Chyliński rozstrzelał Twarde Pierniki


– W Radomiu nie trafiałem nic, dziś – prawie wszystko – powiedział obrońca Anwilu Włocławek Michał Chyliński, który zdobył 24 punkty w wygranym z Polskim Cukrem Toruń 91:73 spotkaniu ekstraklasy koszykarzy. Lider doznał drugiej z rzędu porażki.

– Bardzo cieszy takie zwycięstwo. Ten mecz był dla nas bardzo ważny, szczególnie po porażce w Radomiu. Chcieliśmy pokazać, że potrafimy grać zdecydowanie lepiej. Kibice dopisali i stworzyli wspaniałą atmosferę. Od samego początku nakręcili nas i dodali energii do walki. Już kilka dni wcześniej było wiadomo, że będzie to mecz wyjątkowy, bo bilety dawno były wyprzedane. Takie są derby kujawsko-pomorskiego. Nie może być jednak inaczej, gdyż nasi rywale grają świetnie od początku sezonu – powiedział najlepszy strzelec Anwilu.

Włocławianie zaprezentowali różnorodność w ataku. Wszyscy zawodnicy Anwilu, którzy pojawili się na boisku, zdobyli punkty. – Dzieliliśmy się dobrze piłką. Graliśmy bardzo fajnie w ataku, szukając różnych opcji. Wpadało nam wiele rzutów za trzy punkty, ale i pod koszem świetnie sobie radziliśmy. W obronie też zaprezentowaliśmy się na przyzwoitym poziomie. W innym razie nie moglibyśmy myśleć o pokonaniu lidera. Życzyłbym sobie, żebyśmy zawsze wyglądali na boisku tak, jak dzisiaj. Gdyby tak było, to na koniec sezonu na pewno bylibyśmy zadowoleni – podkreślił Chyliński.

Doświadczony zawodnik nie chciał wyrokować, o co może walczyć jego zespół w obecnych rozgrywkach. – Na pewno fajnie byłoby z Polskim Cukrem zagrać o medal, ale na razie jest za wcześnie na takie dywagacje. Musimy zejść na ziemię i przygotować się do kolejnego spotkania – dodał.

W poprzedniej kolejce w spotkaniu z Rosą Radom (przegranym przez Anwil 61:74) zdobył on zaledwie jeden punkt i nie trafił żadnego z pięciu rzutów z obwodu. W meczu z Polskim Cukrem trafił siedem „trójek”. – Koledzy dobrze znajdowali mnie na pozycjach. Fajnie, że mogłem w tak dużej mierze pomóc drużynie. Taki jest los strzelca. W Radomiu nie trafiałem nic, a dzisiaj – prawie wszystko. Zawsze jednak trzeba wierzyć w swój rzut. Rywale nie wiedzieli na czym się skoncentrować, bo wychodziły nam różne akcje. W dobrych zespołach pięciu, a nawet siedmiu zawodników może rzucić powyżej 10 punktów. Gdy jest tylko jeden lider, który ciągnie grę, to w najważniejszym momencie sezonu przeciwnicy są na niego tak przygotowani, że cała drużyna głupieje, gdy on nie może zdobyć wielu punktów – podkreślił wielokrotny reprezentant Polski.

Zespół z Włocławka wygrał siódmy mecz w tym sezonie w Hali Mistrzów. Przegrał tylko raz – z PGE Turów Zgorzelec. Na wyjeździe Anwil doznał jednak pięciu porażek w ośmiu pojedynkach. – Coś w tym jest, że nasza gra jest w tych meczach zdecydowanie słabsza. Wyjazdowe starcia zazwyczaj wygrywa się obroną. Tam nie ma naszych koszy, naszej hali, naszej publiczności. Musimy przez 40 minut walczyć skuteczniej w obronie, a także dzielić się piłką w ataku tak, jak w dziś. Wtedy będzie dobrze. Wiemy o tym problemie i staramy się znaleźć na niego receptę – zakończył Chyliński.

Ekipa z Włocławka z bilansem 10 zwycięstw i sześciu porażek jest w tabeli trzecia. Lider z Torunia z 15 meczów wygrał 13.

Info za: PAP

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Pamuła i Parzeński przestraszyli Czarne Pantery

Autor: Michał Kajzerek Takiego zwycięstwa MKS Dąbrowa Górnicza potrzebował. Zespół z Zagłębia przerwał serię trzech porażek z rzędu i rozgrywając...

Zamknij