Niechlubny rekord Asseco Prokomu i 11 punktów w pierwszej połowie!

Koszykarze Asseco Prokom przegrali w Kazaniu z Uniksem 41:68 (6:19, 5:16, 16:19, 14:14) w meczu 9. kolejki grupy D Euroligi i pozostają jak dotąd z jedną wygraną. Była to ósma porażka gdynian w tych rozgrywkach. Mistrz Polski już dawno stracił szanse na awans do drugiej fazy (TOP 16) ale ustanowił niechlubny rekord Euroligi zdobywając ledwie 11 oczek w pierwszej połowie. Jest to najgorszy wynik sezonu zasadniczego tych rozgrywek a w play off najniższym wynikiem jest 9 oczek Montepaschi Sieny w starciu przeciwko Olympiakosowi.

Koszykarze Asseco Prokomu byli gorsi od rywali z Tatarstanu w każdym elemencie – przegrali walkę pod tablicami 31:43, mieli zaledwie 30 procentową skuteczność rzutów za dwa i 16 procentową rzutów za trzy punkty. W pierwszej połowie podopieczni trenera Tomasa Pacesasa nie trafili żadnego z 11 rzutów zza linii 6,75 m. Na domiar złego tylko jeden gracz gości osiągnął granicę 10 punktów!

Gdynianie od początku mieli kłopoty z pokonaniem obrony rywali, drugiej najlepszej defensywy Euroligi. Zaledwie po 3. minutach trener Tomas Pacesas wziął czas i wymienił trzech zawodników, w tym rozgrywającego Jerela Blassingame’a – do którego miał najwięcej uwag – na Oliviera Lafayetta. Roszady nie przyniosły skutku. W pierwszej kwarcie mistrz Polski uzyskał 6 punktów, a w drugiej 5 i po 20 minutach Uniks, pewny już awansu do fazy TOP 16, prowadził 35:11.

Gdynianie nawet, gdy udało im się uwolnić od rywali, nie trafiali z czystych pozycji. W drugiej połowie mistrzowie Polski nie mogli znaleźć recepty na grę weteranów w zespole z Kazania Kelly’ego McCarty’ego i Henry’ego Domercanta. W Asseco zupełnie niewidoczny był Litwin Donatas Motiejunas spisujący się tak dobrze w ostatnich meczach. Walczył tylko w defensywie kapitan Piotr Szczotka, ale to było za mało, by zbliżyć się do rywali. Od połowy trzeciej kwarty reagujący zawsze nerwowo trener Pacesas stracił niemalże zupełnie zainteresowanie meczem i ze spokojem przyglądał się temu, co działo się na parkiecie w Kazaniu.

Pod koniec trzeciej kwarty Uniks osiągnął prowadzenie różnicą 30 pkt (52:22). Przez pięć i pół minuty ostatniej części gdynianie nie zdołali zdobyć punktów. To spowodowało, że rywale z Rosji uzyskali najwyższą przewagę – mieli o 37 punktów więcej niż Prokom (64:27).

W ostatniej kolejce, w następnym tygodniu, mistrz Polski podejmie na pożegnanie z rozgrywkami włoski zespół Montepaschi Siena.

Uniks: Henry Domercant 18, Terrel Lyday 12, Kelly McCarty 10, Aleksiej Sawrasenko 6, Mike Wilkinson 5, Nathan Jawai 5, Piotr Samojlenko 4, Zachar Paszutin 3, Piotr Gubanow 2, Dmitrij Gołowanow 2, Lynn Greer 1, Igor Zamanski 0;

Asseco: Jerel Blassingame 10, Donatas Motiejunas 7, Oliver Lafayette 6, Adam Hrycaniuk 6, Przemysław Zamojski 5, Adam Łapeta 4, Łukasz Seweryn 3, Michael Kuebler 0, Piotr Szczotka 0, Fiedor Dmitriew 0, Przemysław Frasunkiewicz 0.

Relacja za: PAP

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. El napisał(a):

    To co Asseco wyprawia w tym roku to jest jakaś farsa… Niech lepiej zrezygnują z tej Euroligi w przyszłym roku jak tak mają nas reprezentować.

  2. El napisał(a):

    Jeszcze zwolnili ich z PLK… Wielka mi ekipa. To samo w VTB. WSTYD!!

  3. woy9 napisał(a):

    niestety brak kasy widoczny gołym okiem..

  4. El napisał(a):

    No to niech sobie odpuszczą. Chyba spoczęli na laurach po tym jak mają gwarancję startu przez kilka następnych lat. To jest jakiś dramat. Na prawdę.

  5. woy9 napisał(a):

    kończy się w 2012.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Derby Dolnego Śląska we Wrocławiu

 Już w piątek 16 grudnia Śląsk Wrocław zmierzy się w Derbach Dolnego Śląska z Wicemistrzem Polski zeszłego sezonu  PGE Turowem...

Zamknij