Savanović ograł Turów i zabrał marzenia o awansie

turow_zgorzelecTragiczna czwarta kwarta w wykonaniu PGE Turowa Zgorzelec zadecydowała o porażce 89:95 w Monachium z tamtejszym FC Bayernem. Koszykarze mistrza Polski prowadzili w trzeciej kwarcie już 13 punktami, a w ostatniej odsłonie gry na 4 minuty do końca mieli 7 punktów przewagi. Wszystko do czasu dwóch ostatnich minut meczu…

Katem PGE Turowa okazał się być Dusko Savanović, który trafiał wszystko (24 pkt z 31 zdobył w II połowie) , co tylko rzucił w stronę kosza (14 oczek w czwartej kwarcie) śrubując swój euroligowy rekord punktów. W końcówce spotkania, kiedy Savanović odrobił już praktycznie w pojedynkę straty do mistrza Polski, do gry włączył się Heiko Schaffartzik, nie myląc się się z linii rzutów wolnych ( a którego chyba jednak pochopnie faulował m.in. Damian Kulig.)

Zawodnicy ze Zgorzelca rozpoczęli spotkanie od dwóch rzutów zza linii 6,75 m w wykonaniu Michała Chylińskiego i wykorzystywali dystansowe granie do budowania przewagi nad Mistrzami Niemiec. W pierwszej kwarcie „nasi Mistrzowie” prowadzili 20:12, w drugiej aż cztery razy różnicą 10 pkt . Grali zespołowo, kontrolowali tempo akcji i dobrze bronili. Nad koszami „fruwał” Chris Wright, popisując się w całym meczu trzema efektownymi slam dunkami.

Na początku trzeciej odsłony – po 10 z rzędu zdobytych punktach – PGE Turów wygrywał 56:43 i była to najwyższa przewaga w spotkaniu. Pod koniec tej samej kwarty gospodarze dwukrotnie zmniejszyli ich przewagę do jednego punktu (59:60 i 61:62) i włączali agresywną obronę na całym boisku przy seryjnych trafieniach Savanovića.  Można było jednak odnieść wrażenie, iż dzięki liderowaniu Damiana Kuliga i Nemanji Jaramaza goście potrafili odeprzeć ataki rywala.

Wszystko to jednak przez wspomniane trzy kwarty, bo do końca 30 minuty meczu Mistrzowie Polski imponowali rzutami za trzy punkty (56% skuteczności).  Potem miejscowi znaleźli na Turów receptę.

Wspomniany już Savanović był niczym profesor w ostatnich 10 minutach. Gdy tylko dostawał piłkę już wiedział co z nią zrobić i jaki manewr wykonać, aby zdobyć punkty. 31 punktów Serba przy 14 w ostatnich 10 minutach a wśród nich  trafieniee sprzed nosa Filipa Dylewicza, które dało Mistrzom Niemiec wielką nadzieję na wygraną spotkania. Odpowiedzi i kolejne próby rzutów zza łuku Mardy’ego Collinsa pozostawiały wiele do życzenia…Miodrag Rajković niespecjalnie reagował, zapominając o możliwości krycia serbskiego skrzydłowego dobrze dysponowanym Chrisem Wrightem.  Kolejne akcje gości podczas ostatnich 120 sekund niczego dobrego polskiej drużynie już nie przynosiły, a straty i niecelne próby rzutów łamały nadzieję gości na końcowy sukces czy zachowanie matematycznych szans na awans do TOP16.

Bayern miał gorszy procent rzutów za dwa, trzy i wolnych, mniej asyst niż polski zespół, wygrał tylko walkę pod tablicami (42:30), ale to wystarczyło podopiecznym Svetislava Pesića.

Abstrahując od wyniku pojedynku to dla obu zespołów ten mecz oznacza pożegnanie się z Euroligą. Zarówno PGE Turów jak i Bayern mają jeszcze po jednym spotkaniu do rozegrania, ale pewnym jest, że mistrzowie Polski i Niemiec nie awansują do fazy TOP16. PGE Turów w ostatniej kolejce Euroligi zmierzy się z EA7 Emporio Armani Mediolan.

FC Bayern Monachium – PGE Turów Zgorzelec 95:89 (16:22, 22:24, 25:26, 32:17)

FC Bayern: Schaffartzik 15 (3), McCalebb 6 (1), Dedović 2, Stimać 12, Zipser 5 (1), Savanović 31 (4), Staiger 0, Gavel 9 (1), Taylor 6 (1), Jagla 0, Bryant 9

PGE Turów: Collins 4, Kulig 14 (1), Chyliński 6 (2), Jaramaz 16 (2), Wiśniewski 2, Dylewicz 9 (2), Moldoveanu 8 (2), Nikolić 9, Taylor 8 (1), Wright 8, Zigeranović 5 (1)

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Stelmet pożegnał się z pucharami we własnej hali

Na zakończenie domowej przygody z Eurocup podopieczni Saso Filipovskiego odnieśli drugą w tym sezonie wygraną w pucharowych rozgrywkach. Dzięki emocjonującej...

Zamknij