no.46). ‘Sany Boy’ zagrał w Virtusie Bolonia oraz Panathinaikosie Ateny wygrywając min. Euroligę.

Chanas KamilEl Furioso jako jeden z pierwszych dostrzegał młodego zawodnika Śląska w niższych rozgrywkach, a który chwilę później okazał się jednym z największych talentów w naszym kraju na pozycji numer 2. Najważniejszy fakt dla zawodnika, Słoweniec dał mu na nowo grać po ciężkiej kontuzji ręki oraz wielomiesięcznym rozbracie z basketem (kwiecień 2007).

Crispin Joe – gracz wielki i wyborny strzelec, którego znają w kilku europejskich ligach a nawet w NBA. Angażując go we Włocławku Urlep rozpoczął nowy okres w swojej karierze, częstszego sięgania po graczy zza oceanu. Crispin pod ręką Gargamela miał tzw. carte blanche i pozwalał sobie na festiwale strzeleckie w lidze trafiając wiele rzutów zza łuku przy okazji doprowadzając rywali do łez.

Diduszko Bartosz – w 2006 roku wyciągnął trener tego młodego obrońcę z Czeladzi. Chwilę później widząc w nim spory potencjał nie bał się go powołać na przygotowania swojej kadry pod kątem Eurobasketu 2007. Przy Urlepie dostał szansę debiutu w ekstraklasie.

Ed Scott – rozgrywający, który przy tytułowym trenerze czuł się niezwykle pewnie. Po Michaelu Hawkinsie drugi tak naprawdę czarnoskóry koszykarz-playmaker, który potrafił porozumieć się z El Furioso i przeżył z nim więcej niż jeden sezon min. doprowadzając do łez fanów byłego zespołu Urlepa – Śląska, eliminując ich z play off. W annałach PLK jest zapisana akcja od kosza do kosza (na sekundy do końca spotkania), dzięki której Anwil zyskał przewagę nad Śląskiem (2-0 po meczach we Włocławku) następnie ograł zespół Tomasza Jankowskiego „II” podczas play off 2005r.

Fetisov Andrei – Rosjanin, który na lata popamiętał srogiego trenera. Poprzez wczesno-ranne Urlep „zachęcił” czołowego skrzydłowego Euroligi do opuszczenia Śląska (na własne życzenie?)..

Fischer D’Or – wielki gracz, obecnie zawodnik Basketu Bilbao po przygodach w Realu Madryt i Maccabi Tel Aviv, do którego cierpliwości nie miał El Furioso. Zbyt lekkie podejście do treningów i niesportowy tryb życia sprawiły, że polskie oczy nie ujrzały prawdziwego oraz wielkiego potencjału czołowego amerykańskiego podkoszowego na Starym Kontynencie.

Frasunkiewicz Przemysław – kolejny gracz, do którego cierpliwości nie miał włocławski szkoleniowiec. Dawał skrzydłowemu kilka szans do pokazania swoich możliwości w Anwilu, a ostatecznie zrezygnował z jego usług. Co ciekawe, Urlep dał Francowi kolejną szansę – stojąc pod ścianą w sierpniu 2007 roku –wskutek kontuzji Jeffa Nordgaarda czy Krzysztofa Roszyka, zabierając go na Eurobasket do Hiszpanii! W nim kapitan Czarnych Słupsk grał w pierwszej piątce.

Fon Miha – dziś można rzec „człowiek znikąd”. Słoweniec pojawił się w składzie Asco Śląska, Waldemara Siemińskiego przed sezonem a jego największą zaletą był charakter i chęci do pracy w obronie. „Plastrował” najlepszych obrońców tej ligi aż w końcu przebudził się w spotkaniu z Turowem w 2008 roku w styczniu, rzucając rywalom 4 trójki; bohater jednego spotkania.

Griszczuk Igor – wielokrotnie stawał jako zawodnik naprzeciwko Śląska Urlepa. Niestety on i jego koledzy nie byli w stanie nigdy pokonać drużyny Gargamela w decydującej rozgrywce. Igor jednak sporo nauczył się od Andreja jako jego asystent by chwilę później stać się czołowym trenerem PLK młodego pokolenia. Zdobył brąz Mistrzostw Polski z Czarnymi Słupsk oraz dostał posadę trenera kadry Polski!

