Trefl wygrywa z Czarnymi po nerwowej końcówce

W najciekawszym meczu 18. kolejki Tauron Basket Ligi Trefl Sopot pokonał Energę Czarnych Słupsk 89:84. Tym samym sopocianie zrewanżowali się swoim rywalom za jednopunktową porażkę w pierwszej rundzie. Spotkanie jednak miało bardzo ciekawy przebieg, gdyż gospodarze dwukrotnie zbudowali dużą przewagę nad rywalem i dwukrotnie ją roztrwonili..

Spotkanie od samego początku toczyło się pod dyktando gospodarzy. Narzucili oni słupszczanom swój styl gry, całkowicie dominując przebieg boiskowych wydarzeń. Trefl grał bardzo skutecznie, a prawdziwy popis gry dawał Jermaine Mallet. Były zawodnik ŁKS-u Łódź wykazał się dużą wszechstronnością, zdobywając punkty w najróżniejsze sposoby. Czarni nie mogli znaleźć antidotum na Amerykanina, a sami punkty zdobywali głównie po indywidualnych akcjach. Po pierwszej kwarcie sopocianie prowadzili 21:15.

Kolejna ćwiartka rozpoczęła się od serii 12:4 na rzecz gospodarzy. Goście ze Słupska popełniali proste straty, a zmiany trenera Adomaitisa nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Trefl zauważył słabszą dyspozycję słupskich podkoszowych i od razu zaczął ja wykorzystywać. John Turek i Chris Burgess raz za razem ogrywali kanadyjsko-amerykański duet rywali. Dopiero pod koniec kwarty Czarni obudzili się z letargu, za sprawą Stanley’a Burrella. Rozgrywający wziął ciężar gry na siebie, zdobywając w krótkim odstępie czasu 10 punktów. Dzięki takiej końcówce goście przegrywali po dwudziestu minutach tylko 44:39.

Po przerwie to cały czas Trefl miał przewagę. Sopocianie grali zdecydowanie szybciej od swoich przeciwników, powiększając przewagę do 13 „oczek”. Wśród słupszczan jedynym jasnym punktem wciąż był Burrell, który dwoił i się troił, ale nie wystarczało to na dogonienie zespołu z Sopotu. Mimo ambitnej postawy Amerykanina, to Trefl po 30 minutach gry prowadził 68:58.

Kiedy po pięciu minutach czwartej kwarty na tablicy wyników widniał wynik 82:64, wydawało się, że w tym meczu emocji już nie będzie. Nic bardziej mylnego. Gospodarze poczuli się zbyt pewnie, wyraźnie się rozluźnili, co od razu zaczął wykorzystywać ich rywal. Czarni w przeciągu niespełna trzech minut zdobyli 13 punktów z rzędu i przegrywali już tylko 82:77. W bardzo emocjonującej końcówce kluczowy okazał się rzut z półdystansu Łukasza Koszarka na 20 sekund przed końcem. Ostatecznie Trefl Sopot pokonał Energę Czarnych Słupsk 89:84.

Najlepszym strzelcem w drużynie Trefla był Jermaine Mallet, autor 19 punktów. Dla Czarnych aż 30 „oczek” zdobył Stanley Burrell.

Trefl Sopot – Energa Czarni Słupsk 89:84 (21:15, 25:24, 22:19, 21:26)

Trefl: Mallett 19, Wiśniewski 19, Koszarek 16, Turek 15, Burgess 10, Dylewicz 6, Cummings 2, Waczyński 2, Stefański 0.

Energa Czarni: Burrell 30, Cesnauskis 13, Morrison 11, Hinson 8, Kikowski 8, Białek 6, Leończyk 6, Roszyk 2, Weaver 0.

Relacja za: SportoweFakty.pl

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Piąta kwarta: wykatapultowani prawie na ‚top’

Autor: Tomasz Armuła Przedwczorajszy mecz to nie był dla WKS-u spacer. Siarka Jezioro Tarnobrzeg przyjechała do Wrocławia po zwycięstwo i prawie...

Zamknij