Kasztelan Cup. Śląsk przegrywa z Anwilem

W piątkowym finale rozgrywanego we Włocławku turnieju Kasztelan Cup spotkają się Trefl Sopot i Anwil Włocławek. Także oba pokonane zespoły czyli Tofas Bursa i Śląsk Wrocław zaprezentowały sporo dobrej koszykówki.


Trefl Sopot – Tofas Bursa 69-68 (17:22, 16:12, 12:6, 14:19, 10:9)

Punkty dla Trefla: Koszarek 12, Alexander 11, Cook 9, Turek 9, Wiśniewski 8, Dylewicz 6, Horne 5, Waczyński 5, Stefański 4, Burgess 0.

W pierwszym spotkaniu włocławskiego turnieju Trefl Sopot pokonał po dogrywce turecki Tofas Bursa. Ciekawostką dla polskich fanów może być występ w barwach Tofasu – Kenana Sipahiego. To 16-letni Turek znany z ME U-18 we Wrocławiu. W dogrywce kilka punktów Łukasza Koszarka pozwoliło awansować ekipie z Sopotu do finału.

Anwil Włocławek – Śląsk Wrocław 69:66 (17:12, 17:13, 18:25, 17:16)

Punkty dla Śląska: A. Mladenovic 18, S. Bogavac 13, Q. Calhoun 11, A. Vairogs 10, R. Skibniewski 7, P. Graham 2, P. Niedźwiedzki 2, J. Zyskowski 1.

Śląsk rozpoczął mecz dosyć niemrawo i bardzo ociężale. Zawodnicy z Wrocławia wyglądali jakby dalej czuli w kościach niedawny obóz w Belgradzie. Podopieczni Miodraga Rajkovica nie mieli pomysłu jak rozmontować obronę gospodarzy i ograniczali się głównie do rzutów z dystansu. W Anwilu natomiast od początku bardzo dobrze w pomalowanym radzili sobie Seid Hajric i Corsley Edwards. Zupełnie nie radzili sobie z nimi podkoszowi gracze Śląska, którzy wyszli w pierwszej piątce czyli Piotr Niedźwiedzki i Paweł Buczak. Ten drugi mimo sporej ruchliwości, wyglądał jakby miał poważne problemy z koordynacją.

Pierwsze minuty drugiej kwarty to popis Anwilu. Twarda obrona i dobre wykorzystywanie wysokich graczy oraz kilka popisowych akcji Dardana Berishy pozwoliło odskoczyć miejscowym na 28-13 po runie 10-1. Rajkovic próbował rotować składem i na parkiecie pojawił się Paul Graham. Ciężko jednak pozytywnie określić jego umiejętności ponieważ nie jest na pewno strzelcem, a tym bardziej ma małe pojęcie o kreowaniu gry. Śląsk zdecydowanie potrzebuje typowego strzelca na „dwójkę”, gdzie ma największe luki w składzie.

Do przerwy Anwil wygrywał 34-25. W trzeciej kwarcie wrocławianie wrócili „do meczu” po sześciu punktach z rzędu nieco powolnego Aleksandara Mladenovica (34-39). Wtedy jednak ku uciesze miejscowych fanów, runem 9-0 popisał się Anwil. Przewaga 12-13 punktów utrzymywała się przez sporą część tej ćwiartki. Głównie za sprawą doskonale dysponowanego Hajrica. Bośniak w całym meczu zanotował 26 punktów i 15 zbiórek.

W końcówce kwarty, Śląsk włączył jednak piąty bieg i szybko zaczął odrabiać straty. Po trafieniach z dystansu Slavisy Bogavaca i Akselisa Vairogsa, wrocławianie doszli na dwa punkty (50-52), a już chwile po rozpoczęciu ostatniej odsłony wygrywali 55-54, kiedy celnym rzutem za trzy popisał się Qa’rraan Calhoun. Niebawem po indywidualnej akcji Vairogsa, prowadzili nawet 59-54. W tamtym momencie Śląsk bronił twardo oraz świetnie rotował co uniemożliwiało rozgrywającym Anwilu dostarczać tak dużo piłek do podkoszowych jak na początku meczu.

W końcówce spotkania to jednak gospodarze przechylili szalę wygranej na swoją korzyść. Bohaterem spotkania został Hajric, który zbierał mnóstwo piłek pod koszami po obu stronach parkietu. W ostatniej akcji Śląsk mógł jeszcze doprowadzić do dogrywki, ale swoja próbę za trzy spudłował Calhoun.

W piątkowym finale turnieju spotkają się Trefl Sopot z Anwilem Włocławek. Mecz zostanie rozegrany o 19.30. Wcześniej, bo o 17 w meczu o trzecie miejsce spotkają się Śląsk z Tofasem.

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Motiejunas w drodze do Polski?!

Szubarga w drodze do Niemiec?! Dziś od rana w sieci dominuje temat zaczerpnięty z popularnego europejskiego serwisu Eurobasket.com. Wg doniesień...

Zamknij