Zrobili nadzieję, ale i tak przegrali. Trzecia porażka Polaków

Reprezentacja Polski przegrała trzeci mecz podczas Eurobasketu 2013 w Słowenii. Tym razem pogromcami podopiecznych Dirka Bauermanna była drużyna Chorwacji.

{F9B9AAE6-2407-4EA9-B8A3-153636E1869A}flexible

Po 25 minutach tego spotkania mogliśmy powoli podsumowywać występ Polaków podczas Eurobasketu, kiedy po trójce Bojana Bogdanovica Chorwaci prowadzili już 56-38, a nasi reprezentanci popełniali błąd za błędem. Było to najwyższe prowadzenie naszych rywali od siódmej minuty meczu, który Gortat i spółka rozpoczęli od stanu 4-24, już na początku ustawiając się w fatalnej sytuacji.

Pierwsze minuty spotkania były w wykonaniu Polaków fatalne. Reszta meczu to roller coaster, mix błędów, fatalnej obrony i niebywałych, wręcz niewytłumaczalnych zrywów, które niemal doprowadziły do wygranej. Sygnał do walki dał pominięty w poprzednim meczu z Czechami Krzysztof Szubarga. Najmniejszy na boisku, pokazał, że ma wielkie serce do walki i do spółki z Michałem Ignerskim zrobili mnóstwo zamieszania w defensywnych szeregach Chorwatów.

Dirk Bauermann w końcu pokazał, że w jego kadrze nie ma świętych krów i ten zespół może istnieć bez duetu Gortat-Lampe, zwłaszcza, kiedy ta dwójka najzwyczajniej zawodzi. Przez długie momenty nasi najlepsi podkoszowi siedzieli na ławce rezerwowych. Lampe popełniał fatalne błędy w obronie, odpuszczając rywali bez walki, a także kolejny raz nie imponował w ataku, trafiając ledwie 3 z 10 rzutów z gry. Z kolei Gortat, który w pierwszej połowie walczył w obronie, ale nie otrzymywał piłek w ataku, zdecydowanie lepiej spisywał się w drugiej części gry.  Rozgrywający zaczęli dostarczać do środkowego Phoenix Suns więcej piłek, co przełożyło się na lepszą skuteczność oraz częstsze atakowanie kosza, a także odegrania do graczy obwodowych.

Ostatnia kwarta przyniosła dość niespodziewany obrót zdarzeń. Celne rzuty z dystansu Ignerskiego i Thomasa Kelatiego pozwoliły na zmniejszenie przewagi do zaledwie 5 punktów (61-66) na 6.34 do końca meczu. Chorwaci zaczęli popełniać błędy, nie trafiali z otwartych pozycji, a Polacy na fali odrabiania strat zaczęli w końcu twardo bronić i, po rzucie Szubargi strata wynosiła już tylko jeden punkt (65-66) na trzy minuty przed końcem.

Był to jednak łabędzi śpiew Polaków. Mimo kilku sytuacji do wyjścia na prowadzenie, ani Koszarek, ani Kelati, ani Ignerski nie trafiali rzutów z dystansu, a Chorwaci po trafieniu Bogdanovica wyszli na 12 sekund do końca na 72-67, niwecząc nadzieje zawodników Bauermanna.

Polska – Chorwacja

Polska: Ignerski 22, Gortat 14, Szubarga 14,

Chorwacja: Bogdanovic 23, Simon 14, Ukic 10.

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. Adrian89 napisał(a):

    Jak komentatorzy zauważali – ja nie wiem o co chodzi z brakiem ataku na kosz- robisz pompkę zawodnik w górze- masz czystą drogę do kosza- a nasi podają – to po kija w ogóle kombinować ? Kelati był w tym mistrzem. Koszarek jest po prostu tragiczny- przebiega połowę i tyle – asysty główni łapie kiedy poda do Ignerskiego czy kogoś kto trafi sobie za trzy. A brak kontr u nas to niewytłumaczalne – rywal lub nawet dwóch leży – a Koszarek zwalnia tempo – bo chyba kolka go złapała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Raczyński w AZS-ie Koszalin

Nowym zawodnikiem AZS-u Koszalin został Maciej Raczyński - 29-letni obrońca, który w ubiegłym sezonie grał w pierwszoligowym AZS-ie Radex Szczecin....

Zamknij