Trefl górą w hicie 15. kolejki

Bardzo słabo rozpoczęło się najciekawiej zapowiadające się spotkanie XV kolejki, w którym na parkiecie Hali Stulecia w Sopocie, Trefl podejmował Anwil. Przez pierwsze pięć minut telewizyjnego pojedynku zobaczyliśmy tylko trzy celne kosze (4:2 dla włocławian).

Do 7 minuty pierwszej odsłony mecz był bardzo nudnym widowiskiem i obie drużyny dopasowały się do poziomu gry innych drużyn w tej kolejce (mecze Śląska z Kotwicą oraz Asseco z Polpharmą również nie zachwyciły oglądających). Trefl na swoim parkiecie nie mógł znaleźć drogi do kosza i kolejne próby różnych zawodników zaczęły ją znajdywać w ósmej minucie odsłony. Dwa trafienia Pawła Leończyka i pierwsza trójka w meczu (z obu stron) Sarunasa Vasilauskasa podniosła nam nieco poziom widowiska. Dzięki trafieniu budzącego się do gry po dłuższej kontuzji Piotra Pamuły Anwil minimalnie prowadził (15:13).

Drugie dziesięć minut to już inna i wyższa jakość Trefla. Podopieczni Dariusa Maskoliunasa dostali zastrzyk energii od Marcina Stefańskiego (cichego bohatera meczu) a trzy z rzędu trafienia „Stefana” pchnęły sopocki zespół w stronę wygranej. Skrzydłowy Trefla udanie wciskał się pod obręcz i ogrywając kolejnych rywali dał zespołowi większą przewagę. Marcina wspierał dobrą grą m.in. Lance Jeter, który zdobył kolejne punkty dla gospodarzy, wyprowadzając ich na 9 punktów przewagi (26:17). Na szczęście dla gości ich bałkańscy podkoszowi przywrócili Anwil do gry i celne osobiste Seida Hajrića (4 w sumie) oraz dystansowe trafienie Danilo Mijatovića zbliżyły obie ekipy na różnicę 4 oczek. Trefl jednak nie pozostawał dłużny rywalom a kolejne udane zagrania Michała Michalaka , Pawła Leończyka oraz w końcu trójka Krzysztofa Roszyka doprowadziła sopocian do ośmiopunktowej zaliczki przed przerwą (37:29).

Różnica w grze i prowadzenie miejscowych brały się głównie z szybszej gry po obwodzie Trefla oraz faktu, że na ofensywne akcje Trefla wpływ mieli niemal wszyscy gracze występujący na parkiecie. Częste i szybkie dzielenie się piłką oraz dobra współpraca między wysokimi przyniosła sopocianom przewagę. 17 asyst w całym meczu zanotowali gospodarze, natomiast goście tylko 11. Gorzej dla Anwilu wyglądał również wskaźnik strat – 18 – przy 12 ich rywali.

Anwil polegał częściej na indywidualnych zagraniach Deividasa Dulkysa, Michała Sokołowskiego (ci dwaj popisywali się efektownymi wsadami po kontrach) i Keitha Clantona. Dobrze odcinany od piłki zostawał Sejd Hajrić, ale największą bolączką Miliji Bogicevića okazała się kolejna kontuzja w tych rozgrywkach Dusana Katnića.

Trzecia odsłona przerodziła się w nie do końca skuteczną pogoń Anwilu. Pierwsze minuty jej za sprawą energetycznych akcji Dulkysa i Sokołowskiego poderwały gości do walki. Z kolei seria trójek Litwina z Włocławka sprawiła , że gracze trenera Bogicevića poczuli szansę na przejęcie meczu. Kiedy po dwóch celnych osobistych Katnića wydawało się, że czeka na jeszcze bardziej wyrównana czwarta kwarta, to celną trójką odpowiedział Adam Waczyński (zupełnie niewidoczny przez większą część meczu). Po chwili oglądaliśmy dystansowe trafienie Dawida Brembly i Trefl znów budował przewagę…która w końcu III kwarty wyniosła znów osiem oczek (56:48).

Finałowe 10 minut rozpoczęło się od dwójkowych i skutecznych zagrań duetu Stefański – Majstrović. Na odpowiedź gości nie czekaliśmy zbyt długo bo trójkę po trójce trafili obwodowi rywala – Katnić i Dulkys. Niestety dla Anwilu poważniejszej kontuzji (skręcenia stawu skokowego?) nabawił się Serb i do końca meczu goście pozostawali bez klasycznej jedynki. Mimo straty swojego kreatora gry to trener Bogicević mógł liczyć na swoich liderów – Hajrića i Dulkysa – którzy z kolei doprowadzili do remisu (po 63).

Sama końcówka meczu i ostatnie trzy minuty należała jednak do sopocian. Trójka Lance’a Jetera oraz akcja „dwa plus jeden” Pawła Leończyka podkreśliły prowadzenie gospodarzy. Kiedy na 43 sek przed końcem meczu bardzo szczęśliwie, półhakiem, akcję wykończył Adam Waczyński wówczas wiedzieliśmy, iż Trefl nie odda w tej kolejce pozycji wicelidera. Blok Majstrovića (na Dulkysie) oraz przechwyt Leończyka (na Pamule) zabrały jakiekolwiek szanse Rottweilerom na 10. zwycięstwo w 15. kolejce.

Graczem meczu okazał się Marcin Stefański, który zakończył pojedynek z 13pkt, 10zb i 3as. „Ławka” Trefla wniosła do spotkania aż 38 pkt, głównie za sprawą dwucyfrowych zdobyczy Stefańskiego i Jetera (11pkt).

Wynik: Trefl Sopot – Anwil Włocławek 77:70 (13:15, 24:14, 19:19, 21:22)

Trefl: Waczyński 13, Leończyk 13, Stefański 13, Jeter 11, Vasiliauskas 8, Majstorović 6, Brembly 5, Gadri-Nicholson 3, Roszyk 3, Michalak 2.

Anwil: Dulkys 15, Hajrić 12, Clanton 10, Kostrzewski 8, Sokołowski 7, Katnić 7, Pamuła 6, Mijatović 5.

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Turów przełamał serię porażek w lidze VTB

PGE Turów Zgorzelec pokonał mistrza Czech CEZ Nymburk 103:94 w meczu 11. kolejki Zjednoczonej Ligi VTB koszykarzy. Zgorzelczanie po ligowej...

Zamknij