Pierwsza historyczna wygrana Stelmetu w Eurolidze

Koszykarze Stelmetu Zielona Góra odnieśli pierwsze zwycięstwo w Eurolidze. W trzeciej kolejce pokonali we własnej hali włoski zespół MDP Siena 73:65.

Zielonogórzanie, mimo wysokich porażek w dwóch poprzednich meczach, do rywalizacji z mistrzem Włoch podeszli bez respektu. Od początku było widać pomysł taktyczny trenera Mihailo Uvalina. Serb dość niespodziewanie w wyjściowej piątce wystawił Craiga Brackinsa i zalecił swoim zawodnikom obronę strefową.

Takie rozwiązania przyniosły efekty. Zespół ze Sieny miał mocno ograniczone pole manewru w ataku i często zmuszony był do oddawania rzutów z nieprzygotowanych pozycji. Stelmet z kolei w ataku funkcjonował dobrze, a najlepszym dowodem na to były efektowne wsady Christiana Eyengi. Tak grający mistrzowie Polski wygrali pierwszą kwartę 16:13.

W drugiej wystrzegli się błędu z inauguracyjnego meczu z Unicają, kiedy rywale im uciekli. Tym razem to oni kontrolowali wydarzenia i zdołali jeszcze powiększyć przewagę. Podobać mógł się skuteczny Eyenga, a dobrą zmianę dał także Erving Walker, dzięki czemu po 20 minutach gry Stelmet prowadził 35:27.

Po przerwie gospodarze wyszyli jednak na boisko zdekoncentrowani i rywale w nieco ponad minutę zniwelowali straty. Po trafieniu za trzy punkty Daniela Hacketta Stelmet prowadził tylko 35:34.

Na szczęście jego gracze szybko obudzili się i po przerwie na żądanie trenera Uvalina złapali właściwy rytm, ponownie odskakując na kilka punktów.

Za każdym razem, kiedy goście zbliżali się do remisu, zielonogórzanie potrafili skutecznie odpowiedzieć. Prym w tym wiódł Łukasz Koszarek, który wreszcie zagrał na miarę własnych możliwości i oczekiwań kibiców. Kapitan Stelmetu dobrze kreował grę, a kiedy była potrzeba brał ciężar zdobywania punktów na swoje barki m.in. trafiając dwa istotne dla wyniku meczu rzuty z dystansu.

Sporo emocji było w końcówce. Stelmet prowadził 66:61, ale goście nie rezygnowali, jednak pudłowali „trójki”, mimo że w całym spotkaniu trafili ich 10.

Zielonogórzanie w ostatnich minutach wykazali dużo zimnej krwi. Przede wszystkim wystrzegli się prostych strat, których w przekroju całego meczu popełnili aż 16. W związku z tym zespół włoski był zmuszony uciekać się do fauli, by przerwać ataki gospodarzy, a ci rzuty wolne zamieniali na punkty. Skończyło się 73:65 i historyczny sukces w Eurolidze stał się faktem.

Stelmet Zielona Góra – Montepaschi Siena 73:65 (16:13, 19:14, 14:17, 24:21).

Stelmet: Łukasz Koszarek 15, Christian Eyenga 13, Vladimir Dragicevic 12, Przemysław Zamojski 9, Erving Walker 7, David Barlow 7, Craig Brackins 6, Adam Hrycaniuk 4, Kamil Chanas 0.

Montepaschi: Joshua Carter 16, Daniel Hackett 12, Taylor Rochestie 11, Tomas Ress 8, Jeff Viggiano 7, Benjamin Ortner 4, Kim English 3, Eric Green 2, Othello Hunter 2.

Relacja za : PAP

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Jezioro przegrywa czwarty raz z rzędu, Leszek Marzec zwolniony

W czwartkowy wieczór w tarnobrzeskiej hali MOSiR odbyło się spotkanie tamtejszego Jeziora, w którym podejmowali PGE Turów Zgorzelec. Dzisiejsi gospodarze...

Zamknij