Śląsk sensacyjnie wygrywa z Treflem

Śląsk Wrocław sensacyjnie, ale zasłużenie pokonał Trefl w Sopocie i odniósł trzecie zwycięstwo po powrocie do TBL. Nie zawiódł pojedynek rozgrywających. Zarówno Robert Skibniewski i Łukasz Koszarek zagrali bardzo dobre zawody.


Dla Śląska mecz z Treflem kończył trzy meczową serię spotkań wyjazdowych. Mimo pewnych obaw, wrocławianie zakończyli ją z dwoma zwycięstwami (ŁKS, Trefl) i jedna porażką z Anwilem. Sopocianie, natomiast już w trzecim meczu w tym sezonie przegrali mecz po zaciętej końcówce.

Pojedynek ten był zapowiadany jako rywalizacja dwóch świetnych reprezentacyjnych rozgrywających, którzy w tym sezonie znajdują się w bardzo dobrej formie. Ich indywidualna walka wypadła na remis. Łukasz Koszarek zanotował 23 punkty, 8 zbiórek, 7 asyst, 5 przechwytów i 6 strat. Z kolei Robert Skibniewski 13 punktów, 10 asyst i 4 straty. Na pierwszy rzut oka lepiej wyglądają statystyki playmakera Trefla, ale to popularny „Skiba” był motorem napędowym zespołu z Wrocławia w decydujących momentach meczu. Wtedy, kiedy Koszarek mimo wszystko nieco zawiódł.

Śląsk wygrał ten mecz głównie dzięki skuteczności w rzutach z dystansu. W poprzednich ośmiu kolejkach, podopieczni Miodraga Rajkovica trafiali tylko 26% za trzy, co było najgorszym wynikiem w lidze. W pojedynku rozgrywanym w ERGO Arenie, aż 14 z 24 ich rzutów zza łuku dotarło do celu.

Spotkanie rozpoczęło się po myśli gospodarzy. Od początku grą Trefla skutecznie kierował Koszarek i po jego trafieniu za trzy oraz celnym rzucie spod kosza Chrisa Burgessa (12 pkt, 10 zb.), sopocianie wygrywali 15-8. Gracze Karlisa Muiznieksa zdobywali sporo punktów po szybkim ataku oraz z ponowień, ponieważ wysocy gracze Śląska nie potrafili zastawić deski i zbierali z tablic bardzo mało piłek. Koszykarze WKS-u pierwszą zbiórkę na własnej tablicy zanotowali dopiero w szóstej minucie.

Sytuacja uległa nieco zmianie w momencie, kiedy na parkiet wszedł Aleksandar Mladenovic. Po jego dwóch z rzędu trafieniach, Śląsk przegrał tą kwartę tylko 17-21.

Początkowe minuty drugiej kwarty należały do przyjezdnych. Skutecznie pod koszami grał Mladenovic, a fatalnie grę Trefla, pod nieobecność Koszarka prowadził Vonteego Cummings. Muiznieks momentalnie jednak wpuścił na parkiet swojego rozgrywającego co przyniosło efekt. Coraz lepiej spisywali się podkoszowi Trefla, którzy zawodzili w pierwszej „ćwiartce”. Do końca pierwszej połowy, punkty zdobywali Burgess, John Turek i Marcin Stefański, a ich przewaga w pomalowanym była ogromna. Dość powiedzieć, że w pierwszych 18 minutach, Śląsk zebrał w sumie 7 piłek, a Trefl 20 z czego aż 8 na atakowanej desce. Do przerwy było jednak tylko 37-32 dla Trefla, ponieważ miejscowi stracili aż 12 piłek w 20 minut. Śląsk nie potrafił zamienić tych strat na punkty, bo jego zawodnicy nie czują się najlepiej w szybkim ataku. Przodował w tym Paul Graham który w pierwszej połowie spudłował aż 7 z 9 rzutów z gry.

W spotkaniach przeciwko Anwilowi i Turowowi, kiedy to Śląsk przegrywał wysoko, wrocławianie fatalnie grali w trzeciej kwarcie. Tym razem zapowiadało się na podobny scenariusz. W 25. minucie Łukasz Koszarek trafił kolejny rzut za trzy i przewaga jego zespołu urosła do 9 „oczek” (47-38).

