Anwil blisko półfinału

Po wyprawie do Trójmiasta drużyna Anwilu przywiozła do Włocławka remis 1:1. „Rottweilery” wydawały się jednak bardzo zdeterminowane, żeby zakończyć serię już we własnej hali. Wczoraj został wykonany pierwszy krok w tym kierunku. Asseco Prokom Gdynia nie potrafił przeciwstawić się swoim rywalom. Anwil wygrał to spotkanie, objął prowadzenie 2:1 i jest tylko o krok od awansu do najlepszej czwórki.

anwil

Już pierwsze minuty pokazały, że to Anwil Włocławek będzie dyktował warunki. Gospodarzom wychodziło praktycznie wszystko. Zaskakiwali skutecznością i dobrze bronili. Zaczęli ten mecz od wyniku 15:0! Później było nawet 20:1. Asseco Prokom Gdynia bardzo się męczył. Pierwsze punkty z gry dla wciąż aktualnych Mistrzów Polski zdobył Rasid Mahalbalasic po niemal siedmiu minutach ciężkiej walki. To dodało trochę otuchy przyjezdnym, ale Anwil cały czas trzymał rękę na pulsie. Na koniec pierwszej odsłony z dystansu trafił jeszcze Tony Weeden i było 26:8. Warto zaznaczyć, że to był pierwszy celny rzut z gry Amerykanina w tej serii.

Pierwsza kwarta to był prawdziwy show ze strony Anwilu. W drugiej jednak Prokom już się trochę otrząsnął i stał się równorzędnym rywalem dla gospodarzy. Przeprowadzili kilka naprawdę zgrabnych akcji, grali rozsądniej i wydawało się, że krok po kroku zmniejszają straty. W samej końcówce sprawy w swoje ręce wzięli jednak Marcus Ginyard i Krzysztof Szubarga. Ten ostatni trafił nawet za trzy równo z syreną zapraszającą koszykarzy do szatni. Te kilka ostatnich akcji znowu uspokoiło wynik. Anwil cały czas miał bezpieczną przewagę. Do przerwy było 40:22.

Anwil był cały czas na fali. Seid Hajric nie miał jednak swojego dnia. Rasid Mahalbalasic przewyższał go pod każdym względem. Hajric nie mógł wejść we właściwy rytm. Marnował swoje rzuty i do tego łapał sporo fauli. Z kolei austriacki koszykarz kolejny raz był najważniejszym elementem swojego zespołu. Bez wątpienia jest obecnie najjaśniejszym punktem Asseco Prokomu. Tym razem na przestrzeni całego meczu uzyskał 17 punktów, 8 zbiórek, 5 asyst, 5 bloków, ale też 6 strat. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że bez niego przyjezdni mieliby o wiele większe problemy, a może nawet cała ta seria byłaby już przeszłością.

Można powiedzieć, że obraz gry uległ wielkiej zmianie w III kwarcie. Dominacja Anwilu nie wyszła chyba z szatni. Nastąpiła mała zamiana ról. Okazało się, że osiemnasto-punktowa przewaga gospodarzy jeszcze nic nie gwarantuje. Asseco Prokom poczuł nóż na gardle i wyszedł na drugą część gry zupełnie odmieniony i chętny do walki. Szczególnie aktywni byli tacy gracze jak Przemysław Zamojski czy Krzysztof Roszyk. Były momenty, że przewaga włocławian stopniała nawet do zaledwie trzech punktów! Sytuację troszeczkę ostudził kolejny raz Marcus Ginyard, który zaliczył udane wejście pod kosz na sam koniec trzeciej kwarty. Dzięki temu po 3/4 tego spotkania było 53:48. Wydawało się już, że można szybko przypisać kolejne zwycięstwo Anwilowi. Goście z Gdyni jednak ostro wzięli się w garść i tuż przed ostatnią odsłoną wynik był cały czas sprawą otwartą. W czwartej kwarcie koncentracja wróciła jednak na stronę Anwilu. Gospodarze rozpoczęli tą część meczu od runu 9-0. To pozwoliło opanować sytuację na parkiecie. „Rottweilery” znowu wróciły do lepszej defensywy, a co za tym idzie, Asseco znowu wydawało się bezradne.

Anwil Włocławek wszedł bardzo pewnie w ten mecz. W dużej mierze te pierwsze minuty ustawiły dalszą rywalizację. Mimo sporej przewagi momenty dekoncentracji bez skrupułów wykorzystywał Asseco Prokom Gdynia. Po niesamowicie zimnym prysznicu obrońcy tytułu potrafili się jeszcze otrząsnąć i podjąć rękawice. Lepszą formę miał tego dnia jednak Anwil i dowiózł to zwycięstwo do końca. „Rottweilery” po prostu zaskoczyły dobrą skutecznością i chyba jeszcze lepszą obroną.

Gra włocławian była napędzana głównie przez dwie postaci. Pierwszy to niezawodny Krzysztof Szubarga, który tym razem rzucił 25 punktów na świetnej skuteczności z dystansu (4/5 za trzy). Równie dużo drużynie zaoferował Marcus Ginyard. Amerykanin był niezwykle aktywny po obydwu stronach parkietu. Rzucał, bronił i szybko biegał do kontr. Łącznie uzbierał 22 punkty na swoim koncie.

 

 

Anwil Włocławek – Asseco Prokom Gdynia 71:56 (26:8, 14:14, 13:26, 18:8)

Anwil: Szubarga 25, Ginyard 22, Boykin 9 (5 zb), Weeden 7, Eitutavicius 4, Hajrić 2, Sokołowski 2, Bartosz 0, Frasunkiewicz 0, Jovanović 0 (5 zb)

Asseco Prokom: Mahalbasić 17 (8 zb, 5 as, 5 bl, 6 str), Zamojski 13, Roszyk 9 (5 zb), Szczotka 6, Śnieg 6, Ponitka 3 (6 zb), Witka 2, Nitsche 0

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Play offs 2013: Anwil – Asseco Prokom, skrót meczu numer 3.

Zamknij