Hawkins Michael – rozgrywający kadry amerykańskiej a także były zawodnik klubów NBA. „Hawk” był kimś nowym dla Urlepa przy jego drugiej przygodzie ze Śląskiem w 2001 roku. Wcześniej trener miał do dyspozycji Raja Miglinieksa i po raz pierwszy w karierze musiał zawierzyć amerykańskiej jedynce. Eksperyment się udał – tytuł został we Wrocławiu – ale również przy udziale innego litewskiego gracza, o którym przeczytacie poniżej.

Hyży Radosław – jeden z ulubieńców Urlepa. Gracz Ślaska do dziś jest ceniony przez swojego ex coacha za profesjonalne podejście do treningów i samej gry. Wykonywał dla niego„koszykarsko-brudną-robotę” eliminując przeciwników różnymi metodami. Trener nie zapomniał o swoim ulubieńcu najpierw zabierając go do słonecznej Hiszpanii w koszulce z orzełkiem na piersi oraz dając mu kolejną szansę na lepsze dni w Kwidzynie.

Ignerski Michał – najbardziej utalentowany niski skrzydłowy polskiej reprezentacji spotkał się z Urlepem we Włocławku tuż po przegranych play off 2005. Gargamel próbował ustawiać Igłę na pozycji silnego skrzydłowego, wymagał od niego więcej zaangażowania w grę obronną, a ostatecznie ich drogi po zdobyciu srebrnego medalu rozeszły się po zakończeniu sezonu 2005/2006. Ignerskiego nie było w kadrze Urlepa na Eurobasket w Hiszpanii ze względu na kontuzję.

Jahovics Gatis – obok Vjeko Petrovića (zawodnik Turowa za kadencji Saso Filipowskiego) największy defensywny skarb w tej lidze spod ręki innego słoweńskiego trenera. Łotysz, którego wynalazł El Furioso za wschodnią granicą, uprzykrzał solidnie życie w PLK czołowym strzelcom rywali Anwilu.

Jancikin Branislav – dziś 25-letni skrzydłowy jest wspomnieniem zza mgły wrocławskich kibiców. Słoweniec miał sporo talentu, był niezwykle szybki i potrafił zmylić przeciwnika przy dobrym wyszkoleniu technicznym. Urlep chciał na niego stawiać, ale zdrowie i charakter gracza mu na to nie pozwalało.

Jamison Harold – jeden z najlepszych centrów i podkoszowych walczaków jakich widziała koszykarska Polska. Kibicom z Wrocławia – mimo, że go ubóstwiali – mocno podpadł nieoczekiwanym wyjazdem do Stanów Zjednoczonych. Świetnie zbierał, był zmorą przeciwników w walce blisko obręczy by pod koniec przygody z naszym kraju jeszcze zagrać w barwach Prokomu Trefla. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, iż był namiastką Dennisa Rodmana w realiach PLK i tak samo jak gracz NBA fatalnie wykonywał rzuty wolne;-)

Kadziulis Gintaras – Litewski rzucający obrońca był jednym z liderów Anwilu między 2003 a 2005 roku. Z Urlepem współpraca układała mu się różnie, ale zasłynął jako jeden z najlepszych rzucających PLK na początku XXI wieku. W 2005 został najlepszym graczem polskiego Meczu Gwiazd, a następnie zwiedził jeszcze Gdynię, Ostrów Wielkopolski czy Sopot.

Kikowski PawełEl Furioso postawił na utalentowanego młodziana dokoptowując skrzydłowego Kotwicy Kołobrzeg do szerokiego składu pod Mistrzostwa Europy w Hiszpanii – 2007.

Krzykała Jacek – jeden w ulubieńców trenera. Cała Polska widziała jak wychowanek Górnika Wałbrzych ukradł Anwilowi wygraną rzutem niemal z końca koszykarskiego boiska. Zawsze traktowany jako pierwszy rezerwowy Urlepa. Świetnie wykonywał polecenia trenera i udanie wywiązywał się z obowiązków defensywnych. Niestety do czasu poważnej kontuzji zerwania wiązadeł krzyżowych..

Kisner Tim – pierwszy rozgrywający przy trzeciej pracy Gargamela ze Śląskiem. Wynaleziony w zimnej Finlandii świetnie czuł się w zespole z Wrocławia do czasu przyjścia kolejnego amerykańskiego zawodnika – Deana Olivera – o którym poniżej..

Lisicky Pete – Amerykanin ze słoweńskim paszportem grał we Włocławku przez kilka miesięcy i potrafił dziurawić kosz rywali. Co ciekawe po występach w Polsce spotkał się z innymi znajomym Urlepa w PLK – Haroldem Jamisonem – przy występach we włoskim Avellino.

