Wrocławscy trzej muszkieterowie ograli Polpharmę.

Autor: Bartek Berbeć

100 procentowy Mladenović (9/9) oraz bliski triple double Bogavac.

Śląsk Wrocław jest już prawie pewien najwyższej pozycji wśród zespołów grupy słabszej drugiego etapu TBL. Wrocławian zbliżyła do tego kolejna pewna wygrana przed własną publicznością, tym razem z Polpharmą Starogard Gdański. Ostatnie mecze nie przyciągają na Halę Orbita zbyt dużej ilości fanów. Odkąd Śląsk Wrocław zapewnił sobie udział w fazie play-off, lokalna publiczność niezbyt chętnie wybiera się na jego mecze. Nie mogło być inaczej w Wielką Sobotę, a trzeba przyznać, że spotkanie było równie senne jak atmosfera na trybunach.

Od początku pierwszej części meczu Polpharma stanowiła jednak dla gospodarzy równorzędnego rywala. Wrocławianie co prawda grali swoje, ale przewaga ich przewaga nie rosła, bo w obronie podopieczni Miodraga Rajkovicia nie potrafili znaleźć lekarstwa na, co było do przewidzenia, duet arcystrzelców „Kociewskich Diabłów”, czyli Michaela Hicksa oraz Brandona Hazzarda.

Po raz kolejny rewelacyjną zmianę na pozycji środkowego dał Aleksandar Mladenović. Serb szkolił przeciwników pod obręczami, dając prawdziwy popis swojego kunsztu w manewrach ofensywnych. Pomimo to starogardzianie, głównie dzięki popisom dwójki amerykańskich liderów, dotrzymywali kroku Śląskowi, do przerwy przegrywając 52:44 i wciąż będąc w grze.

Druga część obnażyła słabości ekipy ze Starogardu Gdańskiego. Poza Hicksem i Hazzardem, reszta zespołu prezentowała długo, długo nic. Dlatego w trzeciej kwarcie cierpliwa gra Roberta Skibniewskiego oraz dynamika Paula Grahama zaczęły przeważać nad polegającą tylko na dwóch koszykarzach Polpharmie.

Finałowa odsłona co prawda wciąż pozostawiała niepewność co do końcowego wyniku, a gospodarze pozwolili zbliżyć się przyjezdnym na dystans mniejszy niż dwucyfrowy, Śląsk dowiózł jednak ostatecznie prowadzenie już do końcowej syreny. Skutecznymi akcjami – najpierw trójką, a później rzutami wolnymi – wygraną przypieczętował popularny „Skiba”.

Spotkanie przyniosło niewiele emocji, ale pozostawiło niecodzienne osiągnięcie statystyczne wrocławskiej drużyny. Otóż aż trzech jej graczy zdobyło przynajmniej 20 „oczek” oraz 4 zbiórki. Byli to Paul Graham, Aleksandar Mladenović i Robert Skibniewski. Ten ostatni dołożył ponadto aż 8 asyst. Poza tym Śląsk zaliczył aż 25 „ostatnich podań” przy 34 rzutach z gry, co świadczy o jego nadzwyczajnej zespołowości.

Polpharma zanotowała tylko 9 asyst. Indywidualna gra jej liderów oraz brak planu awaryjnego to główne przyczyny porażki podopiecznych Wojciecha Kamińskiego.

Po tym zwycięstwie Śląsk potrzebuje już tylko jednej wygranej, aby zapewnić sobie najwyższe miejsce w drugiej grupie. Bilans spotkań tego sezonu pomiędzy obiema ekipami to 3:1 na korzyść wrocławian.

Wynik: Śląsk Wrocław – Polpharma Starogard Gdański 95:87 (26:23, 26:21, 25:22, 18:21)

Śląsk: Paul Graham – 24, Robert Skibniewski – 20 (4×3, 8 as.), Slavisa Bogavac – 9 (10 zb., 7 as.), Piotr Niedźwiedzki – 6, Paweł Buczak – 3; Aleksandar Mladenovic – 21, Bartosz Diduszko – 8, Batrosz Bochno – 4.

Polpharma: Brandon Hazzard – 25 (4×3), Tomasz Śnieg – 9, Piotr Dąbrowski – 7, Jeremy Simmons – 5 (9 zb.), Daniel Wall – 2; Michael Hicks – 28, Marcin Nowakowski – 3, Łukasz Paul – 2, Adam Metelski – 2.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Wygrajmy to razem Czarni.

Autor: Karol Sadowski Pięć porażek boli, co nie? Nie dziwię się Wam, ani także nie dziwię się sobie. Jednak każdemu,...

Zamknij