Stelmet – Galatasaray bez polskiego happy endu

Koszykarze Stelmetu w swoim czwartym meczu w grupie C Euroligi doznali trzeciej porażki. Zielonogórzanie po dramatycznym meczu ulegli we własnej hali mistrzowi Turcji Galatasaray Stambuł 75:78

Zielonogórzanie zgodnie z zapowiedziami nie ulękli się swoich rywali. Od pierwszych minut meczu toczyli z Galatasaray wyrównaną walkę i na początku meczu zdołali nawet objąć prowadzenie 8:5. Problemy zaczęły się jednak w drugiej kwarcie, kiedy z parkietu zeszli podstawowi zawodnicy Stelmetu, a szczególnie dobrze spisujący się Łukasz Koszarek i Christian Eyenga.

Mistrzowie Turcji wykorzystywali błędy w ataku gospodarzy i w mgnieniu oka wypracowali przewagę. Robili dokładnie to, co zaplanowali sobie przed meczem gracze Stelmetu, czyli grali szybkim atakiem. Rozpędzający się koszykarze Galatasaray byli momentami nieuchwytni dla zielonogórzan i po celnym rzucie za trzy punkty Popsa Mensah-Bonsu prowadzili 41:31.

Nie był to koniec emocji w tym meczu. Po przerwie gracze Stelmetu jakby ponownie nabrali wiary w swoje umiejętności i zaczęli odrabiać straty. Mistrzom Polski pomogły w tym rzuty dystansowe, które kolejno trafiali Craig Brackins, Przemysław Zamojski i Koszarek. Skuteczna gra w ofensywie pozwoliła gospodarzom zniwelować przewagę gości do zaledwie 3 punktów.

Następnie znów powtórzyła się przypadłość z pierwszej połowy. Wraz z pojawieniem się graczy rezerwowych Stelmetu przewaga rywali zaczęła rosnąć. Dobrze prowadzący tego dnia grę Carlos Arroyo i skuteczny Erwin Dudley byli nie do powstrzymania przez momentami zagubioną obronę zielonogórzan. Tak klasowy rywal jak mistrz Turcji skwapliwie korzystał z każdej okazji do zdobycia punktów i po trzech kwartach prowadził 61:52. Przede wszystkim w jego grze było widać duże zrozumienie i zgranie. Goście umiejętnie dzielili się piłką, notując w całym meczu 18 asyst, przy 13 Stelmetu.

Ostatnia kwarta znów rozgrzała publiczność w zielonogórskiej hali Centrum Rekreacyjno-Sportowego. Ambitni i waleczni gospodarze ponownie rzucili się w pościg za Turkami. Przewodził im w tym Zamojski – skutecznie kończąc akcję za akcją, doprowadził do rezultatu 59:61.

Jednak to dopiero na niespełna dwie minuty przed końcem meczu Stelmet zdołał objąć prowadzenie. Stało się to za sprawą Ervinga Walkera, który dwukrotnie trafił z linii rzutów wolnych i doprowadził do rezultatu 73:72.

Doświadczeni gracze Galatasaray zdołali jednak zdobywać punkty w kolejnych akcjach i na 18 sekund przed końcem po wolnych Mensah-Bonsu prowadzili 76:75. Koszykarze Stelmetu mieli szansę na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę. Nie udało im się jednak zakończyć akcji punktami, rzut Brackinsa odbił się od obręczy i zielonogórzanie musieli pogodzić się z porażką.

Mimo to ich ogromny wysiłek został doceniony przez fanów, którzy po ostatniej syrenie na stojąco dziękowali swoim ulubieńcom za ogromną wolę walki i serce do gry.

Stelmet Zielona Góra – Galatasaray Stambuł 75:78 (22:25, 14:18, 16:18, 23:17)

Stelmet: Przemysław Zamojski 17, Erving Walker 17, Vladimir Dragicevic 13, Craig Brackins 10, Christian Eyenga 8, Łukasz Koszarek 8, Maciej Kucharek 2, David Barlow 0, Adam Hrycaniuk 0, Marcin Sroka 0.

Galatasaray: Erwin Dudley 21, Pops Mensah-Bonsu 15, Carlos Arroyo 11, Jamont Gordon 10, Henry Domercant 7, Zoran Erceg 7, Sinan Guler 5, Milan Macvan 2, Huseyin Koksal 0, Ender Arslan 0.

Relacja za : PAP

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Śląsk pokonał niepokonanych

Właśnie takiego Śląska Wrocław potrzebuje polska koszykówka. Po zaciętym spotkaniu waleczni wrocławianie pokonali 67-65 dotychczas niepokonaną Energę Czarnych Słupsk.  ...

Zamknij