Trefl lepszy od Turowa w wyścigu o pierwsze miejsce.

Bardzo podobny przebieg do pierwszego spotkania obu ekip, miał mecz w Zgorzelcu między dwoma najlepszymi zespołami Tauron Basket Ligi. Lider tabeli Trefl Sopot, wzmocniony Sauliusem Kuzminskasem, przyjechał do Zgorzelca w drodze po pierwsze miejsce po fazie zasadniczej sezonu w PLK. Emocji nie zabrakło, a wynik był sprawą otwartą do ostatniej sekundy potyczki.

logotyp Trefl Sopotlogotyp PGE Turów

O ile starcie w Sopocie było rozgrywane pod dyktando graczy Jacka Winnickiego, o tyle na parkiecie przy ulicy Maratońskiej lekką przewagą wypracowali sobie od początku zawodnicy Karlisa Muiznieksa. Imponował były gracz zgorzeleckiej ekipy John Turek (22pkt i 10zb), a kroki dotrzymywali mu nasi reprezentanci: Adam Waczyński (19pkt i 8-10 z gry) i Filip Dylewicz (18pkt i 5zb). 

To, że wynik zostanie sprawą otwartą do ostatnich sekund zwiastowała nam pierwsza odsłona, grana w bardzo wysokim tempie czy dużym nacisku w defensywie na rywala (23:22 dla Turowa). Po stronie gospodarzy nie radzili sobie w ataku Giedris Gustas (kolejny mecz przeciwko jego ex ekipie można nazwać nieudanym; 2-7 z gry) oraz David Jackson (powtórzył swoją nieskuteczność z pierwszego spotkania obu drużyn,  2-8 z gry). Gorsze momenty w grze mieli również sopocianie a wśród nich: bohater pierwszej potyczki Łukasz Wiśniewski (2-5 z gry, 6pkt), Jermaine Mallett (1-3 z gry i 4pkt) oraz powracający po ponad roku do naszej ligi – Litwin Kuzminskas (0-1 z gry i 1pkt).

Druga kwarta była popisem gry w defensywie przyjezdnych. Z reguły to gracze z przygranicznego miasta dominują nad innymi teamami po swojej stronie parkietu, jednak widać było, iż goście odrobili lekcję i solidnie przygotowali się do spotkania, analizując grę Turowa choćby z potyczki z Anwilem. Jedynym, którego nie byli w stanie zatrzymać (zatrzymał się sam na 5 faulu podczas 4.odsłony) był grający na wysokim procencie skuteczności John Edwards (22pkt i 10-11 z gry). Treflowi udało się natomiast zatrzymać Daniela Kickerta na granicy 7 oczek. Akcje po obu stornach parkietu pary Dylewicz – Turek dały gościom 7-punktową zaliczkę przed przerwą (44-37).

Na starcie trzeciej odsłony przypomniał sobie bohater pierwszych 10 minut (9 oczek w I kw.) Adam Waczyński. To min.  jego trafienia przy asyście Łukasza Koszarka doprowadziły do najwyższej przewagi w tym spotkaniu na korzyść przyjezdnych (56-43). Kiedy Turów po celnych rzutach Moore’a oraz Kickerta zbliżył się do rywala (58-53) wówczas to dwiema indywidualnymi akcjami i rzutami zza łuku popisał się Koszarek (13pkt i 5as). W kolejnej akcji trójką popisał się Wiśniewski a lider PLK zyskał znów 8-punktowe prowadzenie (67-59).

Turów na swoim parkiecie zanotował więcej strat (11 do 8 gości). Również rzadziej trafiał do kosza (51-55% z gry).

Finałowa ćwiartka to nieustająca pogoń miejscowych za prowadzącymi. Aaron Cel, John Edwards i Konrad Wysocki osiągnęli cel swój i swoich kolegów już po 5 minutach gry (69:71), zbliżając się na 2-punktowy dystans do rywala. Wtedy to też za zdobywanie punktów wzięli się John Turek i Łukasz Koszarek. Para ta wykorzystywała dane przewagi i zyskała dla Trefla 7-punktową zaliczkę w kolejnych 3 akcjach ataku. Na szczęście dla Jacka Winnickiego i jego podopiecznych podobną serię zanotował tercet Edwards-Chyliński-Jankowski, a dystans znów spadł do 2 oczek (79-81).

Do remisu doprowadził Cel (13pkt i zb), a po chwili ten sam gracz dał gospodarzom, rzutem zza łuku, długo oczekiwane prowadzenie (86-85). Zimną krew zachował Waczyński i na 15 sek do końca regulaminowego czasu gry goście prowadzili 87-86.  Finałowa akcja należała do gospodarzy, a konkretnie do Moore’a (14pkt/5as/5zb)- który spudłował na 10 sek przed końcem – i nie wyrwał wygranej z rąk przeciwnika. Turów drugi raz w tym sezonie musiał uznać wyższość trójmiejskiej drużyny.

PGE Turów – Trefl Sopot 86:87

Punktowali: Edwards 22, Moore 14, Cel 13, Jankowski 8, Kickert 7, Jackson 6, Chyliński i Wysocki po 5, Lauderdale 2 a także:  Turek 22, Waczyński 19, Dylewicz 18, Koszarek 13, Wiśniewski 6, Mallett i Cummings po 4 oraz Kuzminskas 1.

Woy

Woy

Kibic NBA spod znaku Chicago Bulls od 1992 roku. Fan Magica Johnsona i Scottiego Pippena. W PLK na bieżąco śledzący wydarzenia od 1991 roku, fan Rajmondsa Miglinieksa i Josepha McNaulla. Chętnie dzielący się najświeższymi nowinkami oraz historycznymi wydarzeniami, które miał okazję oglądać. Pasjonat statystyk i cyferek. Koszykówkę ogląda na każdym poziomie; od NBA do PLK.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Sensacji nie było, Śląsk ograł Polpharmę.

Autor: Bartek Udany rewanż wrocławian. Nie było sensacji we Wrocławiu. Osłabiona brakiem swojego dotychczasowego lidera, Tony'ego Weedena, Polpharma Starogard Gdański...

Zamknij