Asseco zniszczone w Tel Avivie

Nie tak zapewne wyobrażali sobie podróż do Tel Avivu Mistrzowie Polski z Gdyni. Maccabi Tel Aviv nie bez przyczyny bowiem nie przegrało jeszcze spotkania w Eurolidze, pokazując jak bardzo mocne jest w tym sezonie.

Asseco Prokom Gdynia nie miał żadnych szans w starciu z faworyzowanym Maccabi w czwartej kolejce Euroligi. Mecz zakończył się pewnym zwycięstwem miejscowych aż 93:62.

Podobnie jak przed tygodniem we Francji, tak i wczoraj u siebie podopieczni Davida Blatta urządzili sobie „strzelaninę”. Mistrz Polski nie miał w tym meczu kompletnie nic do powiedzenia.

Od początku meczu widać wyraźnie było kto będzie w tym meczu dzielił i rządził. Maksymalnie skoncentrowani i poukładani w ataku gospodarze oraz dobrze broniący szybko odskoczyli na kilka punktów (21:9), a całą pierwszą kwartę zakończyli prowadzeniem 27:13.

Maccabi lepsze było w każdym aspekcie koszykarskiego rzemiosła, a najlepszym tego dowodem jest fakt iż skuteczność rzutów „zza łuku” (78%, 11/14 z gry!) w wykonaniu gospodarzy była wyższa niż Asseco z linii rzutów wolnych (55%).

Świetnie swojemu byłemu klubowi pokazał się David Logan, który jest zdecydowanie lepszym zawodnikiem, niż jeszcze trzy, cztery sezony temu. Swoją drogą ciekawe jest, czy przy okazji tego meczu Walter Jeklin rozmawiał z nim na temat gry w reprezentacji Polski.

Na pocieszenie graczom z Trójmiasta można dodać, że silniejszej drużyny w tej grupie Euroligi już nie ma.

Maccabi Electra Tel Aviv – Asseco Prokom Gdynia 93:62 (27:13, 23:17, 22:17, 21:15)

Maccabi Electra: Hickman 14, Logan 13, Shermadini 11, Caner-MEdley 10, James 8, Ohayon 8, Smith 8, LAndesberg 7, Eliyahu 6, Pnini 6, Thomas 2, Roth 0.
Asseco Prokom: Blassingame 14, Szczotka 12, Ponitka 11, Hrycaniuk 10, MAhalbasic 6, Acker 5, Koszarek 2, Robinson 2, Witka 0, Roszyk, Śnieg.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Piątka naszych-byłych: notowanie czwarte.

Przegląd występów naszych byłych ligowców - na poziomie europejskim - zaczynamy od rosyjskiej Superligi. Otóż, w niej nie możemy pochwalić...

Zamknij