Anwil sprawił kibicom prezent na święta

We włocławskiej „Hali Mistrzów” naprzeciwko siebie stanęły dwie ekipy z czołówki naszej ligi. Z jednej strony gospodarze, czyli Anwil, a z drugiej liderzy tabeli, Czarni Słupsk. Nie brakowało emocji w tej konfrontacji. Przez długi czas rękę na pulsie trzymali goście, ale to ostatecznie „Rottweilery” odniosły zwycięstwo.

Przez znaczną część spotkania to Czarni Słupsk kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Cały czas utrzymywali kilku punktową przewagę. Maksymalnie wynosiła ona 7 „oczek” pod koniec III kwarty. Nie mogli jednak wyraźniej odskoczyć. Na dobrą sprawę Anwil włocławek obudził się dopiero w ostatniej części spotkania. Szybko dwie trójki trafił Dardan Berisha, a później dwa punkty dołożył jeszcze Corsley Edwards i gospodarze wyszli na pierwsze swoje prowadzenie w tym meczu, którego nie oddali już do końcowej syreny. Momentami prowadzili nawet dziewięcioma punktami, ale ostatecznie wygrali 93:87. Włocławianie w IV kwarcie pokazali prawdziwy charakter.

Wspomniałem, że dwie trójki na początku ostatniej kwarty trafił Berisha. To był kluczowy moment i prawdziwe odblokowanie tego zawodnika. Przez większość zawodów był zupełnie niewidoczny i miał zaledwie trzy punkty na koncie zdobyte z rzutów wolnych. Komentator telewizyjny powiedział w pewnym momencie, że Berisha to zawodnik, który może w każdej chwili odpalić. Nie pomylił się. Ta chwila miała miejsce już na samym początku czwartej kwarty. W decydującej części meczu Berisha zdobył 16 punktów i to on jest głównym ojcem tego zwycięstwa. Poprowadził swój team do zwycięstwa.

Ważnym wsparciem dla Berishy w IV kwarcie okazał się trochę niespodziewanie Bartłomiej Wołoszyn. Zawodnik grający z #11 na koszulce był niezwykle aktywny i trafiał w ważnych momentach.

We wcześniejszych etapach meczu gra Anwilu opierała się na amerykańskim środkowym. Corsley Edwards był tym razem pełen pozytywnej energii i kolejny raz w tym sezonie pokazał klasę. Obrońcy Czarnych mieli spore problemy z jego upilnowaniem. Często, gdy Edwards otrzymywał piłkę to sędziowie od razu byli zmuszeni odgwizdywać przewinienie rywali, którzy sobie nie radzili. Przez to problem z faulami mieli Scott Morrison, David Weaver czy Paweł Leończyk. Amerykański center zapisał na swoim koncie tym razem 22 punkty (3/5 z gry i 16/18 z wolnych).

Gra Czarnych Słupsk opierała się głównie, szczególnie w czasie gdy kontrolowali przebieg meczu, na dwójce obrońców. Zarówno Stanley Burrell jak i Darnell Hinson byli tego dnia bardzo dobrze dysponowani. Trafili wiele rzutów i Anwil miał problemy z ich zatrzymaniem. Burrell zapisał na swoim koncie 26 punktów i 5 asyst. Natomiast Hinson uzbierał 24 punkty i 5 zbiórek.

 

 

 

Anwil Włocławek – Czarni Słupsk 93:87 (18:22, 27:26, 20:21, 28:18)

Anwil: Edwards 22, Berisha 19, Szubarga 13, Allen 11, Wołoszyn 8, Harrington 7, Kinnard 6 (5 zb), Lewis 4, Majewski 3, Glabas 0.

Czarni: Burrell 26 (5 as), Hinson 24 (5 zb), Białek 9, Kikowski 9, Morrison 7, Weaver 6, Cesnauskis 5, Leończyk 1 (5 zb), Roszyk 0

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Śląsk ograł AZS i przerwał serię Urlepa

Autor: Bartek Berbeć Spotkanie w Koszalinie zapowiadało się rewelacyjnie i było pełne podtekstów. Poziom emocji kompletnie zawiódł. Goście roznieśli w...

Zamknij