Łopatka Mirosław – nie zrobił kariery na miarę swego ojca Mieczysława, ale Urlep nie bał się na niego stawiać i wręcz chciał, by Szufla się kiedyś przebudził. Mirek zaskoczył swojego trenera w jednym pucharowym spotkaniu, rzucając 6x za trzy punkty i rozkładając ręce po kolejnych celnych próbach w stylu Michaela Jordana.

Miglinieks Rajmonds – „mózg” drużyny Andreja. Przedłużenie myśli trenerskiej na boisku. Wraz z Urlepem nauczył nas, co naprawdę znaczą słowa pick’n’roll min. doprowadzając do szału Eugeniusza Kijewskiego oraz Stevana Tota w finałach ligi. Niesamowity, niepowtarzalny, wzór dla następnych pokoleń. Do dziś pamiętam cytowane z gazet słowa „co w nim widział Urlep, kiedy mógł mieć w składzie, tańszego i znacznie lepiej rzucającego Robertsa Stelmahersa?”. Widział w nim wysokie koszykarskie IQ czy fantastyczne podanie do szybkiego ataku oraz niewyobrażalnie szeroki przegląd pola gra. W 2001 wygrał klasyfikację asyst w Eurolidze z liczbą 7. na mecz. Kiedy przyszedł Stelmahers a Miglinieks był już w CSKA Moskwa, kibice we Wrocławiu tęsknili za Rajem.

McNaull Joseph –amerykański pracuś. Zaczął przygodę z PLK jako center Spójni Stargard Szczeciński.Wraz z Krzysztofem Wilangowskim spędził sen z powiek trenera Jerzego Chudeusza i jego Śląska wyrzucając go z play offs w półfinale Mistrzostw Polski. Dla murowanego faworyta do tytułu to był szok. Chwilę później trafił do Wrocławia, zrzucił zbędne kilogramy a pod okiem Urlepa poprawił swój repertuar zagrań (min. celność z rzutów wolnych oraz 2-3 bezbłędne manewry podkoszowe, które dawały mu przewagę pod koszami) w ataku. W dodatku miał u boku w/w Raja, z którym grał „na pamięć” i do znudzenia te same skuteczne akcje. Pointa: ta para to takie polskie duo Stockton&Malone.

Nordgaard Jeff – Amerykanin, dzięki któremu Anwil zdobył swój pierwszy tytuł. Po otrzymaniu obywatelstwa polskiego zagościł w polskiej kadrze, pomagając jej wywalczyć awans do hiszpańskiego Eurobasketu. Zagrał też dla Prokomu Trefla. Po zakończeniu czynnej kariery, zajął się trenerką i poprowadził AZS Koszalin.

Oliver Dean – znany z występów dla Golden State Warriors rozgrywający został zatrudniony we Wrocławiu przy trzeciej przygodzie Gargamela ze Śląskiem. Do zespołu trafił w trakcie sezonu, stając się jego liderem od zaraz. Niezwykle szybki, dynamiczny, świetnie penetrujący ale i mający problemy ze stawami kolanowymi. Na finał PLK jednak nie wystarczył bo zatrzymał go Turów Zgorzelec.

Pacesas Tomas – obecnego trenera Asseco Prokomu wyciągnął Śląsk z Legii Warszawa w końcówce 2001 roku. Od tego momentu, dzięki współpracy z Urlepem, Szeryf zyskiwał w oczach krytyków. Pomógł Śląskowi zachować tytuł Mistrza Polski, za chwilę zdobył pierwszy tytuł dla Anwilu, a na koniec swój patent na zdobywanie laurów przeniósł do Sopotu. W zachowaniu tego Pana widać sporo urlepowskich wpływów;-)

Pluta Andrzej – wraz ze swoim trenerem zdobył pierwsze i upragnione Mistrzostwo we Włocławku. Co do gry w kadrze pod ręką Andreja bywało różnie.Po udanych eliminacjach lidera Pluty coś się zacięło i popsuło podczas hiszpańskiej imprezy a zasłużony emeryt zakończył przygodę w kadrze. Jest jednak coś, co pamiętam do dziś, mimo, że Pluta często grywał jako jedynka, to Urlep od momentu przyjazdu do Polski widział p. Andrzeja w roli dwójki. Za Urlepa ten zawodnik grał tylko jako rzucający.

Robert Skibniewski – kadrowicz swoje pierwsze zawodowe kroki stawiał przy El Furioso. Urlep już na finale Mistrzostw Polski Juniorów 2001r. dostrzegł w nim talent i podanie do szybkiego ataku na miarę Miglinieksa. Skiba dostał niezwykły prezent od swojego trenera w postaci euroligowego debiutu w hali słynnego Maccabi Tel Aviv. Do dziś w jego grze widać mądrość i rozwagę zaszczepioną przez Słoweńca..


