Cel prowadzi Turów do premierowej wygranej w VTB.

Pierwszą wygraną, podczas piątej kolejki spotkań ligi VTB, odnieśli z kazachską Astaną podopieczni Miodraga Rajkovića. Zawodnicy włoskiego trenera, Mateo Boniciolliego byli przysłowiowym tłem dla zgorzelczan, przegrywając po pierwszej kwarcie z naszą drużyną, 14:31! Bohaterem zespołu Turowa okazał się najlepszy gracz października w PLK, Aaron Cel, autor wielkiego double-double na poziomie 32pkt i 12zb.

Zgorzelczanom wygrana przyszła nadspodziewanie łatwo, a kluczowa w spotkaniu okazała się dyspozycja w rzutach trzypunktowych. 5 z 7 trójek trafił Aaron Cel, 3 z 5 Michał Chyliński, natomiast Damian Kulig i Dorde Micić wrzucili do kosza rywala po 2. Efekt, Turów zakończył mecz z 14 trafieniami przy 25 próbach i przy skuteczności 56%.

Kropkę nad ‚i’ gracze trenera Rajkovića postawili podczas trzeciej odsłony. Po pierwszej połowie, kiedy na ich koncie było już 18 punktów zaliczki, poszli oni za ciosem, dokładając do swojej przewagi kolejne 9 oczek (kwarta wygrana 25-16). Tygrysy kompletnie nie potrafiły odnaleźć rytmu gry, ani sforsować aktywnej obrony gości, trafiając z dalekiego dystansu tylko 5 z 21 rzutów. Włoski trener miejscowych nie mógł być też zadowolony z poziomu rozgrywania akcji przez jego graczy, gdyż BC Astana straciła 18 piłek (przy 12 stratach Turowa).

Podsumowując: Mimo porażki, BC Astana Tigers została na wysokiej czwartej pozycji w grupie A (z bilansem 3-2), a Turów mimo ,że odniósł pierwszą dopiero wygraną, nie poprawił swojej ostatniej lokaty (bilans 1-4).

Wynik: PGE Turów Zgorzelec – BC Astana Astana 93:66 (31:14, 19:18, 25:16, 18:18)

Najlepsi strzelcy: PGE Turów Zgorzelec: Aaron Cel 32, Michał Chyliński 15, Djorje Micic 12, David Jackson 11
BC Astana Tigers: David Simon 20, Ravle Marshall 14, Branko Cvetcovic 11.

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. Anka napisał(a):

    Mecz odbył się w Zgorzelcu i był totalnym przeciwieństwem czwartkowej potyczki ze Startem. Gospodarzom wychodziło niemal wszystko, zagrali mądrze w ataku, konsekwentnie w obronie. Ani na moment nie tracili panowania nad wydarzeniami na parkiecie. Klasą samą dla siebie był dziś Aaron Cel, po prostu ręce same układały się do klaskania. Dzielnie wtórowali mu tradycyjnie już Chyliński i Jackson. Dobrze zaprezentował się Kulig, który przeciwko Astanie zagrał uważnie zarówno pod koszem jak i na dystansie. Nareszcie błysnął Micić, który bardzo pilnował się, żeby nie podpaść samicowaniem. Ogólnie – kiedy idzie – każdy z zawodników stara się dołożyć swoją cegiełkę do wygranej i dzisiaj Zielono-Czarnym po prostu szło jak po maśle. Nawet VA tak bardzo nie raził w oczy, choć znów popisał się unsportem w kretyńskiej sytuacji. Po raz kolejny zastanawiałam się nad rolą tego zawodnika na parkiecie – bywały długie chwile, kiedy – w jego obecności na boisku- piłkę wyprowadzali i akcje ustawiali a to DJ, a to Chylu a to Micić, a VA wyglądał jakby mu się ubzdurało bycie strzelcem. Jak to się kończyło – nie trzeba być jasnowidzem. Kicia ma jednak nieprzebrane pokłady cierpliwości do swego ziomka, bo mimo totalnej bezproduktywności VA był jednym z najdłużej przebywających na parkiecie Turowiaków.
    Astana wyglądała, jakby obronę zostawili daaaaleekooo na kazachskich stepach, byłam zdziwiona słabością stawianego oporu. Mam nadzieję, że Turów jeszcze nie raz zaskoczy swoich przeciwników, tak jak to było w sezonie 2007/2008.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Anwil wreszcie wygrał we własnej hali

Zmiana trenera we Włocławku pozwoliła drużynie się przełamać i zwyciężyć przed tygodniem w meczu z Polpharmą Starogard Gd. Anwilowi jednak...

Zamknij