Wtedy nastąpił jednak zryw koszykarzy Śląska. Trzy razy za trzy trafił Qa’rraan Calhoun, a jeden rzut z dystansu dodał powracający do rotacji Bartosz Bochno. Po skutecznej próbie tego pierwszego było jeszcze 55-54 dla Trefla na 18 sekund przed końcem trzeciej odsłony. Łukasz Wiśniewski stracił jednak piłkę przy próbie powiększenia przewagi, a potem bezmyślnie sfaulował Vairogsa. Dwa celne rzuty osobiste Łotysza sprawiły, że to goście wygrywali 56-55 po 30 minutach.

Cztery punkty Skibniewskiego po rozpoczęciu ostatniej kwarty ustawiły Śląsk na bardzo dobrej pozycji wyjściowej do odniesienia zwycięstwa. Gra Trefla ponownie wyglądała słabo, ponieważ za rozgrywanie zabrał się powolny Cummings. Znów bardzo szybko zmienił go Koszarek, który nie miał zbyt wielu okazji na odpoczynek w tym spotkaniu. Dzięki jego akcji 2+1 na tablicy pojawił się remis po 60.

Kolejne akcje należały jednak do gości i po runie 7-0 zrobiło się 67-60. Za trzy trafił Slavisa Bogavac, a kolejne punkty spod samego kosza dorzucał niezawodny Mladenovic. Chwilę później czwarty faul popełnił Robert Skibniewski, co na kilka minut skutecznie powstrzymało jego defensywne zapędy względem Koszarka. Zawodnik Trefla wykorzystał natychmiast ten fakt i po jego popisie, który trwał minutę i asyście do Burgessa, wynik ponownie zbliżył się do remisu (68-69).

Skibniewski grał jednak doskonale w ostatnich akcjach. Najpierw trafił za trzy, a później miał udział w podobnym trafieniu w wykonaniu Calhouna na 34 sekundy przed końcem meczu (78-72). Chwile wcześniej dwa rzuty osobiste spudłował John Turek, a Chris Burgess zaliczył airballa przy próbie z dystansu.

Po czasie wziętym przez Muiznieksa, sprawy w swoje ręce wziął Koszarek i próbował oddać rzut zza łuku po indywidualnej akcji. Jednak Akselis Vairogs, kryjący „Koszara” w tej akcji, wybił piłkę rozgrywającemu Trefla. Po kontrataku dwa punkty zdobył Mladenovic. Śląsk nie mógł już przegrać tego meczu i bardzo niespodziewanie zdobył swój trzeci w tym sezonie skalp.

Porażka Trefla jest o tyle dziwna, że jego gracze zdominowali walkę na tablicach. Zanotowali 37 zbiórek przy 24 Śląska. Wrocławianie pozwolili gospodarzom na zebranie aż 12 piłek na własnej tablicy. Rzadko zdarza się także aby przegrała drużyna, która trafiła ponad 50% swoich rzutów z gry (30-59).

W zespole z Wrocławia wyróżnić należy bardzo skutecznych Calhouna i Vairogsa oraz Bartosza Bochno, któremu najwidoczniej na dobre wyszło przesiedzenie ostatnich spotkań na ławce rezerwowych. Robert Skibniewski i Aleksandar Mladenovic potwierdzili kolejny raz, że jak na warunki TBL, ich umiejętności wyrastają ponad przeciętność.

Trefl Sopot – Śląsk Wrocław 77:82  (21:17, 16:15, 18:24, 22:26)

Trefl: Łukasz Koszarek 23, John Turek 15, Chris Burgess 12, Adam Waczyński 9, Łukasz Wiśniewski 8, Marcin Stefański 8, Vonteego Cummings 2, Jamelle Horne 0.

Śląsk: Aleksandar Mladenovic 17, Qa’rraan Calhoun 16, Akselis Vairgs 14, Robert Skibniewski 13, Bartosz Bochno 9, Slavisa Bogavac 8, Paul Graham 4, Paweł Buczak 1, Piotr Niedźwiedzki 0.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Były MVP PLK w Izraelu

Zapewne pamiętacie niezwykłego skrzydłowego Amerykanina, który w pojedynkę wygrywał mecze dla Asseco Prokomu w Eurolidze i PLK. Zapewne pamiętacie też...

Zamknij