Skele Armands – kolejny Łotysz, który na współpracy z trenerem U. zyskał bardzo wiele. Skele przebojem wdarł się do PLK i fascynował fanów wszechstronnością w grze. Stał się prawdziwym liderem klubu z Kujaw.

Shengelia Kakha – warto wspomnieć o Gruzinie, który stał się „maskotką” wrocławskiego klubu. Do dziś niewiadomo, czym się kierował Urlep zatrudniając go. Jedno jest pewne zaangażowania w grze i wielkich sportowych chęci temu olbrzymowi zza wschodniej granicy nie można było odmówić.

Stević Oliver – Serb w sezonie 2007/2008 miał rządzić na desce koszykarskiego Śląska przy trzecim podejściu Urlepa do pracy we Wrocławiu. Eksperci nie widzieli w nim początku ani talentu ani siły do walki pod koszem. Stević uczył się szybko, zdrowia i chęci nie można było mu odmówić a po chwili stał się podporą i jednym z liderów drużyny Asco Śląska. Zagrał też przez chwilę w Anwilu Włocławek by po chwili trafić do swojego wymarzonego zespołu Crveny Zvezdy Belgrad.

Tomczyk Dominik – legenda wrocławskiego Śląska oraz Mazowszanki Pruszków. Kolejny z ulubieńców trenera U. Niestety od 1997 roku walczył z urazami kolan. Wg ekspertów jeden z największych koszykarskich talentów końcówki lat 90’tych. Gdyby nie kontuzje mógłby zajść naprawdę daleko i zrobić europejską karierę. Po latach jednak popularny Domino nie narzeka, bo na jego koncie widnieją tytułu: Mistrza Polski (3x), MVP ligi polskiej (2002) czy MVP finałów (1998 wspólnie z Adamem Wójcikiem).  Tomczyk zasłynął przede wszystkim z kapitalnego rzutu za 3pkt., którym zasłynął min. w niżej prezentowanym meczu z Maccabi.

Udonis Haslem – przed rozgrywkami sezonu 2002-2003 ten dzisiejszy podkoszowy Miami Heat był na celowniku sterników Śląska i wraz z Michaelem Wrightem miał tworzyć super duet podkoszowych min. w europejskim pucharze. Ostatecznie transfer Haslema nie doszedł do skutu – jedne źródła mówiły o wygórowanych żądaniach finansowych gracza, inne z kolei o obawy trenera, co do niesportowego życia koszykarza. Haslem wylądował we Francji i stał się niepisaną legendą klubu z Wrocławia.

Witka Robert – Mistrz Polski z 2003 roku, którego kariera nabrała tempa pod ręką Gargamela.  Od 2001 roku krok po kroku, dostawał więcej minut od swojego trenera by w niedługim czasie trafić do reprezentacji Polski i dwukrtonie zagrać na Eurobaskecie. Z sezonu na sezon też doskonalił swój repertuar zagrań od podkoszowych po rzuty zza łuku.

Winnicki Jacek – trener asystent El Furioso do dziś realizujący część jego pomysłów na grę. W pamięci koszykarskich kibiców pozostanie finał z Anwilem podczas, którego główny trener złapał za szyję młodszego asystenta..Była to najostrzejsza sprzeczka na lini trener-asystent jaką widziały oczy w naszej lidze! Winnicki bez Gargamela nie miał tyle szczęścia i w dotychczasowej samodzielnej pracy nie miał okazji zdobyć złota w męskim baskecie.

Wójcik Adam – wielki lider i gwiazda urlepowskiego Śląska. Jego trener w jednym ciągu wymieniał Adama obok czołowych postaci europejskiego czy euroligowego  basketu. Po latach miał szansę na grę pod Urlepem w Turowie Zgorzelec, a jak zdrowie dopisze to Oława zagra przeciwko Andrzejowi w meczu w Koszalinie!

Wright Michael – MVP finałów 2002 roku i prawdziwe odkrycie El Furioso. Leworęczny podkoszowy, dobrze wyszkolony technicznie atleta był prawdziwym dominatorem w polskiej lidze a w dużej mierze dzięki jego grze Śląsk wygrał z Prokomem Treflem. Dwa lata temu również brylował w Polsce jako center Turowa Zgorzelec, jednak druga przygoda z trenerem Urlepem zakończyła się bez medalu..

