Koniec marzeń Polek!

Polskie koszykarki przegrały z Łotwą 53:62 w pierwszym meczu drugiej fazy WomenEurobasket 2011. O porażce biało-czerwonych zdecydowała fatalna druga połowa. Tym samym podopieczne Dariusza Maciejewskiego straciły szanse na awans do ćwierćfinału.


Polska – Łotwa 53:62
(18:17, 15:12, 7:17, 13:16)

Polska: Ewelina Kobryn 13, Elżbieta Mowlik 13, Agnieszka Kaczmarczyk 7, Agnieszka Skobel 7, Agnieszka Szott 4, Paulina Pawlak 3, Justyna Żurowska 3, Małgorzata Babicka 2, Katarzyna Dźwigalska 1, Patrycja Gulak-Lipka 0.

Łotwa: Gunta Basko 19, Ieva Kublina 14, Sabine Niedola 8, Elina Babkina 6, Liene Jansone 5,Kristine Karklina 5, Zane Tamane 3, Zane Eglite 2, Aija Putnina 0, Zane Jakobsone 0, Liene Priede 0.

Po wcześniejszych porażkach z Czarnogórą i Hiszpanią w pierwszej rundzie, Polki musiałyby wygrać dwa kolejne mecze z Chorwatkami oraz Francuzkami i liczyć na to, że trójkolorowe – mistrzynie Europy nie odniosą żadnego zwycięstwa.

Łotwa wygrała po raz trzeci i zapewniła sobie udział w 1/4 finału.

Polska przegrała po raz trzeci w historii oficjalnych spotkań z Łotwą i drugi raz w tym roku, po dogrywce na turnieju w Karlovych Varach (59:60).

Biało-czerwone rozpoczęły w zmienionym, w porównaniu do pierwszej rundy składzie: Paulina Pawlak, Agnieszka Skobel, Agnieszka Szott, Justyna Żurowska, Ewelina Kobryn. W drużynie Łotwy pojawiły się w pierwszej piątce m.in. znane z polskiej ligi rozgrywające Elina Babkina (Lotos) i Gunta Basko (Wisła).

Rywalki grały szybko i miały wysoką skuteczność (trafiły 5 z 6 rzutów). Po trzech minutach prowadziły 11:5 i trener Dariusz Maciejewski wziął czas. Jego podopieczne nie potrafiły wykorzystać pod koszem liderki Eweliny Kobryn. Pierwsze podanie do środkowej, zakończone zresztą punktami, dotarło do zawodniczki Wisły po czterech minutach, gdy Łotyszki prowadziły już 13:5.

Polki zaczęły lepiej bronić, a zmienniczki Elżbieta Mowlik i Agnieszka Kaczmarczyk odważniej grały w ataku. To spowodowało, że na 80 sekund przed końcem pierwszej kwarty biało-czerwone nie tylko zniwelowały przewagę, ale uzyskały prowadzenie 16:15 po koszu Agnieszki Kaczmarczyk. Po kolejnej akcji zawodniczki z Gorzowa Wlkp. było 18:16.

Drugą kwartę od dwóch z rzędu rzutów zza linii 6,75 m rozpoczęła Mowlik i Polska wygrywała 24:19 w 11. minucie. W defensywie wyróżniała się Małgorzata Babicka. Końcowe trzy minuty tej części spotkania to seria prostych błędów, co wykorzystały rywalki, a po 20 minutach było 33:29 dla Polski.

Fatalny początek po wznowieniu gry sprawił, że po niespełna trzech minutach Łotyszki prowadziły 36:33. Znowu brakowało podkoszowych podań do Kobryn. Zawodniczki obydwu drużyn popełniały błędy i raziły nieskutecznością – przez pięć minut na tablicy widniał ten sam wynik 41:38 dla Łotyszek. Ich obrona strefowa sprawiała Polkom dużo kłopotów – przez dziewięć minut zdołały zdobyć tylko pięć punktów. Kwarta zakończyła się zwycięstwem Łotyszek 17:7 i przed ostatnią siódma drużyna mistrzostw Europy z 2009 roku prowadziła z Polską 46:40.

Decydująca dla losów meczu była skuteczność rzutów z dystansu w czwartej kwarcie oraz zachowanie spokoju. W obydwu elementach lepsze były Łotyszki.

Jeszcze w 33. minucie po rzucie zza linii 6,75 m Kaczmarczyk polski zespół przegrywał tylko 45:48. Odpowiedź rywalek była jednak błyskawiczna – dwa rzuty z dystansu, które wpadły równo z syreną kończąca czas 24 sekund przewidziany na rozegranie ataku i na pięć minut przed końcem było 54:45 dla Łotwy.

Polki choć nieźle broniły, grały źle w ofensywie. Nie trafiały spod kosza, a zrażone tym niepowodzeniem próbowały rzucać za trzy punkty. Wypracowywanie pozycji przy twardej obronie Łotyszek zajmowało im tak dużo czasu, że w końcu zmuszone były oddawać rzuty z trudnych pozycji, a te były niecelne. Mimo porażki kibice skandowali w Spodku „dziękujemy za walkę”.

Relacja za SportoweFakty.pl

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Hinnant poprowadzi grę Anwilu

Nie Łukasz Koszarek ani nie Robert Skibniewski, a Louis Hinnant (27 lat i 193 cm wzrostu) wspomoże Marcina Nowakowskiego na pozycji rozgrywającego...

Zamknij