Zastal o mecz od brązu.

Zielonogórski Zastal lepszy od Turowa Zgorzelec w pierwszej potyczce rywalizacji, której stawką jest brązowy medal. Podopieczni Mihailo Uvalina zwyciężyli 74:69, i do historycznego wejścia na podium, brakuje im już tylko jednego triumfu.

Początek spotkania to bezsprzeczna dominacja drużyny gospodarzy. Zielonogórzanie po niespełna trzech minutach gry, prowadzili już 8:0. Turów sprawiał wrażenie drużyny nieco zagubionej, ale z czasem gra stawała się bardziej wyrównana. Do pierwszej kwarty, wydarzenia na parkiecie kontrolowali jeszcze podopieczni Mihailo Uvalina. Jednak w drugich dziesięciu minutach meczu, zgorzelczanie poprawili swoją grę i Zastal tym samym musiał się mieć na baczności.

Trener teamu z Dolnego Śląska Jacek Winnicki, w całym meczu desygnował na parkiet aż jedenastu zawodników. Coach „Zastalowców” dał szansę zaledwie ośmiu graczom. Częste rotacje, ekipie Turowa dawały na pewno świeże siły, ale miejscowi nie wydawali się być zmęczeni, i wynik oscylował w granicach remisu. Do szatni na długą przerwę koszykarze obu zespołów schodzili przy stanie 33:34.

Po zmianie stron, kibice zgromadzeni w hali CRS znów mogli oglądać walkę dwóch równych sobie drużyn. W tej „nerwówce” jednak zielonogórska ekipa potrafiła przeprowadzić skuteczną ofensywę. Od stanu 39:43, Zastal zdobył 13 punktów przy 1 drużyny gości. To diametralnie odbiło się na rezultacie, który po tym zrywie graczy Uvalina brzmiał 52:44.

W czwartej kwarcie zielonogórzanie nie oddali prowadzenia Turowowi ani na moment, chociaż były momenty, kiedy ekipa gości była bliska doprowadzenia do remisu. Po punktach Damian Kuliga na 82 sekundy przed końcową syreną, gospodarze prowadzili już tylko 65:63. Nerwowa końcówka w tym momencie wydawała się więc bardzo prawdopodobna. I te przypuszczenia się sprawdziły. Na 21 sekund przed końcem, bardzo ważny rzut trafił Uros Mirković, doprowadzając do stanu 71:67. Przyjezdni odpowiedzieli na to tylko jednym celnym rzutem osobistym, a następnie faul wymusił Walter Hodge, który zamienił przewinienie na dwa punkty. Od stanu 73:68, Turów już nie był w stanie wykonać jakiegokolwiek zrywu. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 74:69.

Nie cieszmy się przedwcześnie, bo mamy do rozegrania jeszcze spotkanie w Zgorzelcu, i ewentualnie w Zielonej Górze. Na Dolny Śląsk jedziemy walczyć, do czego z resztą przyzwyczailiśmy już w tym sezonie swoich kibiców – powiedział po meczu zawodnik Zastalu, Marcin Sroka.

Wynik: Zastal Zielona Góra – PGE Turów Zgorzelec 74:69 (18:10, 15:24, 19:12, 22:23)

Zastal Zielona Góra: W. Hodge 24, P. Stelmach 14, M. Sroka 11, U. Mirković 10 (11 zb), K. Archibeque 9 (12 zb), K. Chanas 4, F. Matczak 2, T. Mobley 0.

PGE Turów Zgorzelec: D. Kulig 16, A. Cel 13, D. Jackson 10, K. Wysocki 9, R. Moore 9 (9 as), D. Lauderdale 6, M. Chyliński 4, M. Gabiński 2, A. Mielczarek 0, M. Jankowski 0, G. Gustas 0.

Relacja za: SportoweFakty.pl

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Start jedną nogą w ekstraklasie.

Radomianie nie wykorzystali atutu własnej hali i w trzecim meczu finałowym pierwszej ligi przegrali po dogrywce ze Startem Gdynia 81:86....

Zamknij