Wright Sharone – jego transfer do Anwilu to była prawdziwa sensacja. Choć w naszej rodzimej lidze grały czołowe wybory draftu do NBA jak: Shawn Respert, Charles i Ed O’Bannowie, Richard Dumas oraz Oliver Miller to przyjazd drugiego Wrighta był prawdziwą bombą! Numer 6 do Sixers nie zdobył jednak w Polsce medalu.

Zieliński Maciej – sukcesy Urlepa nie byłyby możliwe gdyby nie postać honorowego kapitana WKS-u tj. Zielonego. Od momentu podjęcia przez Andreja pracy we Wrocławiu Maciej poddał się ciężkiej pracy, awansował z druzyną do niejednego finału oraz miał zaszczyt liderować Śląskowi w walce o Euroligę, Suproligę czy Puchar Saporty.

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

13 komentarzy

  1. tekwondo napisał(a):

    Wszystko fajnie. Bardzo fajny artykuł. Tylko jedno kłuje w oczy. Ciągłe używanie słów GArgamel i El Furiozo.

    • woy9 napisał(a):

      Jest też często trener, Urlep czy Słoweniec. Trzeba szukać zamienników;-) by ciągle nie pisać Urlep , Urlep , Urlep.
      dzięki za zrozumienie i pozdrawiam.

  2. fanka M.T. napisał(a):

    Dobrze się czyta i miło wspomina 🙂 Pozdrawiam!

  3. Vasco napisał(a):

    Ah, co to byly za czasy…

  4. manusia napisał(a):

    moglby Oliver Stevic wrocic do WKSu, tworzylby fajna pare z Aleksem

  5. Kwasiu napisał(a):

    A gdzie Lynn Greer?

  6. Katarzyna napisał(a):

    Miło widzieć takie dzieło choć chyba nie wszystko się zgadza np. to że Miha Fon był bohaterem jednego spotkania bo koszykarzem był dobrym, dziś jest bardzo dobry. Po zakończeniu współpracy trafił do Rosji za wielkie pieniądze i pokazał, że jest naprawdę dobry.
    A Branislav Jancikin ? Prócz niedojrzałości i zachowań jak 15 latek nie prezentował sobą nic. Myślał tylko o tym jakby tu nie trenować.
    Fakt jest jeden spod ręki A. Urlepa wyszło dużo dobrych zawodników.

    • woy9 napisał(a):

      od siebie znów dodam, że wyłącznie o karierze Fona pisałem w perspektywie PLK i jednego sezonu tj. przy Urlepie. Miło ,że wspomniałaś co działo się dalej z nim. dzięki

  7. andrew napisał(a):

    Dla mnie pominięto Damira Krupaliję który był naprawdę wszechstronnym graczem 🙂

  8. luka napisał(a):

    Ja osobiście dodałbym tu jeszcze jednego zawodnika a mianowicie Piotrka Szczotkę którego to Andrej Urlep sciągnął do Anwilu Włocławek ze Znicz Jarosław. Nie jest to może jakiś efektowny gracz natomiast patrząc na jego karierę i styl gry jaki prezentuje, de facto taki jaki preferuje lub preferował w owym czasie trener Urlep Piotrk Szczotka powinien znależć się na tej liście. Potwierdza to chociażby to co ten chłopak do tej pory osiągnął: Mistrzostwo Polski, regularna gra w Eurolidze, gra w reprezentacji Polski (na mistrzostwach Europy). Moim zdaniem niepozorny troche krytykowany ale solidny zawodnik który poniekąd rozwój swojej kariery w pewnej części zawdzięcza trenerowi Urlepowi.

  9. Krzysiek napisał(a):

    Jest w tekście kilka błędów a przede wszystkim to, że Wright był odkryciem Andreja. Wright to zawodnik, którego załatwił do Śląska Repesa i Andrej dostał go niejako w spadku..
    Dean nie miał problemów ze stawami kolanowymi tylko po prostu miał …jedną nogę krótszą! co było konsekwencją wcześniejszej kontuzji ścięgna Achillesa. To wszystko przekładało się na to, że często łapały go skurcze.
    Ale generalnie bardzo fajnie się to czyta 🙂
    Co by nie mówić o Andreju wywrócił on do góry nogami polską koszykówkę i mnóstwo ludzi nauczyło się od niego przede wszystkim profesjonalizmu!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Gani Lawal na obozie Spurs

Zwolniony kilka dni temu przez Phoenix Suns Gani Lawal, postanowił jeszcze raz powalczyć o miejsce w składzie, któregoś z zespołów...

Zamknij