Skarb kibica PLK 2013/14 – Trefl Sopot

Dziś wieczorem staną przed drugą z rzędu szansą zdobycia Superpucharu Polski. W „sezonie ogórkowym” wokół ekipy Trefla Sopot działo się sporo, począwszy od odpłynięcia ze składu 4 graczy pierwszej piątki, na treneskiej zmianie kończąc. Nikogo specjalnie te zmiany nie powinny dziwić, bowiem przed poprzednim sezonem znów liczono na medal, a jak wiemy skończyło się wypadnięcem poza burtę play offs czyli już na pierwszej rundzie. Jeśli dziś weźmiemy pod uwagę nazwiska jakie wzmocniły skład czy ławkę trenerską Treflaków to dojdziemy do szybkiego wniosku , że w Sopocie znów mierzą w medal. Przeanalizujmy teraz wspólnie jakie realne szanse na sukces mają przmeblowani sopocianie.

Ubiegły sezon:

Filip Dylewicz, Frank Turner oraz Adam Waczyński po udanych występach w pierwszej fazie sezonu mieli zaprowadzić Trefl co najmniej do półfinałów Mistrzostw Polski. Niestety po drodze do play offs klubem targały pewne problemy, najpierw związane z odejściem pierwszego szkoleniowca Zana Tabaka, następnie kłopoty z terminowymi wypłatami dla graczy, a w końcu odejście – mającego spełniać rolę jednego z liderów – Przemysława Zamojskiego. Wprawdzie zespół dostawał kolejne wzmocnienia w osobach Kurta Looby’ego oraz – tuż przed play offs – Ronalda Davisa, ale te roszady nie przyniosły spodziewanego efektu . Efekt końcowy był taki, iż niespodziewanie, wyżej rozstawiony Trefl, uległ wyraźnie przyszłym brązowym medalistom MP – AZS-owi Koszalin. To zapowiadało huczne lato w Trójmieście, począwszy od zmiany trenera z Mariusza Niedbalskiego na Dariusa Maskoliunasa oraz wyjazd do Zgorzelca wieloletniego kapitana klubu – Filipa Dylewicza. W ich miejsce zakontrakowano wartościowych graczy, ale nie gwarantujących wcale medalu. Jak będzie szła współpraca na linii nowy trener – nowi gracze?

Trener:

Darius Maskoliunas ma zapewnić Treflowi walkę o medale i powrót w play offs do czołowej czwórki. Atutem dawnego gracza trójmiejskiego klubu ma być sukces w roli asystenta Jonasa Kazlauskasa podczas słoweńskiego Eurobasketu (srebrny medal ME). Atutem trenera-ex zawodnika ma być ogromne doświadczenie z występów w PLK oraz bogata kariera klubowa. Ponadto te rzeczy mają mu przynieść łatwość w komunikacji z zawodnikami. Wydaje się , że medalista Mistrzostw Polski nie powinien mieć problemów ze sterowaniem rozgrywającymi oraz czytaniem gry rywali, gdyż sam jako gracz doskonale poznał różne metody treningowe, sposoby prowadzenia drużyn przez wielu szkoleniowców a lata pracy na najwyższym poziomie (również w litewskiej kadrze) powinny tylko wyjść na plus Treflowi. Brązowy medal Igrzysk Olimpijskich oraz tryumf w Eurolidze powinny dać graczom tylko znak, że będą mieli oni okazję do pracy z solidnym fachowcem. Jego warsztat, jak to miało miejsce w przypadku Tabaka, dopiero będziemy poznawać.

Roszady w składzie:

Filigranowego Franka Turnera (oraz Lorinzę Harringtona) zastąpiła para Lance Jeter-Sarunas Vasiliauskas i to ona ma poprowadzić Trefl do lepszych występów w play offs. Atutem obu graczy będzie różny styl prezentowany przez obu graczy. Amerykanin preferuje grę na kontakcie oraz podkoszowe penetracje, z kolei Litwin lubuje się w rzutach z półdystansu oraz woli bardziej kontrolowaną koszykówkę. Na plus należy też oddać fakt, że mogą oni obaj występować jednocześnie na parkiecie i Jeter zejdzie na pozycję numer 2.

Na dwójce Trefl stawia na młodszy duet i Michała Michalaka z Davidem Bremblym. Są to młodzieżowi reprezentanci (byli bądź obecni) Polski i Niemiec, którzy w nowym sezonie będą mieli znacznie więcej minut niż w poprzednim oraz nie będą musieli oglądać pleców Przemysława Zamojskiego czy Ronalda Davisa. O ile Michalak woli częściej rzucać z obwodu, o tyle Brembly bardziej preferuje grę bliżej kosza, po penetracji czy ucieczce do szybkiego ataku czy za plecy rywala. Na pewno ich rywalizacja o miejsce w pierwszej piątce będzie ciekawa i przyniesie sopocianom wiele dobrego.

Trójka to sprawdzony i doświadczony już w PLK Adam Waczyński, wspierany przez weterana polskich parkietów Krzysztofa Roszyka. O ile klasy Waczyńskiego i jego umiejętności gry w ataku nie trzeba za bardzo reklamować, o tyle przychodzący z Gdyni Roszyk ma być typowym zadaniowcem, zdolnym zatrzymać najgroźniejszych strzelców rywala , z pozycji numer 2 i 3. Waczyński ma stać się liderem z prawdziwego zdarzenia i po części zastąpić Filipa Dylewicza w roli pierwszego strzelca drużyny.

