ŁKS niespodziewanie wygrywa. Szczepaniak z piekła do nieba.

Autor: Marcin Jeż (sportowefakty.pl)

Najlepszym zawodnikiem w barwach ŁKS-u Łódź w meczu przeciwko Zastalowi Zielona Góra był Kirk Archibeque, który zdobył 28 punktów. Jednak to nie jego można uznać za kata zielonogórzan, ale kogoś innego. Bartłomiej Szczepaniak rzutem na sekundę przed końcem dogrywki dał swojemu zespołowi zwycięstwo 104:103 i to on został cichym bohaterem meczu.


Mecz ten był nie lada gratką dla kibiców zgromadzonych w hali CRS. Kilka zwrotów akcji, dogrywka i emocje do ostatniej sekundy na pewno mogą o tym świadczyć. Do czasu tej potyczki to właśnie koszykarze Zastalu Zielona Góra byli „specjalistami” od takich pojedynków. Zielonogórzanie w tegorocznych rozgrywkach bowiem już dwa razy wyszli z takich opresji zwycięsko. Jako trzeci taki scenariusz Zastalowcom zafundował ŁKS Łódź i to on okazał się lepszy.

Bez wątpienia najjaśniejszymi postaciami w swoich ekipach w tym horrorze byli Gani Lawal ze strony gospodarzy i Kirk Archibeque z ekipy łódzkiej. Już przed meczem pojedynek tych centrów zapowiadano jako kluczowy, jeśli mowa o indywidualnych akcentach. Ci którzy tak uważali, wcale się nie mylili. 27 punktów i 18 zbiórek Lawala oraz 28 „oczek” i 9 zbiórek Archibeque’a tylko potwierdziły te zapowiedzi. W dodatku środkowy zielonogórzan popisał się zdobyciem double-double (11 pkt. i 10 zb.) w zaledwie siedem minut. Ten wyczyn nie podlega już żadnym komentarzom.

W konfrontacji tej oba zespoły miały całkiem inne bronie. Zastalowcy lepiej zbierali, notując aż o 14 zbiórek więcej od ŁKS-u (47:33) oraz częściej trafiali za dwa punkty. Podopieczni Tomasza Jankowskiego mieli 32 celne „dwójki” przy 24 teamu z Łodzi. Z kolei drużyna przyjezdnych pokazała, że tego dnia była dużo lepiej dysponowania w rzutach z dystansu. Zawodnicy Piotra Zycha rzucili na kosz Zastalu dwanaście „trójek” przy zaledwie czterech ekipy miejscowej. To dawało więc ŁKS-owi aż o 24 punkty z obwodu więcej od zielonogórzan.

Przechodząc do przebiegu meczu, zdecydowanie lepiej zaczęli go gracze z Zielonej Góry. W 9. minucie gospodarze prowadzili już 26:12, i wydawało się, że nie będzie to dla nich trudna przeprawa. Łodzianie w pierwszej kwarcie mieli przede wszystkim duże problemy w ataku, czego przyczyną było wiele rzutów oddawanych pod presją, przez ręce rywala. Jednak z biegiem czasu ich dyspozycja strzelecka rosła. W drugiej odsłonie drużyna gości konsekwentnie odrabiała straty aż w końcu po „trójce” B.J. Holmesa był remis po 45. Takim też wynikiem powinna zakończyć się pierwsza połowa, ale jeszcze za niesportowy faul Lawala, ŁKS-owi podyktowano dwa rzuty wolne, które wykorzystał Krzysztof Sulima. Tym samym po dwudziestu minutach było 45:47.

Po zmianie stron nie obyło się także bez zwrotu wydarzeń na parkiecie. Goście znów przystopowali, ale za to otworzył się Zastal, który zdobył szesnaście punktów przy pięciu rywala, doprowadzając do wyniku 61:52. Od tego momentu zielonogórzanie przez kilka minut utrzymywali bezpieczną przewagę, ale ambitnemu ŁKS-owi marzył się drugi triumf w tym sezonie. Zespół z Łodzi tak zawzięcie gonił, że dopiero na pięć sekund przed końcową syreną doprowadził do remisu. Wynik na 89:89 ustalił rzutem za dwa Jakub Dłuski i nie obyło się bez dogrywki.

W doliczonym czasie gry, emocji było nie mniej, co w ostatnich minutach czwartej kwarty. Na 14 sekund przed końcem było 100:102 po punktach Urosa Mirkovica. Piłkę miał ŁKS, ale nie potrafił w przeciągu pięciu sekund jej wyprowadzić ze środkowej linii, a głównym winowajcą był Bartłomiej Szczepaniak. Tym samym stworzyła się wielka szansa dla Zastalu. I tej okazji tej nie zmarnował Walter Hodge, który akcją 2+1 doprowadził do stanu 103:102.

Przyjezdnym na wyprowadzenie kontry pozostawało siedem sekund. O tym, że w koszykówce przez ten czas można przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść przekonał Bartłomiej Szczepaniak, który na sekundę przed końcem ustalił rezultat na 104:103.

Warto zauważyć także pozytywną rolę jaką odegrał w wygranej ŁKS-u, jego prezes – Filip Kenig. Będący także zawodnikiem drużyny z Łodzi koszykarz, rzucił 13 punktów, trafiając 4 z 5 rzutów za trzy.


Zastal Zielona Góra – ŁKS Łódź 103:104 (26:15, 19:32, 25:12, 19:30, d: 14:15)

Zastal: Lawal 27, Hodge 18, Dłoniak 12, Mirković 11, Chanas 11, Stelmach 7, Sroka 7, Rajewicz 6, Flieger 4, Matczak 0.

ŁKS: Archibeque 28, Holmes 20, Mallett 19, Kenig 13, Dłuski 7, Sulima 7, Szczepaniak 6, Kalinowski 4, Krajewski 0.

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Euroliga: Asseco jeszcze bez wygranej

Trzecia porażkę w trzeciej kolejce Euroligi poniósł Asseco Prokom Gdynia. Tym razem podopieczni Tomasa Pacesasa, w Lubljanie musieli uznać wyższość...

Zamknij