Czwórka to nowy, w Sopocie Paweł Leończyk, który po udanej serii play offs przeciwko Treflowi, zaskarbił sobie sympatię działaczy z Trójmiasta. Popularny Leon stanie przed trudną rolą zastąpienia na pozycji numer 4 byłego kapitana drużyny. Atutem reprezentanta Polski z poprzedniego Eurobasketu jest waleczność oraz gra bliżej kosza (nie gra na dystansie jako Dylewicz) , ale od jego gry nie należy wymagać wielkich fajerwerków a raczej solidności. Zmiennikiem Leończyka będzie Marcin Stefański, który głównie ma koncentrować się na grze obronnej. Stefan jak zwykle postara się dodać pozytywną energię z ławki drużyny.

W końcu klasyczna piątka, grożąca zarówno w obronie jak i ataku. Zupełne przeciwieństwo statycznego Kurta Looby, mająca do zaoferowania więcej pod koszem aniżeli na obwodzie (porównując z Sime Spraliją). Trefl sięgnął po Yemi Gadri Nicholsona, mającego w zanadrzu udane występy w Enerdze Czarnych, bijącego się w ostatnim sezonie o czołowe miejsca kategorii zbiórek czy bloków. Jak na ligę polską jest to wzmocnienie z tzw. „górnej półki”. Działacze klubu nie szukali specjalnie zmiennika dla YGN, ponieważ założyli, iż chwilę odpoczynku Amerykaninowi da Paweł Leończyk, mający małe doświadczenie na centrze, z ubiegłorocznych występów w AZS-ie. Ostatecznie jednak podpisali umowę z serbskim weteranem Milanem Majstorovciem (30 lat i ulubiony punkt do rzutu to linia za trzy punkty).

Skład:

Obrońcy
Lance Jeter
Sarunas Vasiliauskas
Michał Michalak
David Brembly
Paweł Dzierżak

Skrzydłowi
Adam Waczyński
Krzysztof Roszyk
Marcin Stefański
Łukasz Jaśkiewicz

Podkoszowi
Paweł Leończyk
Yemi Gadri Nicholson
Milan Majstorović

Cele na nowy sezon:

Przede wszystkim poprawa wizerunku klubu, nadszarpniętego na dwóch polach – finansowym (chodzi o płynność o którą było ciężko w poprzednich rozgrywkach) oraz sportowym (porażka z AZS-em w play offs odebrana była jako niespodziewany szok). W dalszej kolejności korzystanie z nowych transferów i osób Gadri-Nicholsona, Leończyka, Jetera i Vasiliauskasa. Jeśli trzy z czterech nazwisk „wypalą” to Trefl może na poważnie włączyć się do walki o medale. Na pewno ważne będzie jak odpowiednie „puzzle” dopasuje do pomysłu na grę nowy trener. Trefl, który w ostatnim czasie wygrywał Puchar Polski również nie powinien odpuszczać drugorzędnych dla niektórych klubów rozgrywek sponsorowanych przez Intermarche.

Podsumowanie autora:

Mecze przedsezonowe nie zawsze mówią nam o formie danej drużyny, również nie dają nam całkowitego obrazu na tematy obrony czy ataku zespołu. Często trenerzy, którzy poznają dopiero graczy – szukając optymalnych ustawień w grze – eksperymentują. Tak doświadczony koszykarsko człowiek jak Maskoliunas postara się o jak najlepszą dyspozycję zespołu w drugiej fazie sezonu (bowiem w ostatnim roku było ciężko z tym, zwłaszcza w okolicach marca i kwietnia – wtedy, kiedy zespół grał nierówno) i wykorzystywanie głębi składu (wiedząc, że wcale w pierwszej fazie sezonu mogą zdarzać się wahania formy u poszczególnych graczy – nawiążę tutaj to wagi Jetera i Gadri-Nicholsona, którzy po leniwym lecie przybyli z nadbagażem do Trójmiasta). W moim przekonaniu prawdziwą siłę zbilansowanego w ataku Trefla poznamy dopiero za parę kolejek , kiedy wszyscy gracze i trener świetnie się poznają (zwłaszcza, kogo na co stać?). Dziś na papierze, personalnie, ten zespół rysuje się w okolcach ligowej czołówki, ale potencjałem nie grzeszą również najgroźniejsi rywale w walce o finał PLK jak Turów, Energa Czarni oraz broniący trzeciego miejsca Akademicy. Stawiając dziś na Trefl jako murowanego kandydata do medalu byłoby zatem błędem, gdyż nasza liga bywa przewrotna a przekonaliśmy się o tym na przykładzie Trefla. Pierwsza runda play offs i górna szóstka na pewno tak, ale czy coś więcej?

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Relphorde opuszcza Śląsk.

Marcus Relphorde, który przez ostatnie tygodnie przebywał we Wrocławiu na testach, nie podpisze kontraktu z klubem i w sezonie 2013/2014...

Zamknij